- Nie kocha się, nie żyje i nie umiera się na próbę – cytuje św. Jana Pawła II wójt gminy Czarnożyły Andrzej Modrzejewski rozpoczynając wyjątkową uroczystość. 14 małżeństw świętuje Złote Gody w towarzystwie rodzin, przyjaciół i licznych gości.
Jest wtorek, 22 września. Do stylowo udekorowanej sali Gminnego Ośrodka Kultury w Czarnożyłach przybywa odświętne towarzystwo. Wszystko dla uhonorowania par, które przetrwały razem 50 lat życia w małżeństwie. Są gratulacje, życzenia, kwiaty i serdeczności. Jubilaci odbierają Medale za Długoletnie Pożycie Małżeńskie przyznane przez prezydenta RP Karola Nawrockiego.
Bohaterami spotkania są małżonkowie, którzy od pół wieku, mimo lekkich zawirowań i większych burz, wspólnie przechodzą przez kolejne dziesięciolecia. Jubileusz jest okazją do świętowania, podziękowań i wzruszających wspomnień.
- 50 lat temu pełni odwagi i młodzieńczego zapału śmiało weszliście na nową drogę życia. Były chwile piękne, dobre i radosne, ale też nie brakowało wyrzeczeń, smutków i ciężkich doświadczeń. Mimo przeciwności losu wytrwaliście razem i dotrzymaliście danego sobie przyrzeczenia. Dajecie piękny przykład kolejnym pokoleniom – mówi wójt gminy Czarnożyły Andrzej Modrzejewski.
Jedna z par to Janina i Stanisław Bonkowie z Raczyna. Podczas jubileuszu towarzyszą im syn i córka. Córką państwa Bonków jest siostra Edyta ze Zgromadzenia Sióstr Albertynek posługujących ubogim w Częstochowie.
- Jestem bardzo wzruszona, że mogę brać udział w uroczystości 50-lecia ślubu moich rodziców. Jestem dumna, że w miłości, wierności i wierze przeżyli razem tyle lat – mówi siostra Edyta.
Janina i Stanisław wspominają dzień ślubu zapewniając, że tego się nie zapomina. Pogoda była wtedy różna: troszkę padało, potem wychodziło słońce i znowu nadciągały chmury. Jak to w życiu. Zapytani o receptę na długoletnie małżeństwo jubilaci odpowiadają:
- Miłość, cierpliwość, zgoda i porozumienie – wymienia Janina Bonk.
- Pewnie, że jakieś perturbacje po drodze były. Jak w każdym małżeństwie, ale jeżeli się tylko chce, to wszystko można przezwyciężyć – dodaje Stanisław.
Teresa i Wiesław Derowie są wzruszeni i uśmiechnięci. Opowiadają, że przez 50 lat ich małżeństwa nie zawsze było łatwo i do wszystkiego dochodzili od podstaw, ale nie żałują. Wspólnie zbudowali dobrą i szczęśliwą rodzinę. Mają trzy córki i czworo wnucząt.
- Trzymamy się razem i kultywujemy rodzinne wartości. Cieszymy się, spotykamy przy każdej okazji, świętujemy i pielęgnujemy tradycje. Tak powinno być w rodzinie – podkreśla Wiesław.
- Z żoną znamy się od najmłodszych lat. Razem chodziliśmy do szkoły podstawowej w Raczynie. Zaczęliśmy być ze sobą trochę później. Zaiskrzyło między nami w wieku młodzieńczym – wspomina.
- I tak przez 50 lat wciąż iskrzy – dopowiada z uśmiechem jego żona Teresa.
Na pytanie reporterki portalu kulisy.net o to, czy gdyby mogli cofnąć się w czasie, to podjęliby przed ołtarzem taką samą decyzję jak 50 lat temu, Wiesław bez wahania woła: tak!, a Teresa energicznie przytakuje mężowi.
- Przez te wszystkie lata jestem cały czas zakochany w swojej żonie – zapewnia z czułością i łzami wzruszenia w oczach Wiesław Dera.
Zofia i Tadeusz Ryngowie z Wydrzyna doskonale pamiętają dzień swojego ślubu.
- Było pięknie, słonecznie i wesoło. A ja się na ślub spóźniłem 30 minut. Wszystko przez szlabany po drodze – opowiada Tadeusz.
Zofia podkreśla, że decyzja podjęta 50 lat temu była strzałem w dziesiątkę.
- Bywały różne chwile, ale nie żałuję ani trochę – zapewnia.
Jubilaci z Wydrzyna dodają, że najlepszym spoiwem ich rodziny są dzieci. Doczekali się ich trojga oraz pięciorga wnuków i prawnuczki. Kolejna prawnuczka niebawem przyjdzie na świat.
Irena i Józef Olczakowie mają dwójkę dzieci i czworo dorosłych wnucząt. Józef świetnie pamięta dzień ślubu, zapewnia, że był wspaniały i precyzyjnie podaje datę: 29 czerwca 1974 roku, godzina 15. Janina wspomina swoją ślubną kreację i wesele.
- Suknię miałam białą, długą, a impreza była w sali OSP w Gromadzicach. Mieliśmy około 70 gości.
Przepis na szczęście, według złotych małżonków, to:
- Wiara, miłość, wytrwałość i zdrowie – podkreśla Józef Olczak.
- I cierpliwość – dodaje jego żona zapewniając, że nauczyła się jej przy mężu.
Anna i Ryszard Bednarkowie wychowali pięcioro dzieci i doczekali się siedmiorga wnuków. Ryszard nie mógł pojawić się na uroczystości. Z towarzyskim wsparciem Annie Bednarek spieszy Agnieszka Ryś, wicemarszałek województwa łódzkiego, przekazując również pozdrowienia dla jej męża.
- Wszystkim parom życzę przede wszystkim zdrowia i wsparcia najbliższych. Żeby rodziny, które założyli 50 lat temu były rozwojowe, a przy stołach zasiadało jak najwięcej osób – życzy Agnieszka Ryś.
- Jestem ogromnie wdzięczna i bardzo się cieszę, że mogę tu być z panią marszałek – dziękuje z uśmiechem Anna.
Medalami uhonorowano 14 par: Annę i Ryszarda Bednarków, Czesławę i Aleksandra Błaszczyków, Janinę i Stanisława Bonków, Mirosławę i Józefa Chudych, Teresę i Wiesława Derów, Grażynę i Andrzeja Frąsiów, Teresę i Jerzego Kaźmierskich, Alicję i Zygmunta Marasów, Irenę i Józefa Olczaków, Danutę i Jana Owczarków, Jadwigę i Bogdana Pacholików, Zofię i Tadeusza Ryngów, Marię i Eugeniusza Tomczyków oraz Janinę i Henryka Wolnych.
Aktu dekoracji dokonali: wójt gminy Czarnożyły Andrzej Modrzejewski oraz wicestarosta wieluński Krzysztof Dziuba.
Na tym jednak gratulacje się nie skończyły. Jubilaci otrzymali także kwiaty, pamiątkowe dyplomy i życzenia. Przekazali je wicemarszałek województwa łódzkiego Agnieszka Ryś, członek zarządu powiatu w Wieluniu Piotr Kędzia, wiceprzewodnicząca Rady Powiatu w Wieluniu Joanna Kałdońska, przewodniczący Rady Gminy Czarnożyły Józef Zawada, zastępca wójta gminy Czarnożyły Damian Stępień, a także Michał Mesjasz, reprezentujący posła Pawła Rychlika, dyrektorki Publicznej Szkoły Podstawowej w Czarnożyłach: Urszula Łebek i Alicja Śnietura oraz pracownicy Urzędu Gminy Czarnożyły.
Później nadszedł czas na wspólny toast, gromkie „sto lat” dla jubilatów i okolicznościowy tort. Nie zabrakło części artystycznej. Dla małżonków wystąpili uczniowie i przedszkolaki ze Szkoły Podstawowej w Czarnożyłach, przygotowani pod kierunkiem Lucyny Musiał i Moniki Ciupy. Dzieciaki zaprezentowały spektakl słowno-wokalny w klimacie miłości i zaślubin.
Zwieńczeniem imprezy był odświętny obiad, po którym goście mogli poszaleć na parkiecie w rytm dobrej muzyki.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze