Nieszczęśliwy wypadek podczas spotkania z przyjaciółmi doprowadził do paraliżu wszystkich kończyn oraz niewydolności oddechowej u 41-letniego Grzegorza Fita z Rząśni. Mąż, ojciec i strażak Ochotniczej Straży Pożarnej stoi teraz przed długą, kosztowną i trudną rehabilitacją. Jego żona nie zamierza się jednak poddawać.
Był 3 sierpnia 2024 roku. To miał być miły wieczór, spędzony w gronie przyjaciół w przydomowym basenie. Niestety niefortunne wejście do wody sprawiło, że 41-letni ojciec dwójki dzieci doznał ciężkiego urazu kręgosłupa szyjnego. Pierwsze dni od tego feralnego zdarzenia upłynęły na walce o życie mężczyzny na oddziale intensywnej terapii. Teraz Grzegorz Fit stoi przed długim leczeniem i rehabilitacją. Mimo upływu czasu mężczyzna nadal oddycha przy wsparciu respiratora.
– Mój mąż, który zawsze był człowiekiem o wielkim sercu, pełnym życia i chęci do niesienia innym pomocy, stracił niemal wszystko w oka mgnieniu. Nikt z nas nie spodziewał się, że tak długo oczekiwany wypoczynek może przynieść nieoczekiwane i brutalne konsekwencje – komentuje Barbara Fit, żona poszkodowanego mężczyzny.
Reklama
Kobieta organizuje dla męża możliwie jak najlepszą opiekę, jednak bez pomocy nie będzie w stanie długotrwale zapewnić 41-latkowi niezbędnego leczenia. To właśnie od rehabilitacji będą zależeć szansę na powrót do życia, które kochał Grzegorz Fit.
– Walczymy o każdy samodzielny oddech, gdyż tylko wówczas możemy podjąć się leczenia, które choć częściowo może przywrócić mojemu mężowi sprawność. Lekarze mówią, że Grzegorz w najlepszym wypadku skończy na wózku inwalidzkim. To bardzo trudna sytuacja. Szukamy nadziei na lepsze czasy – mówi żona 41-latka.
Reklama
Małżeństwo ma na utrzymaniu dwójkę dzieci, sześcioletniego chłopca oraz roczną córeczkę. W zeszłym roku prowadzili się do nowego domu. To miał być początek nowego, wspaniałego rozdziału w ich życiu. Teraz muszą zmierzyć się oni z ogromnym wyzwaniem. Koszt jednego turnusu rehabilitacyjnego to nawet 30 tysięcy złotych. Już teraz wiadomo, że będzie ich potrzeba co najmniej kilkanaście. Z tego powodu na siepomaga.pl/grzegorz-fit ruszyła zbiórka na leczenie mężczyzny.
– Proszę Was, z całego serca, pomóżcie mi zawalczyć o życie Grzegorza. Wierzę, że razem możemy dokonać cudu i pozwolić mu powrócić do rodziny, która na niego czeka – do mnie, do naszej córeczki Poli i synka Maksyma – kończy Barbara Fit.
Reklama
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze