Prawdziwe chwile grozy przeżyła kobieta, która zgłosiła policjantom zaginięcie swojej 8-letniej córki. Dziewczynka wyszła w nocy z domu, gdy wszyscy spali.
Wszystko działo się 1 stycznia. Po godz. 22 do dyżurnego bełchatowskiej policji zadzwoniła kobieta z informacją, że zaginęła jej ośmioletnia córka. Młoda mieszkanka powiatu bełchatowskiego wyszła z domu w nocy, gdy wszyscy spali.
Służby natychmiast przystąpiły do działań w miejscowości Księży Młyn, nieopodal Bełchatowa. W poszukiwaniach brali też udział sąsiedzi zaginionej. Na szczęście po niecałych dwóch godzinach udało się znaleźć dziewczynkę.
- Została odnaleziona przez mieszkańców, była zmarznięta i zdezorientowana. Powiedziała, że chciała zobaczyć tylko bunkier i wrócić do domu. Kiedy zorientowała się, że wszyscy ją szukają, wystraszyła się, że zrobiła coś złego i chowała się przed poszukującymi jej osobami - mówi asp. Marta Bajor, rzecznik prasowa Komendy Powiatowej Policji w Bełchatowie.
Reklama
Akcja poszukiwacza została zakończona przed godz. 1. Na szczęście ośmiolatce nic poważnego się nie stało. Bezpiecznie wróciła do domu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze