Mieszkańcy ul. Kościuszki w Wieluniu są zbulwersowani, jak twierdzą, brakiem zainteresowani ze strony pracowników ratusza, wylądem chodników. Chodzi o zwisające gałęzie drzew. Przechodzący muszą się pochylać, aby przejść, gałęzie rosną również w górę, wciskając się między przewody z prądem. Na dodatek zarośnięte drzewa utrudniają bezpieczny wyjazd z posesji.
Jak podnosi jeden z mieszkańców ul. Kościuszki (prosi o zachowanie anonimowości), spraw nie jest nowa. Regularnie w poprzednich latach zgłaszał problem. Gałęzie były obcinane dopiero po wielokrotnych monitach.
- W urzędzie mi pokazywali nagranie, ale zupełnie inaczej to wygląda tam w komputerze, a inaczej w rzeczywistości – relacjonuje starszy mężczyzna.
- Jak wiatr wieje gałęzie się chylą, na przewodach wiszą. Jak to wygląd?- zastanawia się.
Mieszkaniec podnosi, że chodnik na ulicy Kościuszki jest wąski, tymczasem wsadzono wzdłuż drogi dęby, które też są w niewłaściwy sposób, jego zdaniem pielęgnowane.
- Takie choinki się porobiły, jak sąsiad wyjeżdża, to musi jednego wysłać, żeby patrzył czy nic nie jedzie – podaje mężczyzna.
- A akurat pomiędzy 7:00 a 8:00 mnóstwo osób jedzie, czy do pracy czy z dziećmi do szkoły – przedstawia sytuację, dodając, że w ubiegłym roku dopiero po jego trzeciej interwencji drzewa zostały przycięte.
Mężczyzna uważa, że urzędnicy popełnili błąd, wysadzając w tym miejscu dęby, obawia się, jak będzie wyglądała sytuacja za kilka lat, gdy się rozrosną.
- Ludzie bokiem będą przechodzić - przypuszcza.
Mieszkańcy zaznaczają, że nie są przeciwni zieleni, ale zależy im, aby była odpowiednio pielęgnowana.
- Ja nie byłem nauczony takiego dziadostwa, albo robię dobrze, albo nie robię wcale - nie przebiera w słowach mieszkaniec.
Anna Antonowska, której dom również znajduje się przy ul. Kościuszki wskazuje, że gałęzie, które są pomiędzy przewodami, stwarzają realne zagrożenie.
- Dwa lata temu, dzięki sąsiadowi, przyjechała energetyka, ale obcięła tyle gałęzi, ile sięgało do tych przewodów – wspomina.
- Za każdym razem jak jest wiatr iskry lecą – twierdzi. Kobieta wraz z małżonkiem wspomina sytuację sprzed dwóch lat.
- Ludzie do kościoła idą a tu iskry lecą, w obawie o swoje zdrowie na drugą stronę ulicy zaczęli przechodzić – relacjonuje Antonowski.
Mieszkańcy twierdzą, że sprzątają nawet po pracownikach porządkowych.
- Jak czyszczą drogę, potrafią zaśmiecić chodnik – podaje pani Anna.
- Teraz przyszedł ktoś, kosą coś tam skosił i wszystko wylądowało na chodniku, trzeba było wyjść i to sprzątnąć. Dlaczego po sobie nie sprzątają? A ile my mamy roboty liśćmi – mówi.
Starszy mężczyzna zaznacza, że wzdłuż drogi powinny byś posadzone drzewa, których wysokość nie przekroczy pięciu metrów.
Mieszkańcy sądzą, że co roku, na jesień, bardzo wcześnie, trzeba obcinać wszystkie drzewa lub dokonywać cięć regularnych.
- Te gałęzie nad ulicą powinny być wycięte, ja lubię dużo zieleni, ale to trzeba o to dbać. To nie jest tak, że sobie ktoś wsadzi, puści i rośnie, trzeba to pielęgnować – zaznacza Anna Antonowska.
- Już kiedyś tak było, pozrywało linie i prądu przez dwa dnie nie było – wspomina.
- Jak się nie wstydzić za takie miasto - załamuje ręce czytelnik, który zgłaszał nam sprawę.
Zapytaliśmy w wieluńskim ratuszu, czy urzędnicy planują interweniować w sprawie ul. Kościuszki.
- Wydziałowi gospodarki komunalnej i mieszkaniowej temat jest znany - podaje Radosław Urbaniak, kierownik biura burmistrza.
- Przycinka jest planowana, szukamy wykonawcy, który mógłby jej dokonać.
Magdalena Lizurej
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze