Reklama

Los szkoły wisi na włosku

Chociaż żadne formalne kroki jeszcze nie zostały podjęte, to już można się spodziewać, że zamknięcie Szkoły Podstawowej w Dworszowicach Pakoszowych to tylko kwestia czasu. Zdecydowała o tym demografia i ci rodzice, którzy już dawno stracili wiarę w istnienie tej placówki. Dzieci w okręgu rodzi się coraz mniej, na dodatek część z nich już dawno uczęszcza do innych szkół. Już w tym roku szkolnym nie utworzono pierwszej klasy, nie funkcjonuje też oddział przedszkolny – to były dwie jaskółki zmian, które nieubłaganie nadchodzą. Część rodziców protestuje, nie chcą likwidacji placówki.

Bezlitosne liczby. Decyzja w rękach radnych
Procedura związana z zamiarem likwidacji szkoły jeszcze nie ruszyła, ale przedstawiciele Urzędy Gminy w Sulmierzycach nie kryją, że na najbliższą sesję rady gminy przygotowana jest stosowna uchwała, która ma rozpocząć proces likwidacji placówki. Oczywiście uchwałę muszą przegłosować radni. To w ich rękach jest los szkoły w Dworszowicach Pakoszowych. Biorąc jednak pod uwagę arytmetykę jednostki, można spodziewać się tylko jednego rozstrzygnięcia – startu procedury likwidacyjnej.
Arytmetyka już od dawna wskazuje na nierentowność Szkoły Podstawowej w Dworszowicach Pakoszowych. Obecnie na 43 uczniów, uczących się w sześciu klasach, przypada aż 12,18 etatu nauczyciela, do tego dochodzi administracja 1,028 etatu oraz obsługa 3 etaty. Łącznie ponad 16 etatów obsługuje 43 dzieci. Tylko na wynagrodzenia z pochodnymi, gmina w 2020 roku wydała w Szkole Podstawowej w Dworszowicach Pakoszowych 1 268 070 zł, inne koszty utrzymania szkoły przekraczają kolejne 150 tys. zł. Łącznie koszt utrzymania placówki to wydatek prawie półtora miliona złotych.
Radni będą musieli zdecydować, czy gminę stać na utrzymywanie szkoły dla czterdziestu paru dzieci za tak duże pieniądze, czy trzeba podjąć niepopularną decyzję, za to uzasadnioną z ekonomicznego punktu widzenia.
- Liczba urodzeń w obwodzie Szkoły Podstawowej w Dworszowicach Pakoszowych pokazuje, że nie zwiększy się ilość uczniów w najbliższych latach, nawet przy założeniu, że wszystkie dzieci z tego terenu pójdą właśnie do tej szkoły – zauważa Anna Szydłowska, sekretarz i zastępca wójta gminy Sulmierzyce.
Jako powód przygotowania do likwidacji Szkoły Podstawowej w Dworszowicach Pakoszowych Szydłowska podaje konieczność dostosowania sieci szkół prowadzonych przez Gminę Sulmierzyce do realnych potrzeb wynikających z zachodzących zmian demograficznych (zła sytuacja demograficzna w obwodzie, mało dzieci) oraz związana z tym konieczność racjonalizacji wydatków. Krótko mówiąc – jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze.
Procedura wymaga czasu. Musi być legalnie
Procedurę likwidacji reguluje art. 89 ustawy z dnia 14 grudnia 2016 r. Prawo oświatowe (t. j. Dz. U. z 2020 r. poz. 910, poz. 1378), zgodnie z którym szkoła publiczna może być zlikwidowana z końcem roku szkolnego przez organ prowadzący szkołę, po zapewnieniu przez ten organ uczniom możliwości kontynuowania nauki w innej szkole publicznej tego samego typu. Organ prowadzący zobowiązany jest najpóźniej na 6 miesięcy przed terminem likwidacji, zawiadomić o zamiarze likwidacji szkoły rodziców uczniów oraz właściwego kuratora oświaty. Szkoła publiczna prowadzona przez jednostkę samorządu terytorialnego może zostać zlikwidowana po uzyskaniu pozytywnej opinii kuratora oświaty.
- Nie nastąpiło jeszcze formalne zainicjowanie procesu likwidacji – zaznacza Anna Szydłowska.
Nastąpi ono w momencie podjęcia przez radę gminy uchwały o zamiarze likwidacji Szkoły Podstawowej w Dworszowicach Pakoszowych.
- W tej chwili przygotowujemy taką uchwałę – przyznaje sekretarz gminy - planujemy jej podjęcie na najbliższej sesji rady gminy.
Ale na tym procedura się nie kończy, będą jeszcze społeczne konsultacje i można się spodziewać protesty, odwołania do kuratora i innych instytucji…
„Nie przedkładajmy pieniędzy nad dobro dzieci”
Sprzeciw wobec planowanej likwidacji szkoły wyrazili mieszkańcy Dworszowic Pakoszowych. Pod pismem do wójta podpisały się 103 osoby. Na trzech stronach wypisali argumenty, przemawiające za pozostawieniem szkoły w dotychczasowej formule. Wielokrotnie powtarzają, że szkoła nie jest instytucją, która ma generować zyski. Nie chcą, aby ich dzieci musiały dojeżdżać do oddalonych o kilka kilometrów Sulmierzyc i oczekiwać godzinami w świetlicy na autobus, który odwiezie ich do domu. Podkreślają także, że zmiana szkoły to dla ich pociech będzie spory stres, z którym dzieci mogą sobie nie poradzić.
„Stres związany ze zmianą środowiska (nowi nauczyciele, nowi uczniowie, nowy budynek) stres związany z dojazdami, późnymi powrotami do domu, kłopot dla rodziców, dojechanie po dziecko (odbiór ze szkoły na wypadek choroby lub innej losowej okoliczności), duża ilość uczniów w klasie to utrudniony kontakt z nauczycielem, praktycznie niemożliwa indywidualizacja nauczania, co oznacza problemy wychowawcze, problem z socjalizacją w nowym środowisku, zagubienie, osamotnienie” - piszą do wójta gminy Gabriela Orzeszka, mieszkańcy Dworszowic Pakoszowych.
Podpisani pod petycją proponują, żeby gmina przerzuciła część uczniów z innych miejscowości do szkoły w Dworszowicach Pakoszowych, bo niby dlaczego ich dzieci mają być pokrzywdzone. Propozycja od razu skazana jest na porażkę, z prostej wszak przyczyny. Jest absurdalna – bo to nie gmina decyduje, gdzie rodzice poślą dziecko do szkoły. Tak było zresztą także z dziećmi mieszkańców Dworszowic Pakoszowych, którzy zapisali dzieci do szkół poza ich wsią i nie utworzono klasy pierwszej.
Podobnie jak w każdym takim przypadku rodzice podnoszą, że szkoła to nie tylko miejsce edukacji, ale także swoisty ośrodek kultury i integracji lokalnego środowiska. W piśmie pojawia się także cała masa wydarzeń z życia szkoły i pasmo osiągnięć uczniów. Mieszkańcy akcentują także, że budynek szkoły jest bardzo zadbany, dobrze wyposażony, że w placówce jest wszystko czego trzeba do kształcenia i wychowywania dzieci. W końcu, że szkoda to teraz niszczyć, gdy się zbudowało, wyremontowało, urządziło.
„Szkołę budowali mieszkańcy tej miejscowości w czynie społecznym, włożyli w to swoje serce, pot i łzy” - piszą przeciwnicy likwidacji placówki.
Dworszowiczanie proponują władzom gminy, aby zawalczyła o dzieci z innych gmin, tak żeby przy ich udziale udało się uruchomić znów oddział przedszkolny.
Swój list do włodarza kończą tak:
„Najważniejszym ogniwem planowanych zmian są dzieci, ponieważ to one w bezpośredni sposób będą rozwijać swe kompetencje w nowych warunkach. Dlatego też decyzja o przyszłości naszej szkoły powinna być przemyślana i poparta mocnymi argumentami, nie tylko finansowymi. Nie przedkładajmy pieniędzy nad dobro dzieci”.
Kurator narobił matkom nadziei
Trzy panie pojechały w poniedziałek, 18 stycznia, do kuratorium oświaty, by walczyć o szkołę w swojej miejscowości.
- Byłam z dwójką innych mam, z Marzeną Kapelańczyk i Eweliną Goudą. Byłyśmy z dokumentami i ze zdjęciami ze szkoły – mówi Katarzyna Wrona, jedna z aktywnie walczących o przetrwanie dworszowickiej podstawówki.
- Złożyliśmy sprzeciw zamknięciu naszej szkoły. Pan z kuratorium nam polecił, żeby to zgłosić jeszcze do innych instytucji, np. do senatora, a także do pani poseł Beaty Mateusiak-Pieluchy, żeby się zgłosić. 
Paniom już udało się skontaktować z posłanką, ale o spotkanie na razie może być trudno. Póki co otrzymały informacje, że mają złożyć do biura poselskiego wszystkie papiery. Tak też uczynią. I co dalej?
- Będziemy pisać, zbierać dokumenty, wysyłać maile – mówi Wrona.
- Chcielibyśmy, żeby ta szkoła funkcjonowała tak jak dotychczas. Jest w bardzo dobrym punkcie, dzieci jest niedużo, dzięki czemu nauczyciele są w stanie ich dopilnować i dobrze wszystkiego nauczyć – podkreśla mieszkanka Dworszowic Pakoszowych i dodaje, że szkoła to miejsce nauki i życia społecznego, a nie instytucja, która ma zarabiać.
Panie po spotkaniu z przedstawicielem kuratorium wróciły do domu w dobrych nastrojach.
- Pan kurator dał nam bardzo duże nadzieje. Powiedział, że możemy ochronić tę szkołę przed likwidacją – zaznacza Katarzyna Wrona.
Na koniec rozmowy z reporterem Wrona zaznacza, że najbardziej zależy jej, żeby placówka funkcjonowała jeszcze co najmniej dwa lata, a potem mogłaby zostać zamknięta.
- Chcemy chociaż, żeby dwa lata jeszcze była. Już nie mówimy, że ona ma zostać. Chcemy, żeby ona funkcjonowała jeszcze, a po dwóch latach niech wygaśnie. Niech chociaż jeszcze dwa roczniki do tej szkoły pójdą –  mówi z nadzieją Katarzyna Wrona, dodając, że jej dziecko jak słyszy o ewentualnym przeniesieniu do szkoły w Sulmierzycach to jest tylko krzyk i płacz.
- Wiemy jaka jest szkoła w Sulmierzycach. Nie wzięli naszych dzieci na zawody. Oni tu przyjeżdżali, są wulgarne. Nie obrażając szkoły, ale nie chcemy tam dać naszych dzieci – kończy mieszkanka Dworszowic Pakoszowych.
„Ludzie sami zamykają tę szkołę”
W małej wsi, w gminie Sulmierzyce, na językach mieszkańców jest tylko jeden temat – likwidacja szkoły. Ludzie nie chcą słyszeć o takim rozwiązaniu, chociaż wiedzą, że bez dzieci szkoła nie będzie istniała…
Bożena Skowron z Dworszowic Pakoszowych jest matką trzylatka. Oczywiście bardzo chciałaby, żeby jej syn uczęszczał do przedszkola, a potem szkoły w jej rodzimej miejscowości.
- Chcielibyśmy, żeby ta szkoła tu funkcjonowała, bo wieś bez takiej placówki to sam pan wie – macha ręką młoda matka.
- Wszyscy tu bardzo byśmy chcieli, żeby ta szkoła została. Rozmawiam z sąsiadami i każdy mówi to samo – dopowiada.
Wprawdzie Iwona Jochemczak nie ma już dzieci w wieku szkolnym, ale mimo to jako mieszkanka, życzyłaby sobie, aby gminne władze zostawiły placówkę w spokoju.
- Niech zostawią nam tę szkołę. Jest zadbana, dużo rzeczy zostało zrobione, masa pieniędzy poszła przecież na remonty. Szkoda by było teraz ją zamykać – zauważa Jochemczak.
- Nie chciałabym, żeby stała pusta.
A co na to gospodarz miejscowości. Sołtys Dworszowic Pakoszowych Wiesław Kurzac zauważa, że likwidacja szkoły jest nieunikniona, bo część rodziców już dawno postawiła na niej „krzyżyk”.
- Tu są ludzie tacy, że sami zamykają tę szkołę – rozkłada ręce Wiesław Kurzac.
- Poprzenosili dzieci do innych szkół, chociaż mają szkołę pod nosem. Ale przecież ani ja, ani nikt inny nie będzie chodził i kogoś nakłaniał do tego, żeby dziecko posłał do naszej szkoły.
* * * 

Reporter „Kulis ...” pyta przedstawicielki władz samorządowych w Sulmierzycach, co by musiało się stać, żeby gmina wycofała się z pomysłu likwidacji Szkoły Podstawowej w Dworszowicach Pakoszowych?
- Na chwilę obecną nie planujemy wycofania się z pomysłu likwidacji – odpowiada krótko i dosadnie Anna Szydłowska, sekretarz i zastępca wójta gminy.

Reklama

Antoni Zych
[email protected]
 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości