Przyłożył nóż do gardła przypadkowemu klientowi i zażądał pieniędzy od ekspedientki. Gdy usłyszał, że w kasie nie ma żądanej kwoty, zabrał ze sklepowej półki cztery butelki piwa i uciekł. Już następnego dnia 31-latek został zatrzymany przez kryminalnych. Grozi mu nawet 20 lat więzienia.
Do napadu doszło w sobotnie południe, 6 czerwca, w jednym ze sklepów spożywczych przy ulicy Szymanowskiego w Częstochowie. To właśnie wtedy zamaskowany mężczyzna wziął za zakładnika jednego z klientów, który czekał w kolejce do kasy.
- Ze zgłoszenia wynikało, że nieznany sprawca, który miał na twarzy maskę karnawałową, przyłożył do gardła nóż przypadkowemu klientowi sklepu, a następnie grożąc mu pozbawieniem życia, zażądał pieniędzy od ekspedientki. Kiedy usłyszał od niej, że nie ma takiej kwoty, zabrał z półki 4 butelki alkoholu i wyszedł ze sklepu - relacjonuje podkom. Barbara Poznańska, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Słupsku.
Reklama
Po zgłoszeniu na miejsce natychmiast ruszyli policjanci, jednak napastnik zdążył już zniknąć. Rozpoczęły się poszukiwania, a śledczy przeanalizowali zabezpieczone nagrania monitoringu. Przełom nastąpił już następnego dnia.
Kryminalni ustalili tożsamość mężczyzny i namierzyli go w rejonie ulicy Nowowiejskiego. 31-latek został zatrzymany przez policjantów bezpośrednio po tym, jak pojawił się w pobliżu jednego z bloków.
- Zgromadzony materiał dowodowy pozwolił prokuratorowi przedstawić mu zarzut dokonania rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia, z wzięciem zakładnika. Prokurator wystąpił również z wnioskiem do sądu o zastosowanie wobec podejrzanego tymczasowego aresztowania - dodaje podkom. Barbara Poznańska.
Reklama
Za zarzucane przestępstwo 31-latkowi grozi kara do 20 lat pozbawienia wolności. Śledztwo prowadzi Prokuratura Rejonowa Częstochowa-Północ w Częstochowie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze