Kiedy po dwóch latach oczekiwań burmistrz Pajęczna, Piotr Mielczarek, informował o braku zgody na podniesienie rzędnych kwater na składowisku Eko-Regionu, zainteresowani tematem nie mieli wątpliwości, że sprawa nie jest jeszcze przesądzona. Śmieciowy gigant zwrócił się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, a to uchyliło decyzję szefa pajęczańskiego ratusza. W praktyce oznacza to wymuszenie zmiany decyzji Mielczarka. Strony postępowania mogą się jeszcze odwołać, szanse powodzenia są jednak niewielkie.
Większość mieszkańców podpajęczańskiego Dylowa Szlacheckiego obrotem spraw jest nieusatysfakcjonowana. Pisali sprzeciwy i jasno, wyraźnie powiększeniu składowiska mówili „nie”. Śmietnisko, kiedy powstawało, miało obsłużyć niewielki, gminny obszar, tymczasem lądują tutaj odpady z całego województwa. Miejsca, którego miało starczyć jeszcze na kilka lat, już zaczyna brakować. Dlatego śmieciowy gigant dwa lata temu rozpoczął starania o poszerzenie areałów oraz podwyższenie rzędnych kwater. Tutejsi protestowali, samorządowcy ich poparli. Tego samego nie można jednak powiedzieć o instytucjach, które w sprawie miały wydać swoje opinie. Państwowe Gospodarstwo „Wody Polskie”, Urząd Marszałkowski, Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, ani nawet miejscowy sanepid nie znalazły przeszkód dla ekspansji Eko-Regionu. Mieszkańcy byli zaskoczeni szczególnie tą ostatnią decyzją.
- Nie ukrywam, że ja również, bo o ile po ludzko i tak prosto, cóż tam Wody Polskie oddział Sieradz, czy siedziba główna w Poznaniu, dla nich to jest po prostu kolejny dokument i kolejna taka decyzja, ale że nasz pajęczański sanepid wydał taki dokument, to wiemy że to bardzo mieszkańców zirytowało, dla mnie to też było takim negatywnym zaskoczeniem – komentował szef pajęczańskiego ratusza, Piotr Mielczarek.
Nacisk społeczny był bardzo silny, więc burmistrz, mimo trzymanych w ręku opinii, nie zamierzał wydać zgody na podwyższanie wysypiska. Wniosek inwestora dotyczył przebudowy drogi technologicznej i podniesienie wysokości kwater, ale tylko ten ostatni element wzbudził kontrowersje. Wysoka na kilkanaście metrów hałda ma zostać podniesiona o kolejne pięć metrów.
Niestety sprzeciw społeczny nie wystarczył, aby Samorządowe Kolegium Odwoławcze, do którego zwróciła się śmieciowa spółka, podtrzymało decyzję Mielczarka. Przeciwnie. Została uchylona w całości i przekazana do ponownego rozpatrzenia.
- Ta decyzja SKO poniekąd zmusza mnie do zmiany decyzji, ale trzeba pamiętać, że są inne strony tego sporu i one mają prawo się odwołać – komentuje samorządowiec.
- Niestety, ale sytuacja wygląda tak, że zostałem zobligowany do takiej, a nie innej decyzji.
Ratusz swoją odmowę na wniosek Eko-Regionu oparł o sprzeciw społeczny.
- SKO w swoim uzasadnieniu wskazało, że czynnik społeczny, na które ja się powoływałem, nie może być głównym czynnikiem decydującym, skoro wszystkie pozostałe instytucje wyraziły pozytywne opinie – rozkłada ręce Piotr Mielczarek.
- Tego się obawiałem, nie ukrywam.
Burmistrz przypuszcza, że strony mogą się odwołać. Nie jest to jednak takie pewne. Stronami w postępowaniu są bowiem właściciele kilkunastu działek w pobliżu wysypiska, z których część może być zainteresowana spieniężeniem gruntu oraz Stowarzyszenie Rozwoju Wsi Dylów Szlachecki "Nasza Wieś Szlachecka".
- Jako Stowarzyszenie nie podjęliśmy jeszcze decyzji, co do dalszych kroków – mówi prezes Kamila Borowik-Kawecka
- Sprawa jest trudna i do rozważenia, jak również skonsultowania z radcami.
Swojej wściekłości nie ukrywa Kamila Krzak-Sojda, sołtys Dylowa Szlacheckiego. Swego czasu to ona doprowadziła do tego, iż Stowarzyszenie zostało uznane za stronę. Teraz podaje, że nie przestała mieć wpływ na jego działanie. Nie posiada również informacji o podejmowanych tam decyzjach.
- Na prawach strony, podobnie jak Tuszyn, napisałam do SKO, zwracaliśmy się o wydanie decyzji i utrzymaniu w mocy zaskarżonej decyzji burmistrza – relacjonuje sołtyska Dykowa Szlacheckiego.
- Nie dostałam odpowiedzi, ale sprawa wróciła do pierwszej instancji. Z decyzją burmistrza się nie zgadzam. Uważam, że był czas, aby działać. Prosiłam o kontrraport, nie zrobił, choć była o tym mowa od 2020 r. na komisjach. Uważam, że odmowa została źle sporządzona. Sprzeciw społeczny to za mało, aby odmówić, wspominałam o tym. Cała ta sytuacja jest bardzo przykra, bo sprawie tego wysypiska poświęciłam wiele czasu i energii. Jako sołectwo walczyliśmy do końca. Nawet w SKO. Teraz mamy związane ręce, bo to Stowarzyszenie jest stroną.
Na najbliższym posiedzeniu rady miejskiej, w czwartek, radni będą obradować nad wysokością stawki za odbiór odpadów. Aby gospodarka śmieciowa zbliżyła się do bilansowania, kwota powinna zostać ustalona na maksymalnej, dozwolonej przepisami wysokości, 41,24 zł/os. Perspektywa kolejnej podwyżki jeszcze bardziej negatywnie nastawia tutejszych do uciążliwego sąsiada.
Magdalena Lizurej
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze