W gminie Skomlin znana jest tylko jedna osoba, która będzie ubiegać się o fotel wójta. To Grzegorz Maras, obecny włodarz gminy, dla którego byłaby to już siódma kadencja. Jeśli będzie jedynym kandydatem na liście, by znów został wójtem musi uzyskać głos na "tak" od ponad połowy głosujących.
Swoją przygodę z samorządem gminnym rozpoczął w 1998 roku, kiedy wybrany został na radnego. Obowiązywała wtedy inna ordynacja wyborcza i wójtów wybierała rada gminy. Grzegorz Maras zgłoszony został przez grupę radnych na to stanowisko i jak wspomina, jedenastoma głosami „za” uzyskał mandat wójta. 14 listopada 1998 r. złożył ślubowanie.
- W swoim pierwszym expose zawarłem dziesięć punktów, w których przedstawiłem czym chcę się zająć, aby stworzyć lepsze warunki do funkcjonowania naszej gminy – wspomina po latach.
- Nazwałem je moimi dziesięcioma przykazaniami. Mówiłem między innymi o drogownictwie, szkolnictwie, ochronie środowiska. W trakcie kadencji przeprofilowałem dotychczasową dokumentację kanalizacji, przygotowałem dokumentację pod budowę oczyszczalni ścieków i w 2002 roku rozpoczęliśmy kanalizowanie gminy. Z tamtych dziesięciu punktów wypadł tylko jeden. To utworzenie na Prośnie dużego zalewu o powierzchni 170 hektarów na terenach gmin Skomlin, Praszka i Gorzów Śląski. Tama miała być po naszej stronie. A kto ma tamę, ten ma zalew.
Cztery lata później, w 2002 r., Grzegorz Maras został wójtem na kolejną kadencję, ale wtedy były już wybory bezpośrednie. To mieszkańcy powierzyli mu tę funkcję. Wygrał wówczas z dwoma kontrkandydatami już w pierwszej turze. I zapewne sprawdził się, bo ludzie wybrali go również w 2006, 2010, 2014 i 2018 r. Dziś jest najdłużej urzędującym wójtem w powiecie wieluńskim.
Jego zdaniem kończąca się kadencja - w historii istnienia samorządów – jest najlepsza pod względem inwestycyjnym.
- W jej trakcie zrobiliśmy kanalizację we Wróblewie, a potem, wspólnie z powiatem, przebudowaliśmy drogę przez tę wieś – relacjonuje.
- Przebudowaliśmy też odcinek ze Skomlina do Wróblewa. W roku ubiegłym rozpoczęliśmy budowę pełnowymiarowej hali sportowej przy szkole. Powstało tam również nowoczesne zaplecze sportowe, z boiskiem wielofunkcyjnym, bieżnią poliuretanową i skocznią. Wymieniliśmy na wielu odcinkach i nadal wymieniać będziemy instalację wodociągową z azbestowej na PCV. Trwa kanalizacja Zbęku i Malinówki. Zrekultywowaliśmy składowisko odpadów. Przygotowaliśmy wiele dokumentacji na inwestycje, które planujemy do realizacji w kolejnych latach i pozyskaliśmy na nie środki.
Na lata 2023 – 2025 zaplanowano przebudowę kolejnych odcinków drogowych o nawierzchni żużlowej na asfaltową. Ich ogólna długość wyniesie 7 km. Są to drogi: do Maręży (już realizowana), odcinek Skomlin - Klasak Mały (do granicy z gminą Łubnice), przez Złotą Górę (do granicy z gminą Mokrsko) oraz z Brzezin do Przychodów (do granicy z gminą Biała). Trwa już remont ulicy Olejnika – Babinicza. Przebudowana zostanie też Targowa.
- Ta ostatnia to skomplikowana inwestycja między innymi ze względu na znajdujące się przy niej zakłady – wyjaśnia Grzegorz Maras.
- Trzeba tam zrobić ciągi komunikacyjne, piesze, rowerowe. Przebudowa ta będzie prowadzona w latach 2024 – 2025. Przy tej okazji wymienimy tam 650 metrów sieci wodociągowej.
W ramach ochrony środowiska powstanie farma fotowoltaiczna, a pierwszy etap jej budowy ma zakończyć się jeszcze w tym roku. Rozpocznie się również adaptacja byłego przedszkola w Wicherniku na żłobek. Gmina pozyskała na to środki z programu „Maluch+”. Natomiast z programu „Rozświetlamy Polskę” otrzymała pieniądze na wymianę oświetlenia ulicznego z lamp sodowych na ledowe. Zamierzenia obejmują też skomlińskie zabytki. Remontowany będzie drewniany spichlerz, gdzie planuje się w przyszłości urządzenie izby pamięci. Renowację przejdzie także ołtarz główny w kościele parafialnym. Jak widać, w gminie znów będzie się działo.
Mimo to, że Grzegorz Maras jest już wójtem ponad ćwierć wieku, nie czuje się osobą wypaloną i nadal chce realizować swoje dziesięć punktów, chociaż już na pewno w mocno zmienionych warunkach.
- Przede wszystkim chcę dokończyć pewne rzeczy już rozpoczęte – mówi.
- A więc halę sportową, żłobek, drogi. Chcę też zmodernizować stacje uzdatniania wody we Wróblewie i w Skomlinie. Wraz z drogami są to dla mnie priorytety, a zarazem taki motor napędowy dalszego rozwoju gminy. Modernizacji potrzebuje również oczyszczalnia ścieków.
Grzegorz Maras ma 57 lat. Jest absolwentem Akademii Rolniczej we Wrocławiu. Ukończył również roczne podyplomowe studia pedagogiczne. Przed rozpoczęciem kariery samorządowca przez kilka lat pracował w młynie w Błaszkach, gdzie był zastępcą dyrektora. Potem przez rok prowadził własną działalność gospodarczą. Zajmował się dystrybucją mąki i skupem zboża.
- Nawet nieźle mi to szło – uśmiecha się.
- Ale mieszkańcy często mi mówili: „Zostań lepiej wójtem, niż masz prowadzić tą działalność”. I posłuchałem ich.
Jest żonaty i ma syna, który mieszka w Łodzi. Na realizację swoich pasji czasu ma niewiele. Kocha zwierzęta i lubi przebywać na łonie przyrody.
Od wielu lat jest prezesem zarządu Związku Gmin Ziemi Wieluńskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze