Reklama

Zdecydowane nie dla podwyżki za odpady

Podczas ostatniego posiedzenia rady miejskiej Pajęczna, rajcy pochylili się nad projektem uchwały, dotyczącym ustalenie nowej stawki opłaty za odbiór i zagospodarowanie odpadów. Tym razem, choć temat jest kontrowersyjny, obyło się bez żadnej dyskusji. Wszyscy obecni na sali zagłosowali przeciw.

28 zł od osoby – tyle od jesieni ubiegłego roku wynosi stawka za odbiór i zagospodarowanie odpadów od mieszkańców gminy Pajęczno. Ci którzy segregują śmieci bio mają prawo korzystać z ulgi w wysokości 3 zł. Aby system się bilansował tutejsi powinni płacić nawet więcej niż maksymalna, wynikająca z przepisów stawka. Do niedawna było to ponad 38 zł. Obecnie to 41,24 zł/os.
Propozycja, aby do takiej wysokości podnieść opłaty pojawiła się w projektach uchwał przygotowanych na posiedzenie 23 czerwca. Tymczasem ceny śmieci od dawna stoją solą w oku mieszkańców. Eko-Region, śmieciowy gigant i uciążliwy sąsiad, planuje dalszą ekspansję, a poza niedogodnościami nie oferuje nic  w zamian. Cena za zagospodarowanie tony odpadów, jaka została zaproponowana przez spółkę, do konkurencyjnych nie należy. Jako monopolista to on dyktuje warunki. Mieszkańcy w większości na hasło „podwyżka odpadów” reagują wręcz alergicznie. Radni, wchodząc naprzeciw oczekiwaniom wyborców, na podwyżki się nie zgadzają.  W efekcie gmina do biznesu dokłada. I to sporo.
- Jeśli w takim tempie będziemy nasze środki zużywać na wydatki bieżące, to we wrześniu czy w październiku staniemy przed problemem przygotowania budżetu – od kilku miesięcy ostrzega Piotr Mielczarek,  burmistrz Pajęczna., przypominając, że już poprzednia opinia Regionalnej Izby Obrachunkowej zawierała uwagi. Jak podkreśla, każda zapłacona dla Eko-Regionu faktura może pogłębiać problemy finansowe gminy.
- Wydanie na wydatek bieżący, bo płatności za śmieci są wydatkiem bieżącym, 1 mln czy 1,5 mln powoduje, że my zamykamy sobie drogę do uzyskania np. 9 mln zł kolejnych, zakładając, tak jak w „polskim ładzie” 90 proc. dofinansowanie – tłumaczy.
- Jeśli do śmieci dołożymy już nie 700 tys. zł tylko 1,5 mln zł, to nadwyżka, którą wypracowaliśmy, prowadząc  bardzo oszczędną politykę, zostanie przeznaczona na rachunki, a ja bym wolał inwestować w infrastrukturę, bo potrzeby są bardzo duże. Każdy sołtys wie, gdzie jaką drogę trzeba zrobić czy naprawić – regularnie powtarza.
Mielczarek obawia się, że w niedługim czasie składanie wniosków o dofinansowanie będzie się mijało z celem, bowiem gminy nie będzie stać nawet na niewielki wydatek w postaci wkładu własnego.
Wszystkie te argumenty finansowe giną wobec oczekiwań tutejszych. 23 czerwca wszyscy radni jednogłośnie opowiedzieli się przeciw podnoszeniu opłat.

Magdalena Lizurej
[email protected]

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości