Większe opady śniegu, jakie miały miejsce w naszym rejonie w ostatnich dniach, spowodowały, że pod adresem drogowców znów posypały się krytyczne uwagi. Nasz Czytelnik ze Skomlina Łukasz Howis skarży się, że w trakcie zgarniania śniegu z jezdni przez pługi, zasypywany jest chodnik przy jego domu.
Chodnik ten znajduje się przy ulicy Wieluńskiej, a ulica ta jest częścią drogi powiatowej. Za jej odśnieżanie odpowiedzialny jest Powiatowy Zarząd Dróg w Wieluniu. Natomiast odśnieżanie chodnika to już obowiązek właściciela posesji, do której chodnik przylega. W tym wypadku pana Howisa.
- Dzisiaj odgarnąłem stamtąd śnieg (piątek, 16 grudnia – przyp. red.), żeby chociaż dzieci, które chodzą tędy do szkoły, mogły przejść – mówi zdenerwowany Łukasz Howis.
- A potem odśnieżali drogę pługami i na nowo go zasypali. Podobnie było wczoraj i przedwczoraj. Tak się narobiłem, naodśnieżałem i dzisiaj znów powtórka z rozrywki. To kto by się nie wkurzył? Nieraz ten śnieg z drogi nawet na dom idzie. Powiedziałem sobie, że koniec – ja tego chodnika nie będę już odśnieżał. Skończyło się!
Nasz Czytelnik zwraca uwagę, że podobne sytuacje miały miejsce również w ubiegłych latach, a interwencje w tej sprawie niewiele zmieniały.
- Ja wiem, że jest zima i wszystko rozumiem, ale tak się nie robi – mówi dalej.
- Ten śnieg jest zmieszany z solą. Jak potem pług go spycha, to on ląduje na mojej chałupie i ta cała sól wchodzi w ściany domu. Już nie wspomnę, ile potem jest tutaj wody. W tamtym roku miałem quada. Odśnieżałem sąsiednie drogi od czwartej rano do siódmej, spaliłem tyle paliwa i nikt mi nawet za to nie podziękował. Wie pani, jak człowiek jest dobry, to go za przeproszeniem w d … kopią.
Bartłomiej Panek, kierownik Zarządu Dróg Powiatowych w Wieluniu, tłumaczy, że jego priorytetem jest zapewnienie bezpieczeństwa na drogach powiatu wieluńskiego, a szczególnie na jezdniach.
- Jadąc w tandemie, jeden z przodu, drugi z tyłu, pługi spychają śnieg na boki, aby oczyścić drogę – wyjaśnia Bartłomiej Panek.
- Ponieważ jadą one troszkę szybciej, to ten śnieg nieraz automatycznie zrzucany jest przez nie na chodnik. Na pewno kierowcy nie robią tego specjalnie. Jeśli chodzi o tego pana ze Skomlina, to już zwróciłem uwagę naszym operatorom, bo to my jesteśmy odpowiedzialni za tę nieprzyjemną sytuację, żeby w tym miejscu, na tym łuku zwalniali, by śnieg nie lądował na chodniku. Rozumiem rozgoryczenie interweniującego, bo wykonał sporo pracy, a i tak za chwilę została zniweczona. Ale często nie mamy innego wyjścia, żeby ten śnieg zepchnąć na bok.
Kierownik Panek pyta sam siebie, jak usuwać śnieg z ulic, aby nikt nie miał pretensji, aby nie było go ani na drogach, ani na chodnikach.
- Mamy do odśnieżania 356 kilometrów dróg powiatowych – mówi.
- Dysponujemy czterema odśnieżarkami ciągnikowymi i czterema piaskarkami. Przy takich opadach, jakie mieliśmy ostatnio, a były one spore, priorytetem było zapewnienie przejezdności dróg. Nasi pracownicy jeździli na okrągło, przez 24 godziny, aby ją zapewnić i nie mogliśmy się bawić w drogi i chodniki. Nie żalę się, bo taka jest nasza praca, ale nas też trzeba zrozumieć, że w pierwszej kolejności myślimy o ruchu kołowym, samochodowym, aby drogi były przejezdne i odpowiednio utrzymane. Dopiero później przeskakujemy na chodniki.
Ela Wodecka
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze