Samorząd gminy Działoszyn planuje kolejną, w ciągu ostatnich kilku lat, modernizację oczyszczalni ścieków. Chodzi między innymi o dostosowanie urządzeń i przepustowości do potrzeb okolicznych przedsiębiorców. Ścieki były swego czasu punktem zapalnym, między prowadzącymi zakłady przemysłowe, a przedstawicielami magistratu. Teraz sytuacja się uspokoiła dzięki wdrożonym działaniom. W najbliższym czasie gospodarka ściekowa ma stać na zadowalającym obie strony poziomie.
Burmistrz Działoszyna, Rafał Drab zaznacza, że rewolucja na oczyszczalni ma dać gminie komfort na najbliższe kilka lat.
- Chodzi o dostosowanie do obowiązujących przepisów, żeby spełniała swoje funkcje długo – zaznacza włodarz.
- Nie chcielibyśmy sytuacji, w której się okazuje, że po roku czy dwóch latach znowu trzeba będzie ją modernizować. Tak chcemy to przeprowadzić, żeby nawet przygotować oczyszczalnię na przyjęcie większych zrzutów, ładunków. Po prostu, żeby była gotowa na nowe przyłącza. Jeśli powstaną nowe osiedla, będzie się to wiązało z tym, że ten ładunek będzie dużo większy – zaznacza.
Drab przypomina, że zakłady przemysłowe, które produkują tzw. agresywne ścieki muszą stosować się do zasada określonych przez gminę.
- Zakłady, które wypuszczają ten ładunek mocniejszy czy agresywniejszy są zobligowane posiadać swoje podczyszczalnie – zaznacza.
- Mamy z nimi popodpisywane stosowne umowy. Posiadamy elektroniczną kontrolę nad tym, więc w przypadku awarii dostajemy od razu sygnał, że coś się zadziało. Oczyszczalnie chcemy też wzmocnić pod kątem przyjmowania agresywnych ścieków z zakładów przemysłowych. Żeby maszyny z tymi agresywnymi ściekami sobie poradziły – podkreśla.
Adrianna Wojtal z Zakładu Wodociągów i Kanalizacji działoszyńskiego magistratu zaznacza, że od niedawna gmina ma cyfrową kontrolę nad zrzutami z firm.
- Zakłady przemysłowe, które dostarczają do nas ścieki, mogące w jakikolwiek sposób zaszkodzić pracy oczyszczalni, są w pełen sposób opomiarowane – informuje.
- Posiadają urządzenia do ilości ścieków odprowadzanych ze zdalnym rejestratorem. Mamy odczyt online. Widzimy w danej chwili, który zakład i jaką ilość ścieków wprowadza do sieci. Możemy od razu wdrożyć kontrole, gdyby się coś nam nie podobało.
Zamontowanie takich rozwiązań wymusiła sytuacja z ubiegłego roku, gdzie przez zrzut silnie zanieczyszczonych ścieków, stanęła cała maszyneria, a ze studzienek kanalizacyjnych zaczęła wypływać szara, podejrzana breja.
- Urządzenia pomiarowe zaczęliśmy stosować stosunkowo od niedawana – potwierdza kierownik ZWiK-u, Mieczysław Różański.
- W lutym 2020 r, praca oczyszczalni stanęła, dlatego, że jeden z przedsiębiorców wypuścił do sieci rodzaj polimerów. Przyznam, że od tego się właśnie zaczęło nasilenie naszych działań. Cała sprawa skończyła się tak, że ta firma podpisała z nami porozumienie. To wymagało od nich, aby zrozumieli, że nie jesteśmy przeciwko i jesteśmy gotowi te nieczystości od nich przyjmować, ale w takiej postaci, w takim składzie i jakości, która pozwoli na pracę oczyszczalni. Oczywiście w umowie są szczegółowe ustalenia o partycypowaniu w kosztach, które ten zrzut spowodował – podkreśla.
Zaznacza, że od marca ubiegłego roku trwają prace nad formalnym uporządkowaniem wszystkich spraw, związanych z gospodarką ściekową na terenie gminy.
- Od marca zeszłego roku do teraz porządkujemy sprawy odprowadzania ścieków z przedsiębiorcami – podaje.
- W porozumieniu z przedsiębiorcami wyznaczaliśmy sobie termin finalizacji działań. Nie chcemy być też tak administracyjnie służbowi, że data się kończy i ich odcinamy. Jeśli przedsiębiorca wykazuje chęć współpracy i podejmuje działania w kierunku uporządkowania tej gospodarki, ten czas mogliśmy przesunąć. Chodzi przecież o to, żeby rozwiązać problem. Został w zasadzie ostatni przedsiębiorca, ale jest na etapie uzyskiwania pozwolenia na budowę całkowicie nowej podczyszczalni ścieków i nowego przyłącza kanalizacyjnego.
Kierownik przyznaje, że nie wszystkie zakłady chętnie dostosowały się do warunków zaproponowanych przez gminę z powodu wydatków, które musiały lub będą musiały w przyszłości ponieść, ale jak zaznacza, te koszty przedsiębiorcy powinni mieć wkalkulowane w działalność.
- Te czasy, kiedy ktoś wylewał ścieki, gdzie popadnie lub wprowadzał je w sposób nielegalny, skończyły się -akcentuje Różański.
- Trzeba sobie zdać sprawę, że takie nielegalne działania ostatecznie odbijają się na wszystkich. Bo przez nieodpowiedzialne działania to, co jest dla nas najważniejsze, czyli woda może, ulec zanieczyszczeniu. Jeżeli coś leje się w jedno miejsce przez dłuższy okres, to istnieje możliwość, że może mieć negatywny wpływ na wodę. Małymi kroczkami to wszystko idzie do przodu, ale najważniejsze, że świadomość przedsiębiorców, niejednokrotnie wymuszona przez nas, zaczyna być coraz większa i rozumieją, że tak samowolki w zakresie ścieków nie można prowadzić.
Kierownik ZWiK-u liczy, że po modernizacji oczyszczalni problem ze ściekami na tym terenie zostanie definitywnie rozwiązany, tym bardziej, że przedsiębiorcy dostali szansę wyrażenia swoich oczekiwań.
- Projektując modernizację oczyszczalni wzięliśmy pod uwagę potrzeby przedsiębiorców – opowiada.
-Poprosiliśmy, aby określili te życzenia, aby wzięli pod uwagę rozwój przedsiębiorstw, jaki planują. Zrobiliśmy to na najbliższe pięć lat, ale te prognozy ostatecznie wszystkie zawyżyliśmy. Dopilnowaliśmy, żeby ta modernizacja była dostosowana do potrzeb na naszym terenie, pod tym kątem była sprawdzane wyliczenia. Musieliśmy wziąć pod uwagę agresywność tych ścieków w zależności od zakładów, bo przecież specyfika tych firm jest różna – kończy.
Magdalena Lizurej
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze