Ciekawy pomysł na zintegrowanie uczniów wprowadzili w życie pedagodzy z Zespołu Szkół nr 1 w Wieluniu. W piątek, 25 listopada, zaprosili na… wesele. Była małżeńska przysięga, eleganckie stroje, weselne zabawy, tańce, a przede wszystkim mnóstwo śmiechu.
„Wesele” odbyło się na hali sportowej, która pomieściła nie tylko młode pary, ale i całą szkolną społeczność. Do zabawy na piątej i szóstej godzinie lekcyjnej zostały zaproszone wszystkie klasy. Każda z nich miała wytypować swoją młodą parę oraz świadków. Młodzież szybko podchwyciła idę. Pary „nowożeńców” zaprezentowały się w wymyślnych stylizacjach, zaskakując kolegów z innych klas i jury. To ostatnie miało ocenić m.in. pomysłowość przebrania i sposób jego prezentacji. W dwóch klasach pana młodego grała dziewczyna, a pannami młodymi zostali przedstawiciele płci przeciwnej.
- To jest bardzo fajna zabawa i świetna okazja do tego, aby się integrować – mówił Bartosz Wypych z klasy II technikum ekonomicznego, który pełnił funkcję panny młodej. Uczeń przyznał, że to on wpadł na pomysł zamiany ról. Koledzy przyjęli inicjatywę z dużym entuzjazmem.
- Podczas przygotowań było sporo śmiechu, szczególnie podczas nakładania makijażu - relacjonuje Bartosz.
- Takie wydarzenie odbywa się u nas w szkole po raz pierwszy – dodaje Roksana Dubas, udająca pana młodego.
- Długo nie trzeba mnie było namawiać, do występu w garniturze. Zabawa jest naprawdę fajna i nie miałabym nic przeciw temu, aby podobne wydarzenia były organizowane częściej.
Dziewczyna i chłopak zamienili się rolami również w klasie IV techniku żywienia.
- Stwierdziliśmy, że dzięki temu będzie bardziej śmiesznie, a my wykorzystujemy każdą okazję do zabawy – informowała Zosia Walasik (pan młody).
- Przy robieniu tego wszystkiego było mnóstwo śmiechu – podawał Nikodem Pachołek (pani młoda).
- Jedna z koleżanek robiła mi makijaż, bo ja raczej takich rzeczy nie umiem. Nie przeszkadza mi, że musiałem przebrać się w sukienkę.
Gronie weselników z IC TZ nie brakło wesołego wujka, który miał zadanie „polewać”.
- Dbam o nastrój gości - śmiał się Jacek Pawlak.
Impreza rozpoczęła się od odczytania fragmentów z „Wesela” Stanisława Wyspiańskiego, po czym wszystkie pary w biało –czarnym korowodzie przemaszerowały wokół sali. Następnie pary musiały wyrecytować rotę małżeńskiej przysięgi. Obiecywali m.in. pomagać sobie w lekcjach. Niczym na prawdziwym weselichu nie zabrakło gier jak np. zabawa w krzesełka. Panny młode musiały też zmierzyć się z wiązaniem krawata, co okazało się nie lada wyzwaniem.
W końcu państwo młodzi ruszyli w tany, a po sali gimnastycznej zaczął pełzać wąż, utworzony przez biesiadników.
Magdalena Lizurej
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze