W świąteczny poranek kierowca Fiata rozbił swoje auto na ulicznej latarni. Najpierw uciekł, a potem dwukrotnie wrócił na miejsce, aby zabrać tablice rejestracyjne. Potem do spowodowania kolizji przyznał się 27-latek, ale jak się okazało, jedynie chciał on wziąć winę na siebie. Po kilku tygodniach ustalono, że sprawcą był 19-latek.
Do zdarzenia doszło 25 grudnia 2025 r. o godz. 6:40 na ul. Łaskiej w Pabianicach. Policjanci zastali tam rozbitego Fiata Punto, który uderzył w uliczną latarnię. Na miejscu nikogo jednak nie było. Świadkowie zeznali, że kierowca uciekł pieszo. Potwierdziły to również nagrania z kamer monitoringu, na których wyraźnie było widać moment zdarzenia. Okazało się, że mężczyzna podróżujący osobówką na wysokości ulicy Wspólnej stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w słup, znak i sygnalizator. Zaraz po tym, z auta wybiegł pasażer, a za nim kierujący.
- Po kilku minutach ten drugi wrócił do rozbitego Fiata i pospiesznie zerwał z niego tylną tablicę rejestracyjną. Następnie uciekł z miejsca zdarzenia i… chwilę później pojawił się na nim ponownie. Tym razem w celu zdemontowania przedniej tablicy. Kiedy cel swój osiągnął - bezpowrotnie zniknął - mówi podkom. Agnieszka Jachimek, rzecznik prasowa Komendy Powiatowej Policji w Pabianicach.
Reklama
Tego samego dnia, o godz. 11:15 na komendę zgłosił się mężczyzna, który twierdził, że to on był sprawcą zdarzenia. Jego wizerunek odbiegał jednak od tego, który zarejestrowały kamery monitoringu. Funkcjonariusze przyjęli do wiadomości jego tłumaczenia, ale tematu nie zamknęli. Po żmudnych czynnościach wykrywczych, analizie dostępnych materiałów, śladów oraz skrupulatnej i dociekliwej pracy funkcjonariusza zajmującego się sprawą, sprawca został ustalony. Był nim członek rodziny 27-latka, który chciał wziąć winę na siebie.
- 19-latek przyznał się do zarzucanego mu czynu i dobrowolnie poddał karze. Odpowie za spowodowanie zagrożenia w ruchu drogowym oraz jazdę bez uprawnień - dodaje podkom. Jachimek.
Reklama
Dodatkowo kamery monitoringu zarejestrowały, jak w trakcie powrotów do miejsca zdarzenia dwukrotnie przebiegał przez jezdnię na czerwonym świetle oraz w miejscu niedozwolonym. Za popełnione wykroczenia również spotka go odpowiednia kara.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze