Z jeszcze niedawno wójtem, a od 1 stycznia już burmistrzem Osjakowa Jarosławem Trojanem rozmawia Sławomir Rajch
Sławomir Rajch: Panie burmistrzu, teraz tak należy się do pana zwracać, choć jak sam pan zauważył jeszcze niektórzy się mylą. Chyba się pan nie obraża, jeśli ktoś do pana powie wójcie?
Jarosław Trojan: - Na pewno się nie obrażam, jeśli ktoś użyje tytułu wójt zamiast burmistrz. Bo nie o to chodzi. To jest tylko tytuł. W przypadku mojej osoby nic innego się nie zmieniło. Zakres obowiązków i odpowiedzialności jest taki sam.
A co najważniejsze dla mieszkańców, wynagrodzenie także.
- Dokładnie, wynagrodzenie pozostało takie jak wówczas, gdy jeszcze byłem wójtem.Reklama
Tak naprawdę oprócz nazewnictwa niewiele się zmienia.
- Można powiedzieć, że nic, poza tymi zmianami, które były konieczne. Dotyczą one zmiany nazwy rady gminy na radę miejską, co wynika wprost z ustawy. Zmiana dotyczy nazwy gminy, mamy teraz Urząd Miasta i Gminy Osjaków, a wcześniej był Urząd Gminy Osjaków. Pozostałe nazwy jednostek organizacyjnych takich jak Gminny Ośrodek Kultury czy Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej pozostają takie jak dotychczas.
31 grudnia Osjaków był jeszcze wsią, a 1 stycznia stał się miastem. Czy odzyskanie praw miejskich wiąże się z nowymi możliwościami? Czy widzi pan w tym jakiś potencjał?
- Myślę, że jeśli chodzi o Osjaków, to staje się coraz bardziej atrakcyjny, ze względu na jego uwarunkowania, lokalizację i infrastrukturę, którą już posiada. Przypomnę, że jesteśmy jedną z nielicznych gmin wiejskich, a w tej chwili wiejsko-miejskich, która ma żłobek, zabezpieczający potrzeby młodych rodziców.
Zdaje się, że to był pierwszy żłobek w powiecie wieluńskim. W tym temacie Osjaków wyprzedził nawet Wieluń.
- Wyprzedziliśmy w tej materii miasto. Mamy również Środowiskowy Dom Samopomocy. Można powiedzieć, że gmina dba o mieszkańców od maluszka do staruszka. Staramy się zapewnić opiekę i dobre warunki wszystkim. Pod tym względem mamy duży potencjał. Jeżeli chodzi o kwestie rozwojowe na pewno w przyszłości gmina dzięki temu, że Osjaków ma status miasta, będzie mogła korzystać zarówno z programów dla obszarów wiejskich, jak i tych dedykowanych wyłącznie miastom.Reklama
To wynika z liczby mieszkańców. Jeśli miasto nie przekracza 5 tys. mieszkańców, może korzystać rzeczywiście z obu źródeł dofinansowania.
- Wiele gmin z tego korzysta i wykorzystuje ten przepis. Myślę, że my też z tego skorzystamy.
I liczy pan, że takie środki pojawią się również dla tych małych miast? Więc będzie pan mógł z nich teoretycznie skorzystać.
Liczę na to, że pojawią się takie środki. Mam nadzieję, że tak zwana prowincja, która przez wiele, wiele lat, była niedostrzegana jeżeli chodzi o różne potrzeby rozwojowe, czy to w zakresie dróg, czy kanalizacji, teraz zostanie zauważona.
Uważam, że Osjaków ma duży potencjał rozwojowy. Tylko i wyłącznie od przyszłych władz gminy będzie zależało czy ten potencjał będzie należycie wykorzystany.Reklama
O jakim potencjale teraz pan mówi, co ma pan na myśli? Nowych przedsiębiorców, tereny inwestycyjne, a może mieszkalnictwo?
- Mam na myśli potencjał, dotyczący terenów, które mogą być przeznaczone pod działalność usługowo-produkcyjno-przemysłową. Są też możliwości dalszej rozbudowy, jeżeli chodzi o przestrzeń pod budownictwo mieszkaniowe, ponieważ mamy dość dużo terenów uzbrojonych, jeżeli chodzi o wodociągi, kanalizację, energie elektryczną i do tego doszła sieć gazowa. W Osjakowie jest już sieć gazowa, a akurat dziś (rozmawiamy w czwartek, 11 stycznia) przyszła decyzja o pozwoleniu na jej użytkowanie. W perspektywie jest jej rozbudowa. Jednak wiadomą rzeczą jest, że firma PSG, tak jak każda, liczy na wpływy, żeby po prostu inwestycja się bilansowała. Dla dalszego rozwoju trzeba stworzyć dobre warunki, by przedsiębiorstwa mogły tu dobrze prosperować. Tylko mądrą polityką i podejściem można wykorzystać te szanse.Reklama
Jeśli chodzi o prowincję, to nie do końca się zgadzam, że została zapomniana. Można mówić różne rzeczy o Prawie i Sprawiedliwości, ale jednak w tym kierunku skierowana była ich polityka, żeby w skrócie mówiąc „zabrać wielkim miastom i dać się rozwinąć małym miasteczkom i wsiom”. Zresztą pan, jako wójt, bardzo dobrze wykorzystał tę szansę. Gmina Osjaków skorzystała z bardzo wielu programów i ogromnych dotacji rządowych. Są zrobione nowe drogi, parking przy ośrodku zdrowia, targowisko i zakończone inne inwestycje. To właściwie stało się dzięki dobrej współpracy. Choć wywodzi się pan z PSL-u, znalazł pan nić porozumienia z przedstawicielem PiS posłem Pawłem Rychlikiem i z nim pan współpracował. Nie obawia się pan, że po zmianie władzy będzie panu trudniej z pozyskiwaniem środków?
- Panie redaktorze, mówiąc o zapomnianej prowincji, miałem na myśli wcześniejsze okresy, gdzie rzeczywiście, było tak, że małe gminy bardzo musiały zabiegać o jakiekolwiek środki. My nie mieliśmy z tym problemu, żeby nie było tutaj jakiś niedomówień. Wcześniej też korzystaliśmy z różnych środków i z Regionalnego Programu Operacyjnego, i z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich, i z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.Reklama
Duże aglomeracje były nawet oburzone tego typu systemem, bo rzeczywiście za PiS było tak, że większe pieniądze płynęły do mniejszych miejscowości, a te duże miasta miały problem. Przykładem jest właśnie gmina Osjaków, która jako mała, wiejska gmina, skorzystała w ostatnich latach bardzo mocno.
- Budżet gminy Osjaków na rok 2023 wynosił ok. 54 mln zł, z czego 27 mln zł było przeznaczone na inwestycje, a 26 mln 900 zł na wydatki bieżące. Wydatki inwestycyjne przerosły bieżące. To zdarzyło się pierwszy raz w historii gminy. Myślę, że na skalę wielu gmin jesteśmy ewenementem. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie środki pozyskane w ramach „Polskiego Ładu” . Taka jest prawda. I w tej materii, współpraca z panem posłem Pawłem Rychlikiem była kluczowa. Co do przyszłości, trudno jest mówić jak będzie. Nie wiadomo jakie będzie podejście, założenia, etc. Czy strumień środków finansowych, który był kierowany w ramach tego programu „Polski Ład” będzie utrzymany, czy może zostanie zmieniony na coś nowego.Reklama
A może to zbawienne, że Osjaków stał się miastem. Jeśli rząd Platformy Obywatelskiej i pozostałych koalicjantów zdecyduje o skierowaniu większych środków dla miast i obetnie je terenom wiejskim, to może się okazać, że to był dobry ruch. W tych czasach trzeba w samorządzie być kameleonem i potrafić się przystosować do każdej władzy, zmienić barwy jeśli trzeba… Bo mieszkańcy wymagają, żeby był pan skuteczny. Ich nie obchodzi kto rządzi, oni chcą, żeby były realizowane zadania. I właściwie trudno się z nimi nie zgodzić.
- Panie redaktorze, nie chodzi o zmianę barw. Od mieszkańców wielokrotnie słyszałem różne pozytywne oceny wszystkich dofinansowanych inwestycji. Mieszkańcy nigdy nie zapytali jakiej barwy są pieniądze, tylko czy będzie zrobione i, co najważniejsze, kiedy.Reklama
Ludzie chcą żeby były realizowane inwestycje, żeby były spełniane ich prośby, a nawet marzenia. A pan, jako wójt, ma dobrze rządzić gminą i współpracować z każdą władzą, jaka by nie była, byle z korzyścią dla mieszkańców.
- Dokładnie, liczy się dobro mieszkańców, a nie polityczne sympatie. Gminy nie mają i nigdy nie miały wpływu na to, co się dzieję na szczeblu krajowym. Może i dobrze, że tak jest, bo pewnie byłoby niepotrzebne zamieszanie.
Każdy z nas samorządowców liczy, że w przyszłości te środki inwestycyjne będą. Ale chcę powiedzieć, że każdy z nas samorządowców jest tego samego zdania, że dotacje mogłyby mieć nieco zmienione reguły. Jeśli konkretne programy są tylko i wyłącznie np. na drogi, to firmy wykonawcze wiedzą, że będą miały klientów niezależnie od ceny. No i te ceny windują wtedy tak, że często zadania przestają być opłacalne i możliwe do realizacji.
Moim zdaniem racjonalne byłoby, by gmina otrzymywała dotacje inwestycyjną bez wskazania celu. Gmina ma owszem przedstawić dwie, trzy inwestycje do zaakceptowania. Ogłaszam przetarg, ale jeżeli wykonawcy wystrzelą z cenami, które nie będą do akceptacji, to unieważniam go i ogłaszam drugi, ale na inną inwestycję.Reklama
Sami sobie zrobiliście „kuku”. Trudno, żeby przedsiębiorcy z tego nie korzystali. Jeśli wiedzą, że podając wyższą cenę gmina i tak będzie musiała skorzystać z ich usług, bo w przeciwnym razie będzie zmuszona oddać dotacje. A jak wójt czy burmistrz odda pozyskane środki, to ludzie go „zlinczują”.
- Niestety muszę się z tym zgodzić. Przykładem, który obrazuję sytuację jest kanalizacja w miejscowości Raduczyce. Pierwszy kosztorys, który mieliśmy, razem z budową zbiornika na ścieki dowożone, na oczyszczalnie ścieków, opiewał na kwotę 5 mln 300 tys. zł, a po przetargu najtańsza z ofert to 9 mln 300 tys. zł.Reklama
Prawie dwa razy tyle… Ale wróćmy jeszcze do polityki ogólnokrajowej. Nie popsuł pan sobie relacji z Polskim Stronnictwem Ludowym, które w tej chwili współrządzi krajem, przez te ścisłą współpracę z Prawem i Sprawiedliwością?
- Nigdy nie kryłem swoich sympatii i przynależności do PSL-u. Nigdy ta sympatia i przynależność, przez przedstawicieli PiS nie była kwestionowana. To było partnerskie podejście. Mogliśmy coś wspólnie zrobić dla mieszkańców naszego regionu i zrobiliśmy. Nie tylko ja współpracowałem, bo wszyscy wójtowie z regionu, którzy widzieli potrzebę, żeby coś w ich gminach się działo, to do tego podchodzili w taki sam sposób. Uważam, że każdy kto logicznie i racjonalnie myśli, nie powinien mieć do mnie pretensji. Zwłaszcza, że reprezentuję po wyborze, mieszkańców całej gminy, a nie tylko tych, którzy mają legitymacje PSL-u. W tym momencie mieszkańcy nie rozliczają mnie z tego, że jestem członkiem PSL-u i co jako PSL zrobiłem, tylko raczej z tego, że byłem wójtem gminy Osjaków, teraz burmistrzem. Najważniejsze jest to co się u nas dzieje i ile udało się zrobić. To jest klucz i to jest odpowiedź na pańskie pytanie.
Za chwilę znów pana będą rozliczać. Pewne jest, że będzie pan burmistrzem przynajmniej trzy miesiące. A co dalej? Jakie ma pan zamiary? Będzie pan ubiegał się o kolejną kadencję?
- Szczerze powiedziawszy, to w pędzie codziennym, nawet nie miałem czasu, żeby usiąść i sobie wszystko w głowie poukładać. Pierwszą, podstawową, rzeczą jest moje zdrowie. Jeżeli zdrowie pozwoli to myślę, że to co zacząłem, chciałbym chociaż skończyć. A zaplanowanych inwestycji na ten rok jest bardzo dużo. To jest ponad 25 milionów złotych wydatków inwestycyjnych. Plan jest ambitny. Ważne, żeby dobrze przejść przez wszystkie etapy przygotowania tych inwestycji, żeby nie było przesadnych cen na przetargach i nie przeinwestować w niektórych przypadkach. Jeżeli przetargi pójdą pomyślnie, to będziemy realizować wszystkie zaplanowane zadania. Mieszkańcy na te inwestycje czekają.
No właśnie, czekają. A jakie są plany, czego mogą się spodziewać mieszkańcy jeszcze w tym roku?
- Myślę, że najważniejsze inwestycje to przede wszystkim kilka dróg, które chcemy wyremontować lub przebudować. Mamy dofinansowania, ale musimy przejść procedurę przetargową tak, żeby zbyt dużo nie dokładać, bo zwyczajnie naszej gminy na to nie stać. Bo na przykład jeśli mamy dofinansowanie na poziomie 3 milionów złotych, a po przetargu najtańsza oferta opiewa na ponad 11 milionów złotych, to mamy kłopot.
Co zrobić w takiej sytuacji, póki nie zmienią się zasady, o czym już rozmawialiśmy?
- Trzeba usiąść i w taki sposób przygotować dokumentację projektową, żeby nie było zaprojektowanych złotych chodników, ale by wszystko było funkcjonalne, a równocześnie możliwe finansowo do zrealizowania.
Zatem, jeśli przetargi pójdą po waszej myśli, mieszkańcy doczekają się kilku nowych odcinków dróg.
- Tak, wspomniałem już o drodze Kolonia Raducka-Raduczyce, ale planujemy też inwestycje drogowe m.in. w Chorzynie i Osjakowie na ul. Targowej. To takie trzy podstawowe, najważniejsze zadania drogowe w tym roku.
Ale poza drogami, mamy kolejne planowane inwestycje. Czeka nas przebudowa z rozbudową Urzędu Miasta i Gminy w Osjakowie, z dostosowaniem obiektu dla osób z niepełnosprawnościami, termomodernizacją i wymianą źródła ciepła z węglowego na ekologiczne. Planujemy też termomodernizację budynku strażnicy w OSP w Osjakowie. To jest jedyny budynek strażnicy, który jeszcze czeka na remont. Chcemy przeprowadzić termomodernizację budynku Szkoły Podstawowej w Chorzynie. Na to też mamy pieniądze z „Polskiego Ładu”. Jest jeszcze dużo mniejszych zadań, wszystkich nie sposób wymienić.
Krótko mówiąc, burmistrza, radę miejską i urzędników, czeka w tym roku dużo pracy i walki o to, by w przetargach uzyskać takie kwoty, które pozwolą na realizację zamierzeń.
- Dokładnie tak.
I tego państwu życzymy w tym roku.
- Dziękuję w imieniu swoim, pracowników urzędu i radnych rady miejskiej.

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze