Mariusz Borowiak spod Sieradza, demonstracyjnie spalił dziś bluzę Agro Unii. Zrobił to po tym jak lider ruchu przyłączył się do Koalicji Obywatelskiej, dostając "jedynkę" na liście Tuska. Działacze Agro Unii palą partyjne kamizelki i nazywają Kołodziejczaka judaszem! Tylko u nas - lider partii Michał Kołodziejczak odpowiada na zarzuty byłych współpracowników.
Decyzja o politycznym sojuszu z Koalicją Obywatelską może przynieść znaczące konsekwencje dla Agrouni. Rolnicy wyrażają swoje poczucie oszukania i wykorzystania przez lidera Michała Kołodziejczaka. Jako akt protestu, niektórzy z nich, publicznie palą i odrzucają koszulki z logo Agrouni.
Komentarze polityków oraz ekspertów politycznych są różne - większość nie zostawia na Kołodziejczaku suchej nitki. Mocnymi słowami sytuację komentuje też część działaczy partii, która miała reprezentować w sejmie rolników. Nie brakuje również demonstracyjnych aktów - wyrzucanie flagi Agrounii do kosza, palenie kamizelek czy bluz partyjnych. W sieci pojawiły się filmiki, w których byli współpracownicy Kołodziejczaka dokumentują swoje stanowisko, które w sposób wyraźny ukazują ich obecne nastroje i emocje.
- Z panem Kołodziejczakiem byłem związany, gdy w sejmie powstała "piątka dla zwierząt" autorstwa Jarosława Kaczyńskiego i PiS chciał ją przeforsować - mówi reporterowi kulisy.net Mariusz Borowiak z Rakowic pod Sieradzem.
Wyszli wtedy na drogę, a on osobiście wylał na drogę gnojowicę. Są też filmy na YouTube, gdzie Borowiak odpala na rondzie grilla, żeby przygotować innym rolnikom ciepłą kiełbasę.
- Gdy Kołodziejczak zobaczył, że większość rolników słucha tego, co mówię ja, a nie on, to wtedy zobaczył we mnie konkurencję. Powoli zaczął mnie odsuwać, nie informując np. o kolejnych strajkach czy akcjach.
Reklama
Pokłócił się z Michałem Kołodziejczakiem nieco wcześniej. Mieli wtedy strajk, który lider Agrounii, jak podaje Borowiak, miał szybko skończyć...
- Zapytałem, skąd taka decyzja, żeby kończyć strajk? Odpowiedział mi, że dlatego, że TVN się pakuje. Na moje pytanie, co z naszymi postulatami, usłyszałem, że po co mamy tutaj stać. A ja bym stał, chłopy też chciały stać.
- Agrounia to twór, który powstał na bazie Unii Warzywno-Ziemniaczanej, w której każdy mógł być członkiem. Michał przekonał rolników, że ta nazwa źle się kojarzy. Utworzył Fundację Agrounia, obsadził w niej dwóch swoich kuzynów i siebie. My rolnicy nie mogliśmy już mieć wglądu, na co wydawane są środki zbierane przez Agrounię - akcentuje Mariusz Borowiak i zaznacza, że chodziło o dużą kwotę, bo o ponad 200 tys. zł.
Reklama- Gdy zapytaliśmy, gdzie idą te pieniądze, usłyszeliśmy m.in., że nagłośnienie sporo kosztuje. Gdzie był przetarg na to, przecież faktury jakie tylko się chce może wystawić nawet kolega.
- Sam musiałem zapłacić trzy tysiące złotych. Ja nie szkodziłem Agrounii, mimo tego, że zaczął odsuwać wartościowych chłopaków i nie realizował interesów polskiego rolnika, a promował w mediach wyłącznie swoją osobę i swoje nazwisko.
Zdaniem Mariusza Borowiaka lider Agrounii postawił wyłącznie na siebie. Uważa też, że w partii Kołodziejczaka nie ma praktycznie żadnych struktur.
- Nie ma poparcia na listach, nie umie zebrać podpisów, więc do każdego chciał się przykleić. Wielu ludzi mu podziękowało, bo zobaczyło, że Agrounia to wyłącznie Michał Kołodziejczak i jeszcze może dwie inne związane z nim osoby. Wszędzie musi być Michał. On sam mówił, że póki ma mikrofon to nikomu innemu go nie odda - wspomina Borowiak.
Były działacz Agrounii zaznacza, że nie jestem dumny z tego, co zrobił. Ale nie żałuje, że demonstracyjnie spalił bluzę partyjną.
- Wiem, że po moim wystąpieniu Michał jest skończony. Nie spodziewałem się, że pójdzie z PO. Wiem, że rozmawiał ze wszystkimi. W 2019 r. rozmawiał z Grzegorzem Braunem i Korwinem, dawali mu jedynkę w Sieradzu, gdzie wtedy by wszedł. Dostawał też kilka jedynek w miejscach, gdzie aktywnie działała Agrounia, do tego były też dwójki w połowie Polski. Wtedy można było wypromować kandydatów. Niestety, postawił jednak tylko na siebie.
Reklama
Michał Kołodziejczak rozmawiając z wysłannikiem portalu kulisy.net nazywa Mariusza Borowiaka niepoważnym człowiekiem, który zrobił polityczną pokazówkę. Zaznacza też, że demonstrujący rolnik należy do Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna i w jego ocenie nie był zaangażowany w działania Agrounii.
- To niepoważny człowiek, który zrobił polityczne wystąpienie. Należy do Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna i nie był zaangażowany w nasze działania. Miał startować z nr 2 w wyborach z konfederacji w Sieradzu - komentuje Michał Kołodziejczak.
Reklama
- Agrounia broni polskiej wsi, walczymy o jej interesy i będziemy to robić dalej. Chcę, żeby w Polsce praca znów była opłacalna. Emocje nie są najlepszym doradcą w momentach podejmowania trudnych decyzji. Ludzie reagują nerwowo, a na dodatek ci, którzy źle życzą polskiej wsi wykorzystują wszystkie sytuacje by prowokować rolników - mówi dla portalu kulisy.net Michał Kołodziejczak i dodaje, że Agrounia w krótkim czasie zrobiła bardzo dużo dla polskiej wsi i to dla wielu było nie na rękę.
- My dzisiaj widzimy, w jaki sposób załatwić sprawy, o których mówimy. To nie jest przystąpienie do Koalicji Obywatelskiej czy Platformy Obywatelskiej, to start z tej listy. Widzimy, jak ważne są to wybory. Jeśli ktoś nie zdaje sobie z tego sprawy to nie jest dobrze - akcentuje lider Agrounii i zaznacza, że zdaje sobie sprawę z tego, iż będzie wielu chcących niszczyć wspólny plan, który narodził się w ostatnich dniach. Twierdzi stanowczo, że ten plan jest dobry i na pewno sam się obroni.
Reklama
- Nie będę startował z list Konfederacji, mamy zbliżone poglądy do tej partii. Nie zgadzam się z aborcją, uważam że tu powinno być referendum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze