Reklama

„Koncentrowaliśmy się na każdym kolejnym punkcie, każdej kolejnej akcji" - WKS Wieluń wciąż niepokonany po emocjonującej wygranej nad Żaganiem

Wieluńscy siatkarze WKS-u udowodnili w sobotni wieczór (9 listopada), że potrafią walczyć do samego końca. Po dramatycznym spotkaniu, pełnym zwrotów akcji pokonali zespół BS Żagań 3:2 (18:25, 23:25, 25:23, 25:20, 15:9), co oznacza, że po siedmiu kolejkach wciąż pozostają niepokonani na szczycie tabeli drugiej ligi, grupy trzeciej.

„To zwycięstwo bardzo cieszy i smakuje wybornie”

Sobotni mecz w hali WOSiR w Wieluniu rozpoczął się pechowo dla gospodarzy. Drużyna trenerów - Bartłomieja Matejczyka oraz Leszka Pałygi, która przez sześć poprzednich spotkań wygrywała bez straty seta, szybko straciła dwa sety na korzyść gości z Żagania. Problemów nie brakowało – w pierwszej partii kontuzji doznał rozgrywający Oskar Rakus, co zmusiło sztab trenerski do wprowadzenia kapitana Jędrzeja Brożyniaka i przemeblowania składu. Na boisko wszedł także atakujący Rafał Pawlak, który zastąpił wychowanka wieluńskiego klubu – Tomasza Wencla. Jak się później okazało Pawlak pełnił rolę lidera zespołu, szczególnie od trzeciej partii, w której to gospodarze ruszyli w pogoń za drużyną gości.

Reklama

- Ja się zawsze staram dawać całe serce wchodząc na boisko, ten mecz był tego przykładem – mówił na gorąco po spotkaniu Rafał Pawlak, jednocześnie dodając - Nieistotne, czy wchodzę z ławki rezerwowych, czy gram od początku, zawsze staram się oddać grze swoje serce. Cieszę się, że mogłem tą pozytywną energią zarazić też chłopaków. To zwycięstwo bardzo cieszy i smakuje wybornie.

Pawlak, wybrany najlepszym zawodnikiem meczu, oraz grający świetnie w bloku Wiktor Płatkowski sprawili, że wielunianie podjęli rękawicę i odwrócili losy meczu, wygrywając trzeci i czwarty set, by w tie-breaku przypieczętować wygraną. Oczywiście to zwycięstwo to nie tylko zasługa tej dwójki, gdyż siatkówka jest grą zespołową i bez dobrej gry całej drużyny nie byłoby tego zwycięstwa. Decydująca piąta partia rozpoczęła się mocnym akcentem gospodarzy, którzy prowadzili już 3:0 i pewnie zakończyli tie-break wynikiem 15:9.

Reklama

Powrót z piekła do nieba

Początek spotkania należał do przyjezdnych, którzy dzięki skutecznej zagrywce i wykorzystaniu błędów w przyjęciu WKS-u, wygrali dwa pierwsze sety. Momentem zwrotnym okazał się trzeci set, który gospodarze rozpoczęli serią skutecznych ataków i prowadzili nawet 11:4. Chociaż Żagań zdołał zniwelować przewagę i doprowadzić do remisu 23:23, zawodnicy WKS-u Wieluń wytrzymali presję, kończąc seta na swoją korzyść i łapiąc kontakt z rywalem.

- Powrót z 0:2 do 3:2 po takich perturbacjach i przejściach, w trzecim secie chłopaki z Żagania doszli nas w końcówce, ale się nie daliśmy i graliśmy dalej punkt za punkt. Nie myśleliśmy o tym, co będzie w czwartej czy piątej odsłonie. Koncentrowaliśmy się na każdym kolejnym punkcie, no i udało się wygrać – kontynuował MVP, najlepszy zawodnik meczu Rafał Pawlak.

Reklama

Wieluński zespół, który utracił pierwszy punkt w sezonie z wygraną w tie-breaku, nadal prowadzi w tabeli grupy drugiej ligi. To już siódme zwycięstwo, które jest niepokonane od kolejnych miesięcy. Dla wielu licznej siatkówki dobra informacja – finałowy mecz na szczycie tabeli drugiej ligi z IM Rekord Volley Jelcz-Laskowice, który z dorobkiem osiemnastu oczek, o dwa mniej niż lider z Wielunia drugiej lokacji już w szkole, 16 listopada na hali WOSiR.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 25/11/2024 19:11
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości