Mimo wyraźnego sprzeciwu mieszkańców Starostwo Powiatowe w Pajęcznie przedłużyło koncesję na wydobycie kamienia z kopalni w Niwiskach Dolnych. Tutejsi są rozgoryczeni, bo o marcowej decyzji organu dowiedzieli się… we wrześniu. Wcześniej żadne pismo z powiatu nie trafiło również do gminy
Na początku roku, podczas zebrania wiejskiego, mieszkańcy Niwisk Dolnych opowiedzieli się przeciw dalszemu funkcjonowaniu kopalni kamienia w miejscowości. Liczyli, że uda im się zablokować działalność przedsiębiorcy, tym bardziej, że we wrześniu kończyła się koncesja na wydobycie. Wsparcie obiecali im gminni samorządowcy. Tutejsi spotykali się też z przedstawicielami powiatu.
Okazuje się jednak, że już w marcu właściciel kopalni cieszył się z przedłużenia koncesji o czym nikt tutejszych nie powiadomił.
- Tę sprawę prowadził odpowiedni wydział, ale z tego co pamiętam, przedsiębiorca podczas prac napotkał na utrudnienia i nie miał możliwości prowadzić swojej działalności cały czas, m.in. kiedy była robiona droga – tłumaczy wicestarosta pajęczański Paweł Sikora, który podpisał się pod decyzją o przedłużeniu koncesji.
- Trzeba też wziąć pod uwagę, że przedsiębiorca ma prawo do prowadzenie działalności gospodarczej. Mieliśmy opinie stosowne, więc taka a nie inna decyzja. Nie chodziło wydanie koncesji, tylko o jej przedłużenie. Wcześniej koncesja była uzgadniana, nie było żadnych skarg, a inwestycja nie budziła zastrzeżeń – twierdzi Sikora.
Reklama
- Nie chcieliśmy się narażać na oskarżenia, że utrudniamy działalność przedsiębiorcy. To by groziło procesem i ewentualną wypłatą odszkodowań.
Pełniąca obowiązki naczelnik wydziału ochrony środowiska, rolnictwa i leśnictwa Anna Zasada-Leśniewksa twierdzi, że nie było żadnej celowej zwłoki w wysyłaniu korespondencji. Tymczasem fakty są takie, że decyzja zapadła w marcu, a do Urzędu Miejskiego w Pajęcznie, znajdującego się kilkaset metrów od starostwa, informacja trafiła we wrześniu. I to pomimo faktu, iż ustawa mówi o niezwłocznym przekazaniu powiadomienia.
- Decyzję wysyłamy w pierwszej kolejności do inwestora, ta decyzja się uprawomocnia, wysyłamy do Urzędu Marszałkowskiego, jeśli nie ma żadnych odwołań i problemów rozsyłamy do reszty stron – podaje urzędniczka.
- Gmina tutaj nie jest stroną, otrzymuje tylko informację do wiadomości. Tak się to po prostu przedłużyło, nie ma żadnych innych powodów, dla których to pismo do ratusza nie zostało dostarczone wcześniej.
W procesie uzgodnień rola gminy też została całkowicie wycięta.
- Nie było uzgodnień z gminą, tylko z Urzędem Marszałkowski, dlatego, że to było przedłużenie terminu koncesji, a gmina opiniuje nam projekty takich koncesji pod względem planu zagospodarowania przestrzennego. Jeśli jest istniejąca koncesja w tym samym obszarze i terenie górniczym i nie ma żadnego wpływu i żadnej zmiany, dotyczącej planu zagospodarowania przestrzennego gminy Pajęczno, uzgodnień nie ma - dodaje Zasada-Leśniewska.
Reklama
Kopalnia funkcjonuje od 2001 r. od tamtego czasu koncesja była już przedłużana, ostatni raz dekadę temu i wtedy takie uzgodnienia były z gminą czynione.
Mieszkańcy Niwisk Dolnych czują się oszukani. Przez pół roku odbijali się od drzwi różnych urzędów, liczyli na to, że po założeniu stowarzyszenia będą mogli być traktowani jako strona w postępowaniach administracyjnych i uda im się blokować zapędy przedsiębiorcy. Te plany jednak spaliły na panewce już na starcie, bowiem firma dostała decyzję o przedłużeniu koncesji na pół roku, przed upływem poprzedniej. Ta bowiem kończyła się 11 września. Tutejsi nie mogli się doprosić jakichkolwiek wiadomości. Nie wiedzieli, czy ciężarówki, które dalej kursowały, wywożą urobek, czy kopalnia działa nielegalnie czy może jednak właściciel kopalni przedłużył koncesję.
Rozgoryczenia nie kryje sołtys Niwisk Dolnych Katarzyna Jurczyńska, która wiele razy była odsyłana z kwitkiem, choć powiat dawno zgodził się na kontynuację pracy kopalni.
- Jako osoba reprezentująca wieś mogę powiedzieć, że nie po to było robione zebranie, nie po to była uchwała, nie po to byłam na sesjach u państwa i w starostwie, aby teraz podejść do tego tak, a nie inaczej – mówiła do radnych podczas posiedzenia rady miejskiej w Pajęcznie, 22 września.
- Czy gmina zamierza podjąć kroki i procedury na jakiej podstawie było wydanie tej koncesji, czy były badania środowiskowe, jakaś opinia? – dopytywała.
Reklama
Samorządowcy również nie kryli niemiłego zaskoczenia. Ratusz o wszystkim dowiedział się po fakcie, 21 września. Wyjątkowo zbulwersowany jest przewodniczący rady miejskiej, Leszek Janeczek, który kilka dni wcześniej widział się z wicestarostą i rozmawiał z nim o sytuacji w Niwiskach Dolnych. Nawet wówczas nie uzyskał informacji, że decyzja zapadła kilka miesięcy temu.
- Wczoraj była uroczystość 25-lecia powiatu, jak my się czujemy jako mieszkańcy Niwisk Dolnych, czy ja osobiście, jestem przynajmniej raz w miesiącu w powiecie (…) chodzę od marca a teraz panu staroście powiedziałem że mieszkańcy mnie informują, że nielegalnie jeżdżą samochody, pan starosta mnie nie poinformował, że wydał koncesje w marcu, jak mnie potraktowano jako mieszkańca? - zastanawia się.
Reklama
- To 25-lecie nijak ma się do tych procedur. Ja wiem, że elity polityczne będę chwalić jak to pięknie jest w powiecie, ale taki zwykły mieszkaniec ma inne zdanie. Ja oczekuję wyjaśnień w stosunku do mieszkańców, pomijam politykę, mówię o zwykłym traktowaniu ludzi – powtarzał, zastanawiając się, dlaczego w ogóle koncesję przedłużono tak szybko.
- Gdybyśmy dostali taki projekt uzgodnień do zaopiniowania, mieliśmy pewną argumentację, mogliśmy podnieść, że mieszkańcy widzą w kopalni zagrożenie dla naturalnego środowiska, otoczenia w sposobie prowadzenia działalności odkrywkowej na tym terenie – zaznaczała Aleksandra Bilska z UM w Pajęcznie.
Reklama
Niesmaku nie krył też burmistrz Pajęczna Piotr Mielczarek.
- Nawet jeśli powiat nie musi czynić uzgodnień, to w związku z tym, że ta sytuacja była tek szeroko omawiana na zebraniu i u nas, dobry obyczaj by nakazywał działać inaczej, ja już nawet nie mówię o terminach, bo jak dostajemy pismo z marca 21 września, no to czas na ewentualne odwołanie administracyjne minął – samorządowiec zapowiada, że będzie się konsultował z prawnikiem
- Ocenie mieszkańców pozostawiam to postępowanie, które dotyczy tego terenu. Nie wyobrażam sobie, że ktoś może w taki sposób postępować, nawet jeśli to by było nieobowiązkowe, to dobry obyczaj, kultura, jakkolwiek to nazwiemy, nakazywałby poinformować. Nawet jeśli to pismo miałoby być tylko informacyjne. Wiem, że zabrzmi jak frazes z urzędów europejskich, ale oburzenie mamy wielkie, bo się czujemy, delikatnie mówiąc, zlekceważeni. Należałoby użyć nawet mocniejszych słów.
Reklama
Zdaniem Bilskiej zasadniczo projekt uzgodnień do gminy powinien zostać wysłany.
- Ta sprawa musi wrócić, tu coś ewidentnie nie zagrało, ktoś zapomniał że powiat to nie tylko administracja, ale i prawo oraz obowiązki – skwitował radny Wojciech Beśka.
- To jest niebywałe, żeby w XXI postępować wbrew głosom mieszkańców, z pominięciem pewnych obowiązków – dodał.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze