Dla wielu wiernych z parafii p.w. św. Marii Magdaleny w Działoszynie to nie był zwykły koncert. Piękne stroje, cudnie brzmiące głosy i instrumenty oraz wyjątkowy nastrój, spowodowały wiele wzruszeń. – To było dla mnie coś wielkiego. Przypomniały mi się czasy, gdy jako młody jeszcze człowiek także śpiewałem przed publicznością te wszystkie utwory, które także i dziś miałem szczęście usłyszeć – komentuje, wyraźnie wzruszony, Marian Piekarz z Działoszyna.
Koncert zespołu Mały Śląsk w działoszyńskiej świątyni zorganizował proboszcz Parafii p.w. św. Marii Magdaleny w Działoszynie ks. Jan Skibiński. Duchownemu najbardziej przypadła do gustu pastorałka w wykonaniu najmłodszej części zespołu „Hola, hola, pasterze z pola”. I właśnie o ten utwór poprosił, gdy zespół zgodził się na bis.
- Piękne to były chwile. Bardzo serdecznie wszystkim dziękuję za ten piękny wieczór – mówi ks. proboszcz Jan Skibiński.
Do koncertów świątecznych, w tym i tego w Działoszynie, zespół Mały Śląsk przygotowywał się dość długo, bo od września.
- Nasz repertuar jest bardzo bogaty. Mamy opracowane ponad 40 kolęd – zaznacza Daniel Dziurka, kierownik zespołu Mały Śląsk.
- Zaprezentowaliśmy dziś jedną trzecią świątecznego repertuaru, bo gdybyśmy chcieli wykonać wszystkie 40 utworów, to koncert musiałby trwać ponad trzy godziny – kalkuluje szef Małego Śląska.
- Myślę, że publiczność by się nie obraziła, tyle tylko, że artyści byliby pewnie bardzo zmęczeni – zauważa reporter portalu kulisy.net.
- Mogłoby tak być. Muszę przyznać, że występowało nam się bardzo dobrze, panuje tu przyjemna atmosfera, no i macie bardzo życzliwego księdza proboszcza – kończy i dodaje, że największą satysfakcją dla zespołu były owacje na stojąco, jakimi został nagrodzony przez działoszyńską publiczność.
Podczas koncertu jeden z seniorów był pod tak ogromnym wrażeniem zespołu, że poprosił o chwilę przy mikrofonie. Podziękował za piękny występ, nie kryjąc wzruszenia. Zaś po koncercie, podczas rozmowy z reporterem portalu kulisy.net szczerze się popłakał, wspominając czasy, gdy i on występował w kościele dla publiczności.
- Od 1945 roku był tu w Działoszynie, w tym kościele, potężny chór. Ja w nim śpiewałem od 1956 roku. I dzisiaj… - przerywa na chwilę, nie potrafiąc powstrzymać łez.
- Dzisiaj sobie te wszystkie kolędy, które kiedyś śpiewaliśmy, przypomniałem. To dla mnie bardzo wzruszający wieczór, niech mi pan wierzy – zaznacza doświadczony życiem mieszkaniec Działoszyna.
Ale nie tylko jemu koncert się podobał. Wychodzący z kościoła wierni nie kryli zadowolenia. Nikt chyba nie miał wątpliwości, że wydarzenie zapisze się w historii parafii złotymi zgłoskami.
***
W trakcie koncertu trwała kwesta na rzecz potrzebującego wsparcia małego mieszkańca Działoszyna - Maksa Mazurka, który cierpi na dystrofię mięśniową, a na terapię zatrzymującą postęp choroby potrzebne jest kilkanaście milionów złotych.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze