Sezon wędkarski powoli dobiega końca, ale Sekcja Trębaczew przy Kole PZW Działoszyn nie próżnuje. Za nami kolejne towarzyskie zawody nad Jeziorem Wydrzynowskim. I chociaż szału nie było, bo zdawało się, że ryby zapadły w sen zimowy, to i tak impreza zalicza się do udanych.
W sobotę po południu, 17 października, na brzegach Jeziorka Wydrzynowskiego rozsiada się dziewięciu spławikowców. Rozpoczynają się kolejne towarzyskie zawody Sekcji Wędkarskiej Trębaczew Koła PZW Działoszyn.
Od razu wiadomo, że łatwo nie będzie. Ryby żerują bez zapału, a niektóre stanowiska, dosłownie, omijają szerokim łukiem. Na nic zanęty, zachęty i zaklęcia. Dwóch zawodników kończy zawody z „pustym przebiegiem”.
Są jednak i tacy, z którymi nie takie numery. Starzy wyjadacze mają swoje sposoby, żeby nakłonić ryby do współpracy i ostatecznie na podium stają:
O srebro walka idzie „na żyletki”. Rywalizują ze sobą młodość i doświadczenie. Okazuje się, że w tej bitwie nie ma przegranych.
- Proszę wywiad przeprowadzać z osobami młodymi, kompetentnymi, które mają przyszłość przed sobą – z przymrużeniem oka komentuje Ignacy Łakomy w rozmowie z reporterem portalu kulisy.net.
- Ja po prostu chciałem w końcu stanąć przy mistrzu. A pan Ignacy zawsze jest na podium – skromnie wyjaśnia Jakub Grajek.
Najokazalszy puchar zgarnia Adam Kopera. Jakoś nikt nie jest tym zdziwiony, bo to jeden z zawodników zwycięskiej drużyny mistrzostw okręgu sieradzkiego.
- Nie mam pojęcia jak to się robi. Biorę robaki, wrzucam wędkę i jakoś idzie – śmieje się złoty medalista.
- Dzisiaj to jakiś cud. Wody miałem 30 centymetrów, więc naprawdę nie wiem jak to się udało, ale widać i w takiej wodzie można łowić – podsumowuje Adam Kopera i już zapowiada swój start w kolejnych zawodach.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze