Policjanci zatrzymali 34-latka, który zajmował się handlem narkotykami. Co najgorsze, sprzedawał je osobom nieletnim. Okazało się, że na swoim koncie ma zdecydowanie więcej przewinień.
Mundurowi otrzymali informację, że na terenie osiedla Teofilów w Łodzi może funkcjonować proceder sprzedawania narkotyków. Postanowili to sprawdzić. Wybrali się na ul. Aleksandrowską i zobaczyli dwóch młodych mężczyzn, którzy nerwowo się zachowywali. Gdy chcieli ich zapytać, co jest tego powodem, ci nie zareagowali na wydawane polecenia i próbowali wejść do klatki jednego z bloków.
- Młodszy z mężczyzn miał przy sobie torebki z pozostałością białego proszku. 15-latek przyznał, że to narkotyki i potwierdził wcześniejsze ustalenia stróżów prawa, co do adresu, gdzie odbywa handel tymi nielegalnymi substancjami - mówi mł. asp. Maksymilian Jasiak z zespołu prasowego Komendy Miejskiej Policji w Łodzi.
Reklama
Podczas przeszukania mieszkania znaleziono w nim kryształy, biały proszek i susz roślinny - badania potwierdziły, że to mefedron, amfetamina oraz marihuana. Zatrzymano również 34-lokatora. Okazało się, że to on odpowiadał za przestępczy proceder.
Po sprawdzeniu w policyjnych systemach okazało się, że mężczyzna jest poszukiwany na mocy nakazu doprowadzenia wydanego przez Sąd Rejonowy w Ostródzie. Usłyszał on już zarzuty posiadania znacznych ilości substancji psychotropowych oraz udzielania ich nieletnim, co zagrożone jest karą nawet 20 lat pozbawienia wolności. Sąd zastosował wobec 34-latka tymczasowy areszt. Przed sądem odpowie też 15-latek.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze