Reklama

Złamał siódme przykazanie. Ukradł miotłę i mopy

Od pewnego czasu niewielkie kradzieże stały się utrapieniem parafii Lututów. Z kościoła i terenu przykościelnego znikały drobne rzeczy – a to konewka, a to jakieś złączki od węża, żarówki z toalety, czy wiaderka. W środę, 2 listopada, kamery monitoringu zarejestrowały mężczyznę, który wyniósł stamtąd miotłę i mopy.

- Kiedyś kupiłem dziesięć mopów, ale po pewnym czasie okazało się, że są już tylko cztery – mówi ksiądz Waldemar Gruszka, proboszcz parafii Lututów.
- Panie, które pracują w kościele, czy panie katechetki, pytały, gdzie są tamte. Mówiły, że tu je zostawiły, a teraz nie ma. Wydawało się, że może ktoś je gdzieś po prostu przestawił. Później okazało się, że rzeczy giną. Na przykład wystawiłem plik gazet do sprzedania. Był to „Gość Niedzielny”, czy „Opiekun”. Położyłem je na ławce w kościele, a wieczorem okazało się, że tych gazet nie ma.
W środę, 2 listopada, ksiądz zauważył na ekranie monitoringu mężczyznę, który z przykościelnej toalety wynosił miotłę i mopy, a potem odjechał na rowerze. Proboszcz pojechał za nim samochodem. Widząc to, złodziej porzucił miotłę.
- Poprosiłem tego pana, aby odstawił mopy tam, skąd wziął – mówi dalej kapłan.
- A on, że to jego. Więc powiedziałem, że widziałem, jak wynosił je z toalety. A pan znowu wmawiał mi, że to jego, a w toalecie był tylko za potrzebą. Mówiłem mu, że ma szansę załatwienia tego bez rozgłosu. Skończyłoby się na jakimś upomnieniu, no ale grzesznik nie skorzystał z tego.
Ksiądz Waldemar zgłosił sprawę na policję. Mundurowi z Komendy Powiatowej Policji w Wieruszowie szybko ustalili tożsamość mężczyzny. Wartość skradzionych przedmiotów oszacowano na kilkadziesiąt złotych.  
- W tej sytuacji sprawca kradzieży odpowie przed sądem – informuje asp. Piotr Siemicki, p.o. rzecznika prasowego wieruszowskiej komendy.
- Przypominamy, że za wykroczenie kradzieży grozi kara aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny. Ale sprawca przestępstwa kradzieży podlega już karze pozbawienia wolności nawet do pięciu lat. Apelujemy do mieszkańców naszego regionu o niepopełnianie czynów zabronionych, w tym również tych najbardziej uciążliwych społecznie. Informujemy, że niektóre miejsca są monitorowane pod kątem takich zabronionych zachowań.
Proboszcz Waldemar Gruszka zdaje sobie sprawę, że jest to czyn o niskiej szkodliwości, ale uważa, że na zło należy reagować, zwłaszcza wtedy, gdy ktoś może je naprawić, ale nie chce tego uczynić.   
- Więc w tym wypadku uznałem za stosowne, aby postąpić tak, jak zrobiłem i zgłosić sprawę na policję – wyjaśnia swoją decyzję duchowny.
- Ale odnosiło się to tylko do kradzieży miotły i wkładów do mopów. Nie obwiniam tego pana o kradzież gazet, bo na tym go nie złapałem. To zgłoszenie miało charakter wychowawczy. Bo jak wszyscy będziemy przymykać oczy, to zaczną ginąć najpierw drobne rzeczy, potem większe, a później będziemy mieć duże problemy. Kościół w Lututowie jest od rana do wieczora otwarty dla wiernych. Każdy może tu przyjść w ciągu dnia i pomodlić się. Nie chcę tego zmieniać i zamykać kościoła. Raczej trzeba piętnować przypadki zła, które się pojawiają.

Ela Wodecka
[email protected]

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości