26-letni kierowca dostawczaka został zatrzymany przez policjantów z Praszki po tym, jak poruszał się po ścieżce pieszo-rowerowej. Szybko wyszło na jaw, że mężczyzna od ponad pięciu lat ma aktywny sądowy zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych.
Do interwencji doszło w Ganie (gm. Praszka), gdy funkcjonariusze zwrócili uwagę na dostawczego forda, który jechał po ścieżce pieszo-rowerowej i nie miał zamontowanej tablicy rejestracyjnej. Za kierownicą siedział 26-letni mieszkaniec województwa śląskiego, który tłumaczył, że wraz z kolegą sprzedaje węgiel i pokonuje jedynie krótkie odcinki między kolejnymi domami.
Podczas kontroli policjanci ustalili, że mężczyzna ma aktywny, 64-miesięczny zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. Mimo to zdecydował się wsiąść za kierownicę, narażając się na odpowiedzialność karną.
- Funkcjonariusze zatrzymali również dowód rejestracyjny pojazdu z uwagi na brak tablicy. W trakcie dalszych czynności ustalili, że drugi z pasażerów forda nie miał uprawnień do kierowania – tłumaczył się, że posiada zagraniczne, niemieckie prawo jazdy, ale nie miał go przy sobie. Na szczęście dla obu mężczyzn badanie trzeźwości wykazało wynik negatywny i była to jedyna pozytywna informacja tego dnia. Ich pojazd został odholowany na parking – relacjonuje asp. Marek Kotara.
Sprawa trafi do sądu. Za niestosowanie się do orzeczonego przez sąd zakazu prowadzenia pojazdów 26-latkowi grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze