W Stróży, w gminie Rząśnia, nie pierwszy raz ktoś ukradł metalowy właz do studzienki kanalizacyjnej. – Ja rozumiem, że złom jest drogi, ale trzeba nie mieć rozumu, żeby robić takie coś – łapie się za głowę mieszkaniec Stróży, pokazując reporterom odkryte studzienki kanalizacyjne.
Proszący o interwencje w sprawie chce pozostać anonimowy, bo obawia się zemsty złodziei złomu.
- Przyjdą do mnie i coś podp……., nawet nie dla zysku, a żeby mi na złość zrobić. Po co mi to?- pyta retorycznie.
Z podprowadzeniem dziennikarza w miejsce, gdzie jest niezabezpieczona studzienka, nie ma problemu.
- O wypadek nie trudno, niech ktoś do tego wpadnie, złamie nogę. Przecież to jest niebezpieczne. Gdzie rozum panie. Złodzieje go nie mają? – zastanawia się doświadczony życiem mężczyzna.
Ale to nie pierwsza tego typu kradzież na terenie gminy Rząśnia.
- Od stycznia do kwietnia wpłynęło do nas kilka zgłoszeń o kradzieży żeliwnych pokryw od studzienek kanalizacyjnych na terenie gminy Rząśnia. Prowadzimy postępowanie w sprawie – informuje sierż. sztab. Wioletta Mielczarek.
Złodzieje kradną, a problem ma gmina, bo w razie wypadku, to właściciel sieci ponosi odpowiedzialność za jej zabezpieczenie.
- W Stróży skradziono nam aż dziewięć włazów – wylicza Mariola Kłyszewska, dyrektor Zakładu Gospodarki Komunalnej w Rząśni.
- Musieliśmy kupić nowe i zamontować, żeby się krzywda nikomu nie stała – dopowiada szefowa ZGK, zaznaczając że brak pokryw stwarza realne zagrożenie, szczególnie, gdy takie rzeczy dzieją się na ścieżce rowerowej.
Już w styczniu ZGK w Rząśni zakupiło kilka włazów, zabezpieczając się na wypadek podobnych zdarzeń. A ponieważ ciężko pokrywy kanalizacyjne upilnować przed złodziejami, to zastosowano inną metodę.
- Nie kupujemy już żeliwnych włazów, teraz montujemy betonowe – informuje dyrektorka.
Antoni Zych
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze