- Z pewnością te wybory uczą i dają lekcję, że świat jest różnorodny. Ludzie mają różne poglądy. Trzeba również liczyć się z innymi. I rzeczywiście potrzebne jest budowanie szerszych zdolności koalicyjnych. Zarówno po prawej stronie z Konfederacją czy partią Grzegorza Brauna. Ale także trzeba próbować znaleźć wspólny język z Polskim Stronnictwem Ludowym - mówi w rozmowie z redaktorem portalu kulisy.net poseł RP Paweł Rychlik.
Sławomir Rajch: Panie Pośle, miniona noc była chyba bardzo szczęśliwa dla Pana obozu politycznego? O ile pierwsze wyniki exit poll wskazywały na wygraną kandydata Platformy Obywatelskiej Rafała Trzaskowskiego, to już w nocy okazało się, że ostatecznie wybory wygrał popierany przez Prawo i Sprawiedliwość Karol Nawrocki.
Paweł Rychlik: - Na wstępie pragnę podziękować wszystkim mieszkańcom powiatów: wieluńskiego, wieruszowskiego, pajęczańskiego, sieradzkiego czy łaskiego, za tak liczny udział w wyborach. Pobiliśmy rekord frekwencyjny. Frekwencja na poziomie około siedemdziesięciu procent to powód do dumy. Dziękuję wszystkim, niezależnie od tego, czy obywatele głosowali na Karola Nawrockiego czy na Rafała Trzaskowskiego. Ważne, że wzięli udział w wyborach. W naszym regionie zdecydowanie wygrał Karol Nawrocki i to jest bardzo dobra informacja. Dobra dla całej Polski. Dla Polski, która od dwóch lat jest szargana i psuta przez rząd koalicji z 13 grudnia i przez Donalda Tuska.
Prezydent Karol Nawrocki daje tą nadzieję, wiarę i siłę do odbicia Polski z rąk tej szkodliwej koalicji.
A dlaczego nazywa pan tę koalicję szkodliwą?
- Przede wszystkim dlatego, że naraża Polaków na utratę bezpieczeństwa. Podstawowa sprawa to jest pakt migracyjny. Wygrana Trzaskowskiego równałaby się, tak jak w Rumunii, w bardzo szybkim tempie wejściem w życie paktu migracyjnego i sprowadzania tutaj imigrantów, całkowicie legalnie i transparentnie.
Ale przecież w kampanii Rafał Trzaskowski podkreślał, że ten pakt nas już nie obowiązuje, w związku z przyjęciem pod dach Ukraińców.
- Kandydat w Rumunii, który wygrał wybory, również obiecywał, że pakt migracyjny nie zostanie wprowadzony. Po czym pięć dni po wyborach ten pakt wprowadził w życie.
Wygrana Trzaskowskiego równałaby się z utratą bezpieczeństwa również ekonomicznego i drastycznym okrojeniem wydatków społecznych państwa polskiego, takich jak 800 plus, trzynaste czy czternaste emerytury. Możliwe, że podniesiony zostałby także wiek emerytalny. A w eter szłaby stara śpiewka, że Komisja Europejska tak nakazuje, ponieważ przekroczyliśmy próg nadmiernego deficytu i jesteśmy jedynym krajem Unii Europejskiej, gdzie wiek emerytalny kobiet i mężczyzn jest różny. Z pewnością Komisja Europejska nakazałaby, by polski rząd to wykonał, a prezydent grzecznie by podpisał.
A Nawrocki nie podpisze?
- Karol Nawrocki jest gwarantem, że będzie strzegł interesów zwykłych, przeciętnych Polaków i przede wszystkim dbał o ich bezpieczeństwo.
- Czy rzeczywiście jest tego gwarantem to się jeszcze okaże. Sprawdzimy w ciągu najbliższych pięciu lat. Proszę powiedzieć, z pana perspektywy jako doświadczonego parlamentarzysty, co zdecydowało o wygranej Karola Nawrockiego?
- Pewnie przyczyn jest wiele, natomiast podstawowa to niezadowolenie i frustracja obywateli. Niezadowolenie z rządów koalicji 13 grudnia. Rozczarowanie premierem Donalde Tuskiem. Ten wynik to także efekt niewywiązywania się Platformy Obywatelskiej i jej koalicjantów z obietnic. Wynik wyborów to wypadkowa lenistwa i nieróbstwa tego rządu, które jest bardzo widoczne. Proszę zobaczyć na te sławetne sto konkretów. Gdyby chociaż wypełnili swoje obietnice w 30 procentach… Ale oni prawie z żadnej z tych stu obietnic się nie wywiązali. Obywatele, Polki i Polacy liczą, zaglądają do swojego portfela i okazuje się, że miało być inaczej. A ich portfel jest coraz cieńszy, za to ceny w sklepach coraz wyższe.
Ale wybór prezydenta tego nie zmieni. Ceny nie spadną z tego tytułu, że Nawrocki został prezydentem.
- To się jeszcze okaże. Ale mówię o przyczynie przegranej Trzaskowskiego. Drugą przyczyną z pewnością był bezpardonowy atak na Nawrockiego. Wyciąganie spraw, które w istocie rzeczy, tak jak chociażby ta kawalerka, tylko i wyłącznie dobrze świadczyły o Nawrockim.
To chyba jednak podlega ocenie, czy z tą kawalerką było wszystko dobrze czy nie. Ale rozumiem, że pan nie ma wątpliwości.
- On pomógł człowiekowi, który znalazłby się pod mostem. On temu człowiekowi pomógł i przez długi lata płacił za niego rachunki. Natomiast ten zmasowany atak, wykorzystanie mediów, zarówno publicznych jak i prywatnych stacji, wykorzystanie instytucji państwa polskiego, a już na samym końcu służb specjalnych, było dalece nie w porządku. No i przede wszystkim słynny wywiad z Donaldem Tuskiem u redaktora Bogdana Rymanowskiego, gdzie premier państwa, na poparcie swoich tez, powoływał się na jakiegoś przestępcę o najmniej wątpliwej reputacji.
W pana ocenie premier Donald Tusk tym wywiadem pogrążył Rafała Trzaskowskiego?
- Myślę, że tak. Jeśli na potwierdzenie oszczerstw wobec Karola Nawrockiego, szef rządu powoływał się na świadka, którym jest przedstawiciel patologii, niewiarygodny przestępca, to z pewnością w ten sposób nie pomógł swojemu kandydatowi Rafałowi Trzaskowskiemu.
Jak te wybory przełożą się na nasze lokalne podwórko? Czy wybór Nawrockiego na prezydenta wpłynie na życie w naszym regionie?
- Przede wszystkim wybór Karola Nawrockiego na prezydenta wpłynie na bezpieczeństwo wszystkich Polaków, także mieszkańców naszego regionu. Jestem przekonany, że jako prezydent Nawrocki zrobi wszystko, żeby nielegalni imigranci nie napływali do kraju. Mam nadzieję, że zadba o to, aby ci imigranci, którzy stwarzają zagrożenie dla zdrowia i życia Polaków, nie zostali w ogóle tu wpuszczeni. Druga rzecz to myślę, że zahamuje próbę wydłużenia wieku emerytalnego czy likwidację programów społecznych. Rząd nie będzie mógł tego przeprowadzić bez podpisu prezydenta. Jestem też przekonany, że jako prezydent Karol Nawrocki podejmie też wiele dobrych inicjatyw. Mam nadzieję, że jedną z pierwszych będzie ta krytykowana czy wyśmiewana przez Trzaskowskiego obniżka cen energii o 30 proc. Jest to możliwe, bo państwo polskie ma takie narzędzi i możliwości. Spółki skarbu państwa są do tego zdolne i z pewnością prezydent Nawrocki będzie przedkładał rozwiązania, które rząd może wprowadzić. Potrzebne jest to nie tylko dla polskich rodzin, ale przede wszystkim dla podniesienia konkurencyjności naszej gospodarki. Poprzez to, że mamy najwyższe ceny energii w Europie, nasza konkurencyjność spada.
A lokalnie nowy prezydent też może mieć wielkie znaczenie. Przypominam, panie redaktorze, że minister finansów rządu Donalda Tuska niestety dwa tygodnie temu ogłosił, że Fundusz Inwestycji Strategicznych „Polski Ład” został zlikwidowany. Fundusz, dzięki któremu powstało bardzo wiele inwestycji w naszych powiatach, w naszych gminach – od dróg, kanalizacji, po budowę oczyszczalni, hal sportowych, przedszkoli, placów zabaw. Wiem, po ostatniej wizycie Mateusza Morawieckiego w Wieluniu, że przywrócenie tego funduszu będzie jednym z pierwszych kroków nowego prezydenta.
Obserwujemy dziś dokładne wyniki wyborcze w poszczególnych gminach naszego regionu. Ciekawi mnie, co pana najbardziej zaskoczyło w regionie? Ucieszyło, a może rozczarowało?
- Ciągle nie rozumiem, że kolejny raz w samym Wieluniu wygrywa kandydat Platformy Obywatelskiej. Człowiek, który jest zastępcą Donalda Tuska, który zrzekł się reparacji Niemiec wobec Polski. I dziś tak bardzo doświadczony wydarzeniami z II wojny światowej Wieluń wciąż głosuje na przedstawiciela formacji, która nie chce reparacji. Tu zginęło dwa tysiące mieszkańców, a miasto zostało zrujnowane. Dziwi mnie, że ludzie zapominają o tym. Nie wiem czym się kierują. Przecież program Platformy Obywatelskiej i Rafała Trzaskowskiego to jest kierunek rozwoju wielkich aglomeracji, takich jak Warszawa, Poznań czy Wrocław. Tam, nawet w tym momencie, lokowane są wszelkie środki budżetowe. A w naszych miejscowościach nie. Od 13 grudnia 2023 roku prawie żadne środki nie trafiły do Wielunia czy innych gmin wokół. Bardzo się dziwię, że mimo to mieszkańcy Wielunia wciąż głosują na kandydata Platformy Obywatelskiej. Wiele pracy przed środowiskiem Prawa i Sprawiedliwości, bo jestem przekonany, że da się to zmienić.
Pozytywnie jestem zaskoczony wynikiem w samym Wieruszowie, który uznawany jest za gminę lewicującą. A okazuje się, że Karol Nawrocki tam wygrywa. Dobre wyniki mamy w poszczególnych gminach naszych powiatów. Jestem także dumny z frekwencji. Bo nawet ludzie, którzy mieli daleko do swoich lokali wyborczych potrafili do nich dotrzeć i oddać głos.
Bardzo pozytywnie jestem zaskoczony tym, że Polacy wzięli sprawy w swoje ręce i wyrazili swój sprzeciw wobec tego rządu, dając „czerwoną kartkę” Donaldowi Tuskowi, nie głosując na jego kandydata. Z drugiej strony wybrali bezpieczną i normalną Polskę.
Co dalej, jeśli chodzi o Prawo i Sprawiedliwość? Czy boi się pan o przyszłość tej partii? Obserwatorzy życia publicznego różnie to oceniają. Wiadomo, że prezes Jarosław Kaczyński jest już w dostojnym wieku. Czy widzi pan jakieś nowe rozwiązania i potrzebę zmian w strukturach partii?
- Trudno mówić o przewidywaniach. Sytuacja jest bardzo dynamiczna. Wiele zależy od tego, od koalicji, której spoiwem była wyłącznie narracja antypisowska i nienawiść do PiS-u. Dziś to paliwo się skończyło. I okazało się, że koalicjantów nic za bardzo ze sobą nie łączy, poza „stołków”, jakimi się podzielili. Pytanie czy ta erozja, która już postępuje, będzie na tyle intensywna, że doprowadzi do wcześniejszych wyborów i rozpadu koalicji z 13 grudnia.
Przypominam, że rząd koalicyjny poskładany jest z wielu ugrupowań, które są bardzo różnorodne i mają sprzeczne interesy. Może to po prostu nie wytrzymać. Wydaje się, że obecna koalicja może dotrwać do końca kadencji, bo tzw. koryto łączy. Ale to się dopiero okaże.
My będziemy na pewno pracować dalej. Mimo, że byliśmy pozbawieni środków budżetowych, mimo zmasowanych ataków i bezprawnego wykorzystania instytucji państwa przez konkurencję, nasza kampania była skuteczna. Poprzez setki, a może i tysiące spotkań w całej Polsce, poprzez liczne rozmowy z Polakami, wygraliśmy. To jest sprawdzona droga Prawa i Sprawiedliwości, którą pójdziemy.
Ale sami możecie przepaść w nowym sejmie, niezależnie od tego kiedy będą nowe wybory parlamentarne.
- Z pewnością te wybory uczą i dają lekcję, że świat jest różnorodny. Ludzie mają różne poglądy. Trzeba również liczyć się z innymi. I rzeczywiście potrzebne jest budowanie szerszych zdolności koalicyjnych. Zarówno po prawej stronie z Konfederacją czy partią Grzegorza Brauna. Ale także trzeba próbować znaleźć wspólny język z Polskim Stronnictwem Ludowym. Może nie z tym trzonem z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem czy Piotrem Zgorzelskim, tymi antypisowcami. Ale tu w terenie, jestem przekonany, że część działaczy tych struktur jest gotowa na współpracę. Myślę, że większość elektoratu PSL-u głosowało na Nawrockiego. To daje pole do rozmowy, do pewnego kompromisu, do zbudowania koalicji w przyszłości.
Pan, jako poseł, prowadzi już jakieś rozmowy z przedstawicielami Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej.
- Jeszcze nie, bo nawet nie wiem czy są w naszym regionie jakieś oficjalne struktury tych partii. Jeśli takie się zawiążą i będą liderzy tych opcji w naszym regionie, to na pewno będziemy rozmawiać.
Czyli wyobraża sobie pan koalicję PiS z Konfederacją?
- Wyobrażam sobie koalicję PiS, Konfederacja i PSL.
Pytanie, czy PSL sobie ją wyobraża.
- Powiat wieluński jest przykładem tego, że się da.
Czyli ma pan ochotę jeszcze przytulać PSL?
- Ja uważam, że każdego trzeba przytulać. Po doświadczeniu prawie dwuletnich rządów Donalda Tuska, dla dobra sprawy trzeba przytulić każdego.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze