W tym roku gospodarzami gminnych obchodów Dnia Strażaka we Wierzchlesie byli druhowie z Kraszkowic. W niedzielę, 20 czerwca, zaprosili gości do swojej remizy, aby wspólnie celebrować chrzest nowego wozu. Tego dnia wręczono również wyróżnienia i medale dala strażaków z gminy. Imprezę uświetniły występy dzieci i młodzieży oraz koncert przygotowany przez orkiestrę dętą.
Niedzielne obchody rozpoczęły się paradą spod szkoły w Kraszkowicach do remizy, gdzie ks. Wojciech Więdłocha, proboszcz miejscowej parafii oraz ks. Maciej Oset, kapelan wieluńskich strażaków, odprawili mszę polową.
Średni wóz bojowy marki MAN, został następnie poświęcony przez kapłanów, po czym ochrzczony tradycyjnym szampanem. Z woli ludu strażackiego aktu nadania imienia „Skorpion” dokonała Barbara Żołędziewska, sołtys Kraszkowic i radna gminy.
- Działaj sprawnie, gaś skutecznie i rozsławiaj imię Kraszkowic – mówiła donośnie.
Sołtyska nie ukrywała dumy z faktu powierzenia jej zaszczytnej funkcji matki chrzestnej wozu strażackiego.
- To jest niesamowite uczucie i jestem przeszczęśliwa, nie spodziewałam się takiego zaszczytu – zaznaczyła w rozmowie z „Kulisami…”.
- Cieszę się, że ten wóz do naszych strażaków dotarł, bo ten stary już szwankował. Duża w tym zasługa prezesa Mariusza Sotowskiego, który nie waha się poświęcić prywatnego czasu czy swojego auta i paliwa, jeśli tylko jest taka potrzeba i jak coś sobie postanowi, to stanie na głowie, aby tego dokonać– podkreślała Żółędziewska, chwaląc współpracę z miejscowymi druhami. Sołtyska jest również zadowolona z imienia dla pojazdu.
- To jest taka nazwa z pazurem – śmiała się.
- Każdy strażak musi mieć w sobie taki pazur, trzeba iść w ogień w dym, gdzie wali się dach. Trzeba mieć w sobie tę odwagę.
Obecnie w szeregach OSP Kraszkowice jest 47 druhów, z czego 32 osoby są upoważnione do wyjazdów ratowniczo-gaśniczych, trzy z nich posiadają uprawnienia kierowcy.
- Pilnujemy, aby się regularnie szkolić – zaznacza druh Mariusz Sotowski.
- Przy naszej jednostce działa kobieca drużyna pożarnicza. Mieliśmy młodzieżówkę, ale jej członkowie już wyrośli i biorą udział w prawdziwych akcjach. Cały czas zapraszamy młodych ludzi, aby wstępowali do nas. Staramy się pozyskiwać nowy sprzęt.
Jak wskazał obecny na uroczystościach bryg. Tomasz Lewiński, Komendant Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Wieluniu, zazwyczaj nowe auto przyciąga nowy narybek.
- Chciałem pogratulować pozyskania tego samochodu (…) myślę, że samochód będzie służył bardzo długo, (…) teraz musi być sukces, by utrzymać tutaj ludzi i młodych druhów, żeby pozyskiwać, a zawsze jest taka zależność, że gdzie jest nowy samochód, są nowi druhowi - wskazywał.
Również poseł Piotr Polak, zwracał uwagę na ten aspekt.
- Kraszkowicach są wspaniałe druhny, i druhowie jest zaangażowany zarząd, na czele z druhem prezesem i są wszyscy mieszkańcy, którzy współpracują w wielu wymiarach ze strażą pożarną i efektem tej współpracy i z samorządem i z panem wójtem jest ten samochód. (…) – stwierdził poseł.
Jak informuje prezes Sotowski, nowy wóz już przeszedł chrzest bojowy. 10 razy wyjeżdżał z remizy, biorąc udział w różnych akcjach, m. in. gaszeniu auta, opanowywaniu ognia budynku mieszkalnego czy zabezpieczaniu wypadku.
20 czerwca wręczono zasłużonym strażakom odznaczenia i medale.
Złotym Znakiem Związku Ochotniczych Straży Pożarnych RP został uhonorowany Jan Paruszewski. Odznaki honorowe Zasłużony dla ochrony przeciwpożarowej województwa łódzkiego otrzymali Andrzej Stępień oraz Ryszard Dziadak, Brązowy medal zasługi dla pożarnictwa dostali Mariusz Sotowski oraz Arkadiusz Mroczek, z kolej Mateusz Marcinkowski został wyróżniony jako strażak wzorowy.
Jak podkreślił druh Paruszewski, odznaki czy medale są przyznawane pojedynczym osobom, ale świadczą o zaangażowaniu całej jednostki.
- Wszyscy na to pracują – komentował. Druh wstąpił do OSP w wieku 21 lat, jako młody nauczyciel, tuż po Liceum Pedagogicznym. Jest strażakiem od 50 lat. Dopiero w tym roku przestał uczestniczyć w akcjach. Przez 30 lat pełnił funkcję prezesa w OSP Wierzchlas.
- Najwyższy czas odpocząć i przekazać młodym pałeczkę, teraz jestem tylko honorowym prezesem – zaznacza. Druh Paruszewski przez pół wieku brał udział w wielu akcjach, jak sam przyznaje każde zdarzenie jest inne.
- Nie mogę jednoznacznie stwierdzić, co łatwiej gasić czy np. dom czy las – podaje.
- Bywa tak, że przyjeżdża się do pożaru garażu a tam w środku są butlę z gazem technicznym, bo ktoś prowadził warsztat. Taka sytuacja może być przykładowo o wiele groźniejsza niż wycinka palącego się lasu, a las też potrafi zaskoczyć.
Magdalena Lizurej
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze