Świetlica wiejska i Klub Seniora w Słupsku bardzo chętnie i często ze sobą współpracują. Jednym z pomysłów na tę współpracę są organizowane tutaj spotkania międzypokoleniowe. Gospodynie seniorki przypominają wtedy dawne prace domowe. Kisiły już kapustę, darły pierze, a ostatnio piekły kruche ciasteczka maszynką kręcone.
W czwartek, 16 maja, właśnie w świetlicy wiejskiej zebrało się kilkanaście kobiet i gromadka dzieci, by wspólnie zrobić warsztaty pieczenia domowych ciastek.
- Bo teraz mamy kupują swoim pociechom już gotowe ciastka w sklepie – mówi Sabina Kmiecik, pomysłodawczyni zorganizowania warsztatów. - A chodzi o to, żeby zrobić samemu. To wszystko jest wtedy takie wypracowane. Tutaj dzieci mogły zobaczyć, jak te wypieki powstają. Jak się robi ciasto na nie, jak się je formuje, piecze, czyli całą produkcję. Dzisiaj robiliśmy ciastka dawnym sposobem – za pomocą maszynki do mięsa. A potem wszyscy mogliśmy się nimi zajadać.
A takie ciasteczka, według przepisu pani Sabiny, są banalnie proste do zrobienia i udają się za każdym razem. Wystarczy przygotować 1,10 kg mąki pszennej, 30 dag cukru pudru, 2 kostki margaryny, 6 żółtek, 1 całe jajko, 2 cukry waniliowe i 2 łyżeczki proszku do pieczenia.
- A potem wszystkie składniki zagniatamy – tłumaczy gospodyni. - Margarynę można posiekać nożem lub zetrzeć na tarce. Powstałe ciasto przekładamy na stolnicę i dobrze wyrabiamy. Gotowe, po kawałku wkładamy do maszynki do mięsa i mocno kręcimy. Wychodzące stąd ciasto tniemy nożem na małe kawałki. Układamy je na blaszce wyłożonej papierem pergaminowym i pieczemy na złoty kolor. Potem posypujemy cukrem pudrem. Oczywiście na początku trzeba z maszynki wyjąć sitko, a w jego miejsce zamocować specjalną przystawkę.
Zainteresowanie najmłodszych uczestników warsztatami było bardzo duże. A chyba najbardziej podobało im się wykręcanie ciastek maszynką, bo do tego cały czas ustawiała się kolejka. Radzili sobie z tym świetnie, nawet mały Wojtek, który jednak musiał w to włożyć sporo siły. I wszyscy byli zadowoleni, że też biorą udział w pieczeniu, że pomagają.
W godzinę wszystko było gotowe, a po chwili również i zjedzone.
- I bardzo dobrze, bo to znaczy, że smakowało – uśmiecha się pani Sabina. - Niech wszystkim nam idzie na zdrowie.
- Kiedyś, gdy w sklepach nie było ciastek, to te przez maszynkę kręcone okazywały się prawdziwym rarytasem – dodaje na koniec Anna Kostrzewa, instruktorka świetlicy wiejskiej w Słupsku. - Nawet, gdy ktoś nie potrafił piec, to te ciastka zawsze każdemu wychodziły.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze