Zamaskowany mężczyzna napadł na stację paliw w Bełchatowie i zmusił pracownicę do wydania pieniędzy. Dzięki szybkiej reakcji policjantów sprawca został zatrzymany już kilkadziesiąt minut po zdarzeniu.
Do rozboju doszło w nocy z 12 na 13 kwietnia. Mężczyzna wszedł na stację z zasłoniętą twarzą i zażądał gotówki, grożąc użyciem noża. Pracownica, obawiając się o swoje bezpieczeństwo, przekazała mu z kasy 850 złotych, a po wszystkim zadzwoniła na policję. Chwilę później na miejscu byli już funkcjonariusze wydziału ruchu drogowego, którzy błyskawicznie wytypowali mężczyznę odpowiadającego rysopisowi zarejestrowanemu przez monitoring. Już około pół godziny po zdarzeniu został zatrzymany.
- Podczas interwencji podejrzany zachowywał się agresywnie i naruszył nietykalność cielesną policjantów. Okazało się, że jest to 40-letni mieszkaniec Bełchatowa, działający w warunkach podwójnej recydywy - mówi asp. Marta Bajor, rzecznik prasowa Komendy Powiatowej Policji w Bełchatowie.
Reklama
Zebrany materiał dowodowy pozwolił przedstawić mężczyźnie zarzuty rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia oraz naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariuszy. Sąd, na wniosek prokuratury, zastosował wobec 40-latka tymczasowy areszt na okres trzech miesięcy. Mężczyźnie grozi kara do 20 lat pozbawienia wolności.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze