W nocy z 2 na 3 października, tuż przed godziną 3:00 doszło do pożaru opuszczonego budynku w lesie przy drodze Kłobuck–Grodzisko. Akcja gaśnicza, w której brało udział pięć zastępów straży, trwała ponad dwie godziny.
3 października, tuż przed godziną 3:00, dyżurny Stanowiska Kierowania Komendanta Powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Kłobucku otrzymał zgłoszenie o pożarze opuszczonego domu w lesie przy drodze Kłobuck-Grodzisko.
Jak informuje st. kpt. Łukasz Tasarz, oficer prasowy Komendanta Powiatowego PSP w Kłobucku, po dojeździe na miejsce pierwszych zastępów straży ustalono, że pali się budynek murowany, kryty płytkami azbestowo-cementowymi, dach objęty jest pożarem.
Działania straży polegały na podaniu trzech prądów gaśniczych wody na palący się dach oraz do wnętrza budynku. Część pojazdów dowoziła wodę potrzebną do ugaszenia pożaru i przelania pogorzeliska. W trakcie działań rozebrano przepalone elementy konstrukcyjne budynku. Na koniec sprawdzono wszystko kamerą termowizyjną w celu wykluczenia ukrytych zarzewi ognia.
Do zdarzenia zadysponowano dwa zastępy z JRG Kłobuck oraz trzy zastępy OSP z Kłobucka, Łobodna i Kamyka. Na miejscu pracowała również policja.
W pożarze nikt nie ucierpiał. Działania zakończono po godzinie 5:00.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ktoś próbowal spalić swoje ślady. To tylko ktoś kto mieszka w pobliżu. Ktoś kto wchodził tam od strony lasu bo odkąd pamiętam to nigdy tam nie widać było żadnych aut od strony drogi. Prawdziwy pustostan ale tylko z pozoru.
Najpierw narkotyki później pożar. Czyżby zniknęły ślady i dowody? Na palcach jednej dłoni można wliczyć kogo by było stać na zainwestowane w takie rzeczy. Właściciele terenu? Chyba nie. A może poprzedni właściciele?. A może fikcyjna sprzedaż leśniczówki. Hmmmm. Znając życie to nigdy sprawa nie zostanie rozwiązana.
Ktoś próbowal spalić swoje ślady. To tylko ktoś kto mieszka w pobliżu. Ktoś kto wchodził tam od strony lasu bo odkąd pamiętam to nigdy tam nie widać było żadnych aut od strony drogi. Prawdziwy pustostan ale tylko z pozoru.
Najpierw narkotyki później pożar. Czyżby zniknęły ślady i dowody? Na palcach jednej dłoni można wliczyć kogo by było stać na zainwestowane w takie rzeczy. Właściciele terenu? Chyba nie. A może poprzedni właściciele?. A może fikcyjna sprzedaż leśniczówki. Hmmmm. Znając życie to nigdy sprawa nie zostanie rozwiązana.