Reklama

Orkiestra grała mimo mrozu

W najzimniejszy w tym roku dzień, 31 stycznia, w całej Polsce, ale również i w wielu miejscach na świecie, po raz 29. odbył się Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Pieniądze powoli wpływają na konto fundacji, złożonej przez Jerzego Owsiaka. Zadeklarowane kwoty to ponad 127 mln zł. Swoją cegiełkę dokłada nasz region. Wolontariusze pracowali tu w kilku sztabach, zebrali około 370 tys. zł. Ta kwota prawdopodobnie wzrośnie, bo jeszcze trwają internetowe aukcje.

Tym razem Jurek Owsiak i jego sztab zbierali pieniądze dla oddziałów dziecięcej laryngologii, otolaryngologii i diagnostyki głowy. W historii 29 finałów na taki cel kwestują po raz drugi.
Wokół fundacji Się Pomaga, jak i samego Owsiaka, przez wiele lat narosło sporo kontrowersji. Wielu wrogów mają w przedstawicielach kościoła katolickiego. W mediach ścierają się ci, którzy „dają” i „nie dają” Owsiakowi. Jedno jest pewne. Coroczny finał to niemal pospolite ruszenie wolontariuszy i społeczników. Młodzież z charakterystycznymi puszkami (i nie tylko młodzież) to już tradycja początku roku. Tym razem, wyjątkowo, z powodu obostrzeń pandemicznych, finał przeniesiono na ostatni dzień stycznia.
W organizację imprezy niejednokrotnie zaangażowani są pracownicy domów kultury, co skrzętnie wykorzystują przeciwnicy Orkiestry, wytykając udział ogromnych środków publicznych w organizacji imprezy. Również na naszym terenie większość sztabów ulokowana była w miejscowych domach kultury.
Pomijając już zasoby, jakie należy zaangażować do organizacji „letniej zadymy w środku zimy”, wydarzenie jest zjawiskiem kulturowym i kulturalnym. W tym roku Finał wyglądał zupełnie inaczej niż dotychczas, bo panuje pandemia. Zazwyczaj towarzyszą mu koncerty, pokazy pierwszej pomocy czy sprzętu strażackiego. Poszczególne sztaby niekiedy prześcigają się w pomysłach na uatrakcyjnienie tego dnia. Z otoczki kulturaliów w tym roku nie zrezygnował wieluński sztab. Kilka koncertów się odbyło. Były transmitowane on-line. Podobnie jak licytacje ofiarowanych przedmiotów.
W Pajęcznie co prawda nie odbył się koncert, ale za to dzięki temu na ulicę z własną puszką wyszedł burmistrz, Piotr Mielczarek. Włodarz corocznie udzielał się w sztabie, ale przy organizacji koncertu właśnie. Tym razem kwestował, zachęcając, aby mieszkańcy mu „nawrzucali”. By zresztą szefem miejscowego sztabu.
Dla wolontariuszy kwestowanie to już tradycja. Sławomir Sałam zbiera po raz ósmy.
- W tamtym roku wydaje mi się, że ludzie więcej wrzucali do puszek. To ma różne przyczyny. Finał jest przełożony, niektórzy robią przelewy. Lubię pomagać, sam też jestem chory, więc wiem jak to jest. Ni ustaję za długo, ale tutaj trochę sobie usiądę, trochę wstanę – mówi mężczyzna.
- Najwięcej ponad 900 zł było w moje puszcze. Chyba za trzecim albo czwartym razem. Dzisiaj nie ma takiego ruchu, a przecież ludzie muszą chodzić, żeby miał kto wrzucić. Tymczasem na mieście pustki – dodaje niezadowolony.
Dla 14-letniej Wiktorii Szymczak, 29. finał, to był pierwszy raz w roli wolontariuszki.
- Trochę jest zimno, ale chodzimy to jest cieplej, dopiero teraz stanęłyśmy. Ja bardzo lubię pomagać, chciałam już rok temu zbierać pieniądze, ale nie zdążyłam się zapisać. I już rok temu postanowiłam, że następnym razem będę chodziła. Jest mróz, ale nie przeszkadza mi to, bo mam ciepłe ubrania - śmieje się dziewczyna, która spacerowała w towarzystwie swojej rówieśniczki, Ola Bedki.
- Zapisałam się z koleżanką, we dwie jest raźniej. Oglądałam prognozę pogody, widziałam, że będzie śnieg, więc spodziewałam się, że nie będzie ciepło, ale odpowiednio się ubrałam – informuje Ola.
Dzięki pracy wolontariuszy z poszczególnych sztabów, konto fundacji zasili się o niebagatelne kwoty.
W Sokolnikach zebrano ponad 11 tys. zł, w Wieruszowie i Galewicach 96, w Pajęcznie 70 tys. zł, w Złoczewie 30 tys. zł, a w Wieluniu ponad 160 tys. zł. 
Myśli wielu wolontariuszy podsumowali członkowie sztabu z Sokolnik.
„Sztab w Sokolnikach pragnie podziękować za 29. Finał WOŚP. Był inny niż zwykle - nie było rozgrzewających licytacji podczas imprezy w GOKSiT, nie było wspaniałych występów, pysznych ciast z najlepszą kawą pod słońcem. Jedno pozostało niezmienne - ogromna radość z możliwości pomagania, z możliwości robienia rzeczy niezwykłych. Dziękujemy wszystkim, którzy w tym niełatwym czasie dołożyli się do kwoty jaką zebraliśmy, a tym samym pokazali, że dobro ma przeogromną moc i nic nie jest w stanie tego dobra w nas zagasić” – napisali na koncie w mediach społecznościowych.


Magdalena Lizurej
 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości