Reklama

Komornicy przyłączyli się do protestu

Obelgi, wyzwiska, złorzeczenia, groźby a nawet agresja nie tylko słowna, ale i fizyczna – to codzienność, z którą muszą mierzyć się komornicy. I choć są tylko egzekutorami wyroków sądowych, to na nich skupiają się negatywne emocje wierzycieli. 18 listopada, w Łukowie (woj. lubelskie) została zaatakowana ich koleżanka. Kobieta zmarła, a cała zawodowa społeczność solidaryzuje się z rodziną zmarłej. Podjęli protest, aby zwrócić uwagę na swoją sytuację. Przyłączyli się do niego również wszystkie kancelarie komornicze z Wielunia.

Sześć wieluńskich kancelarii przyłączyło się do protestów po brutalnym ataku na Ewę Kochańską komornik z Łukowa. Kobieta zmarła po tym, jak otrzymała około 40 ciosów nożem. Krajowa Rada Komornicza zarządziła ogólnopolski protest. W poniedziałek, 21 listopada kancelarie pozostały zamknięte, nie odbierano poczty ani nawet nie podnoszono słuchawek telefonów. Podobnie będzie w dniu pogrzebu zamordowanej. Do końca tygodnia nie będą przyjmowane też strony postępowań.
- Wiadomo było, że ktoś umrze, ale nie wiadomo było kto i kiedy – komentuje komornik Bartosz Podyma.
- Można to porównać do wystrzału odbezpieczonego pistoletu, o którym wiemy, że kiedyś wypali. Skala agresji była na tyle duża, iż można było się spodziewać, że w końcu ktoś z nas zginie.
Podyma podaje, że ataki słowne są na porządku dziennym. Zdarza się, że dochodzi też do agresji fizycznej.
Sporo negatywnych doświadczeń ma również komornik Ewa Jarkowska.
-  Bardzo często do agresji słownej dochodzi  nie tylko w kancelariach, ale również w miejscu zamieszkania dłużnika, podczas czynności terenowych, kiedy ustalamy majątek dłużnika na wniosek wierzyciela – opowiada.
- Bezwzględnie konieczna jest edukacja społeczeństwa o obowiązkach i specyfikacji naszej pracy, jak  również kształtowanie opinii publicznej w atmosferze zrozumienia i szacunku do roli komorników w demokratycznym państwie prawnym.
Bartosz Podyma sądzi, że za negatywne postrzeganie komorników odpowiadają m.in. nierzetelni dziennikarze, przedstawiający wykrzywiony obraz ich pracy.
- Jak w każdym zawodzie i u nas zdarzają się czarne owce, kradną, przywłaszczają pieniądze, ale są w konsekwencji z tego zawodu wydalani – podkreśla.
- My od kilku lat, jako grupa zawodowa, jesteśmy atakowani – uważa rzecznik Krajowej Rady Komorniczej Marek Grzelak.
- Zapomina się przy tym, że komornicy sądowi są jedynym organem państwa, który egzekwuje orzeczenia sądowe w imieniu państwa. Oczekujemy tego, że państwo stanie za komornikami sądowymi i zapewni nam takie rozwiązania, które pozwolą na uniknięcie podobnych tragedii w przyszłości – podaje.
Jak zaznaczają komornicy do wyzwisk po prostu są przyzwyczajeni, dlatego zazwyczaj nie kierują spraw do sądów.
- Wizerunek komornika został zachwiany – uważa Jarkowska.
- Ludzie zapominają, że to nie my jesteśmy przyczyną ich problemów, ale bardzo często oni sami i ich błędne decyzję.
Ewa Jarkowska przyznaje, że nie raz czuła zagrożenie swojego bezpieczeństwa.
- Zdarzają się też obelżywe telefony, te inwektywy są kierowane do mnie jak i do moich pracowników – opowiada.
- Staramy się marginalizować takie sytuacje, nie eskalować agresji,  bo wiemy, że ktoś działa w silnym wzburzeniu. Jeśli dłużnik się awanturuje, to dajemy  mu się wypowiedzieć, ale też podejmujemy próby  rozmowy próbujemy, uspokajamy.  Czasami też od  danych  czynności odstępujemy  po to, aby  emocje opadły. Ten dłużnik za jakiś czas  przemyśli,  zastanowi się i zrozumie.  Niejednokrotnie wtedy takiej osobie zwyczajnie wstyd, że zachowała się nieodpowiednio i przeprasza. Niestety nie zawsze.
Komornik przyznaje, że miała wiele nieprzyjemnych sytuacji podczas wykonywania obowiązków. Jeszcze kiedy pracowała jako asesor, była ofiarą stalkingu. Dłużnik, któremu dokonała zajęcia pojazdu mechanicznego, przychodził do kancelarii, obrzucał obelgami, nękał telefonami i smsami.
- Po rozmowie z ówczesnym szefem stwierdziłam, że jednak granice zostały przekroczone i zgłosiłam sprawę na policję – wspomina.
- Służbom  udało się odnaleźć tę osobę, została skazana wyrokiem. Czy zrozumiała swoje błędne zachowanie? Nie wiem. Czy ta osoba więcej nie dokonywała takich rzeczy?  Została ukarana grzywną, tak naprawdę przysporzyła sobie więcej problemów, ale niestety nie przeprosiła, nie okazała żadnej skruchy.
W większości przypadków komornicy nie wytaczają jednak procesów agresywnym petentom.
- Regularnie spotykam się z agresją słowną, zdarzył się przypadek również agresji fizycznej – podaje Podyma.
- Tych spraw się nie zgłasza. Po pierwsze dlatego, że nie ma na to czasu, a po drugie efektu nie można być pewnym. Mój kolega zgłosił sprawę, ponieważ w czasie czynności jego nietykalność cielesna została naruszona, ale sprawca nie został ukarany, więc tylko utwierdził się w przekonaniu własnej bezkarności.  
Komornicy zwracają uwagę, że podczas społecznego przekazu bardzo często pomija się potrzeby wierzyciela, skupiając współczucie na dłużniku, którego majątek jest zajmowany.
- Egzekucja to jest przymus, ale żaden komornik nie działa w złej wierze – podkreśla Jarkowska.
- Nie jesteśmy bezwzględni. Pamiętajmy, że po drugiej stronie jest wierzyciel, który też ma swoje prawa i niejednokrotnie problemy finansowe właśnie z takiego powodu, że ktoś nie oddaje mu należności.
Komornik namawia, aby nie unikać kontaktu i czytać korespondencję,  wiedzieć, co się dzieje we własnej sprawie. W każdy wtorek (poza tygodniem protestu) dłużnik może nawet bez wcześniejszego umówienie przyjść i omówić swoją sprawę. Wnioski  stron są zaś przyjmowane codziennie.
Często dłużnicy, którzy formalnie mają bardzo niskie zarobki, czują się bezkarnie.
- Uważam, że nawet w przypadku wynagrodzenia minimalnego powinna być kwota, które nie będzie wyjęta spod egzekucji, aby dłużnik wiedział, że istnieje nieuchronność egzekucji – sądzi Bartosz Podyma.
Komornicy podają, że nie zawsze, kiedy proszą o asystę funkcjonariuszy, ją otrzymują, zdarzają się odmowy.
- To okrutne zdarzenie, które miało miejsce 18 listopada zdarzyło się pierwszy raz, ale o ten jeden  raz za dużo – uważa Ewa Jarkowska.
- Nasza koleżanka została brutalnie zamordowana podczas  wypełniania swoich obowiązków służbowych. Została zamordowana dlatego, że była komorniczką, ale była też żoną, matką, córką, przyjaciółką, a przede wszystkim dobrym człowiekiem. Niestety w społeczeństwie brakuje wyrozumiałości, empatii. Nie chcemy być traktowani jako najgorsze ogniwo, chcielibyśmy, aby  każdy dłużnik uświadomił sobie, że po drugiej stronie stoi wierzyciel, np. rodzic samotnie wychowujący swoje dzieci, który ma przysądzone alimenty ale nie może ich sam egzekwować.


Magdalena Lizurej
[email protected]

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości