Reklama

Opowieści ze strażackiego podwórka: OSP KSRG Szczyty

Na przestrzeni wieków różne organizacje we wsiach powstawały, a ochotnicze straże przetrwały. To tradycja przekazywana z pokolenia na pokolenie. Pradziadek, dziadek, ojciec i syn zostają zwykle strażakami. W Szczytach zebrała się grupka ludzi chcących coś robić. Dogadują się i twierdzą, że jest naprawdę dobrze. A owoc tej współpracy to ponad 20 gotowych do wyjazdów i pełnych pasji strażaków.

Myśl o założeniu Ochotniczej Straży Pożarnej w Szczytach zrodziła się już w czerwcu 1914 roku. Wybuch I wojny światowej zahamował jednak rozwój wszelkich organizacji. Pierwszy oddział OSP Szczyty powstał w 1916 roku jako część jednostki z Działoszyna. W przyszłym roku druhny i druhowie ze Szczytów będą zatem świętować jubileusz 110-lecia. 1 października 2023 roku jednostka została włączona do Krajowego Systemu Ratowniczo – Gaśniczego (KSRG).

Ludzie i liczby

OSP KSRG Szczyty liczy obecnie 30 członków. Strażaków - ratowników wyjeżdżających do akcji jest 24, w tym cztery druhny. Wkrótce zamierza do nich dołączyć Maria Podyma, która aktualnie zajmuje się kroniką i dokumentowaniem historii jednostki, a także sferą medialną.

Reklama

Zarząd jednostki stanowią druhowie: prezes Grzegorz Wróblewski, naczelnik Andrzej Bator, zastępca naczelnika Arkadiusz Warzecha, skarbnik Mateusz Błasiak, sekretarz Krzysztof Leszczyk, gospodarz Dariusz Hałaczkiewicz, specjalistka od mediów Maria Podyma oraz członkowie zarządu: Jan Madej, Ireneusz Bator i Jakub Leszczyk

Najstarszym członkiem jest 78-letni druh Józef Posmyk.

Dziesięć lat temu, po zmianie zarządu, rozwój jednostki ruszył z impetem.

- Od 2015 roku nasza straż przechodzi renesans. Zaczęło się wiele zmieniać. Począwszy od samej remizy, poprzez sprzęt, umundurowanie, aż po ubrania specjalne i hełmy – wszystko mamy nowe. I ze wszystkiego jesteśmy zadowoleni – z uśmiechem opowiada prezes OSP KSRG Szczyty Grzegorz Wróblewski.

Reklama

- Zebrała się grupka ludzi chcących coś robić. Współpraca w zarządzie zaczęła układać się jak należy – dogadujemy się. Zyskaliśmy wielu nowych, młodych i pełnych zapału członków. Właściwie jednostka zyskała nowe życie – dodaje naczelnik Andrzej Bator.

Trochę statystyk i wspomnień z akcji

Strażacy ze Szczytów wyjeżdżają do akcji średnio 30 razy w roku. Statystycznie, najczęściej są to różnego rodzaju miejscowe zagrożenia, w tym niemal połowa to pożary.

Wśród najtrudniejszych wspomnień strażaków pojawia się śmiertelny wypadek na drodze wojewódzkiej w Krzeczowie.

Reklama

- Wyciągnęliśmy pana z samochodu i myśleliśmy, że wszystko będzie dobrze. Niestety, po kilku minutach ten człowiek zmarł – wzdycha prezes Grzegorz Wróblewski i  dodaje, że trudno zapomnieć takie sytuacje.

Poza dramatycznymi i niebezpiecznymi sytuacjami są też bardziej przyjemne. Strażacy ze Szczytów zabezpieczają różne imprezy. Jeżdżą na mecze, Dni Działoszyna, byli na ultramaratonie po Jurze Krakowsko – Częstochowskiej i współorganizują imprezy dla lokalnej społeczności. Nie może ich zabraknąć podczas dożynek, procesji, świąt, odpustów czy festynów. Tradycją jest oczywiście coroczna akcja „kalendarz”.

Reklama

Dziecięca i Młodzieżowa Drużyna Pożarnicza

Pieczy nad najmłodszymi adeptami sztuki pożarniczej podjęła się Dagmara Wróblewska, prywatnie żona prezesa OSP KSRG Szczyty. Stale może jednak liczyć na wsparcie ze strony całego zarządu i dorosłych strażaków.

Młodzieżówka ze Szczytów liczy 20 dzieciaków w wieku od sześciu do siedemnastu lat.

Wozy, sprzęt i wyposażenie

W garażu parkuje jeden strażacki wóz średni GBA MAN. Wyposażony jest w zbiornik o pojemności 3000 litrów wody i 300 litrów środka pianotwórczego.

- Cały czas doposażamy. Mamy oczywiście podstawowy sprzęt, który warunkuje działanie w ramach KSRG, ale cały czas – na bieżąco – uzupełniamy go – akcentuje naczelnik Andrzej Bator.

Reklama

Samochód został ochrzczony imieniem Krzysztof. To wyraz pamięci druhów strażaków o swoim młodym koledze, który zbyt wcześnie i w dramatycznych okolicznościach odszedł na wieczną służbę.

Największą dumą napawa strażaków nożyco – rozpieracz akumulatorowy Weber. Znacznie ułatwia pracę oraz sprawność i szybkość działania podczas akcji ratownictwa technicznego. Nowoczesny sprzęt został już przetestowany przy autentycznym wypadku samochodowym, gdzie druhowie z OSP Szczyty wyciągali poszkodowanego zakleszczonego w aucie.

Reklama

- Mieliśmy pewne obawy czy się sprawdzi, ale dał radę w 100 procentach! Jesteśmy jedyną jednostką w powiecie, która ma takie cacko – z dumą prezentują sprzęt strażacy.

Wsparcie sponsorów i mieszkańców

Środki na działalność jednostki płyną w szczególności z Urzędu Miasta i Gminy Działoszyn oraz od prywatnych przedsiębiorców lokalnych. Wsparciem służy Cementownia Warta S.A. Swoje cegiełki dokłada też województwo łódzkie.

- Niektórzy wspierają nas regularnie i właściwie bez słowa. Nie mówią, tylko po prostu co roku przelewają pieniądze – mówi naczelnik Andrzej Bator.

Reklama

Strażacki sport i manewry

Druhowie OSP KSRG Szczyty biorą udział w strażackich szkoleniach. W tym roku uczestniczyli w manewrach jednostek z terenu całej gminy Działoszyn. Pojawili się na nich również strażacy z jednostek zewnętrznych, tj. JRG PSP Pajęczno, OSP KSRG Sulmierzyce i OSP KSRG Radoszewice. Z Piotrkowa Trybunalskiego przyjechał samochód dowodzenia i łączności.

W Biegu Strażaka podczas Działoszyńskiej Dziesiątki reprezentował w tym roku jednostkę Michał Bator, utytułowany i utalentowany biegacz z Krzeczowa, trenujący w Budowlanych Częstochowa i w Wieluń Biega. Tym razem Michał zamienił strój lekkoatlety na pełne umundurowanie bojowe i wywalczył srebro. Ubiegłoroczny mistrz Polski do lat 18 w biegu na 3000 m jest już pełnoprawnym strażakiem wyjazdowym. Ukończył wszystkie niezbędne kursy i jako strażak – ratownik startuje do akcji.

Reklama

Marzenia, plany i bolączki

Strażacy ze Szczytów marzą o drugim – lekkim – wozie.

- Trochę jest nam przykro, gdy syrena wyje – pojawia się nas dwunastu, a samochód bojowy pomieści tylko sześć osób. Połowa nie ma jak wyjechać – mówi prezes Grzegorz Wróblewski.

Brak wozu lekkiego jest też problemem, gdy druhowie biorą udział w wielogodzinnej akcji i konieczna jest wymiana ludzi. Wtedy strażacy ze Szczytów muszą podmieniać zmęczonych kolegów prywatnymi samochodami.

- Ostatnio akcja gaszenia pożaru lasu w Lisowicach trwała 8 godzin, a w kolejnych dniach doszło dwukrotnie do ponownego zapalenia w tym miejscu. Przy takich akcjach są potrzebni kolejni ludzie – akcentuje naczelnik Andrzej Bator.

Reklama

Na pomoc, w spełnieniu marzeń o lekkim samochodzie, druhowie liczą ze strony radnych i burmistrza Działoszyna.

- Mamy mnóstwo chęci i zapału do działania. Jeszcze się nie zdarzyło, żeby syrena zawyła, a wóz nie wyjechał z garażu. Nowy samochód na pewno miałby co robić – zapewnia zastępca naczelnika Arkadiusz Warzecha.

Druhowie mają też problemy i borykają się z zakłóceniami łączności.

- Jesteśmy najbardziej wysunięci na zachód od jednostki państwowej w Pajęcznie. Łączność jest bardzo zła. Kiedy jedziemy do akcji musimy komunikować się przez prywatne telefony, bo przez radiotelefony nie możemy się dogadać – relacjonuje prezes Wróblewski.

Reklama

- Takie same problemy mają przyjeżdżające do nas inne jednostki. Po prostu tutaj zasięg ginie - dodaje druh Warzecha.

Oczywiście w straży pieniądze potrzebne są na bieżącą wymianę sprzętu, umundurowanie czy dokonywanie przeglądów gwarantujących zgodność z aktualnymi wymogami BHP. Kontrole pod tym względem są niezwykle skrupulatne, ale przede wszystkim chodzi o bezpieczeństwo.

- Sami dla siebie musimy o to dbać. Oni nas pilnują, a my pilnujemy, czy ze sprzętem wszystko jest jak należy. To generuje wysokie koszty, ale tak ma być – akcentuje Arkadiusz Warzecha.

Pełna mobilizacja w akcjach charytatywnych

W ubiegłym roku druhowie OSP KSRG Szczyty ruszyli z pomocą powodzianom w Głuchołazach.

- Pomagaliśmy w prywatnym domu. Przez dwa dni wynosiliśmy meble, wyciągaliśmy muł i oczyszczaliśmy teren, żeby jakoś pomóc ludziom – mówi zastępca naczelnika.

W tym roku bez wahania odpowiedzieli na rozpaczliwy apel kolegi strażaka z Bystrej, którego syn choruje na dystrofię mięśniową Duchenne’a. Terapia mogąca uratować życie 2-letniego Kazika Sromka kosztuje 16 mln zł. Ponad 30 członków OSP wyruszyło ze Szczytów, aby wdrapać się na Śnieżnik i wspomóc zbiórkę: https://www.siepomaga.pl/kaziu-sromek Byli najliczniejszą polską grupą. Na Ślężę z kolei wchodziła jedna z druhen w pełnym umundurowaniu

Mało tego. Druhowie sami zorganizowali prywatną zrzutkę wewnątrz jednostki i przekazali na rzecz Kazika blisko 5 tys. zł.

Angażują się w wiele lokalnych akcji charytatywnych, wspierają małego Jasia, piekli ciasta dla Maksia Mazurka z Działoszyna, czy zorganizowali pomoc dla kolegi, który po śmierci żony pozostał sam z czwórką dzieci.

- Tak, że nie tylko zdarzenia, pożary i wypadki. Pomagamy też sercem – podsumowuje prezes OSP KSRG Szczyty Grzegorz Wróblewski.

Miejsce zdarzenia mapa Wieluń
Czytaj nas w Google
Dodaj do Google
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości