W sobotę, 26 sierpnia, druhowie z Okalewa wraz z KGW Okalew zaprosili mieszkańców do swojej strażnicy na festyn rodzinny. Tutejsi chętnie odpowiedzieli – popołudnie i wieczór upłynęły w miłej atmosferze.
Darmowe dmuchańce dla dzieci, występy grupy tanecznej Dance Team oraz Kapeli z Ostrówka, a także dyskoteka pod gwizdami – te atrakcje sprawiły, że sobotnie popołudnie mieszkańcy chętnie spędzili przy remizie strażaków z Okalewa. Tutaj mogli się nie tylko pobawić, ale i dobrze podjeść, zapach bigosu bowiem nęcił zmysły i zachęcał do próbowania.
- W bigosie muszą być przede wszystkim grzyby, własnoręcznie zbierane, namoczone ze solą, do tego kapusta kwaszona, też z reguły robię sama, kapusta słodka, no i boczek, a także dobre mięso wieprzowe, z szynki albo łopatki plus dobra kiełbasa – zdradza sekret doskonałego smaku Dzidka Strózik, która nasmażyła pysznej potrawy.
Reklama- Musi być sporo mięsa, ale nie może też być za tłusty – zaznacza.
Rodzinny festyn pod remizą to już lokalna świecka tradycja.
- Co roku staramy się organizować razem z Kołem Gospodyń Wiejskich rodzinny piknik - podaje Michał Żóraw prezes OSP Okalew.
- Zależy nam, aby u nas w miejscowości coś ciekawego się działo – dodaje.
- Raz w roku staramy się podobne wydarzenie przygotować, nie zawsze na zakończenie lata, czasami na powitanie. Akurat w tym roku czas nie pozwolił robić festynu u progu wakacji – informuje druh prezes.
Reklama
Organizatorom udało się pozyskać od sponsorów i tutejszych środki, dzięki czemu najmłodsi mieszkańcy mogli korzystać z dmuchanego placu zabaw do woli i w gratisie.
- Cieszę się, że mieszkańcy licznie tutaj przybyli, widzę, że dzieci bardzo chętnie korzystają z placu zabaw – komentuje druh Żuraw.
Podczas pikniku wręczono medale dla zasłużonych strażaków. Srebrnym medalem za zasługi dla pożarnictwa wyróżnieni zostali dh Mateusz Żuraw i dh Janusz Kozłowski. Ponadto odznakę za 10 lat wysługi zdobył dh Bartłomiej Dudek, za 20 lat dh Janusz Kozłowski, za 25 lat dh Mirosław Mikołajczyk oraz za 45 lat dh Ireneusz Koziołek.
Druh Koziołek przez 45 lat służby był świadkiem wielu wydarzeń.
- Do pożarów jeździłem, różne były przypadki, czasami niespodziewane. Był pożar od pioruna, więc po burzy trzeba jechać i gasić to, co się pal –relacjonuje Koziołek.
- Niestety, ale takie złośliwe, celowe podpaleni lasu też się zdarzały, o tym aż przykro wspominać – mówi strażak.
- Takie podpalenia są najgorsze.
Druh zaznacza, że jest pierwszym strażakiem w rodzinie.
- U mnie nie było takich tradycji – przyznaje.
- Ale po tym jak się tu ożeniłem zacząłem się udzielać. Z dumą musze powiedzieć, że połknąłem bakcyla i przekazałem go dalej. W straży zawodowej był mój syn. Widzę, że wnuki tez już zaczynają się interesować – podaje z dumą.
Reklama
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze