- Na szczęście kotłownia nie znajdowała się wewnątrz domu, a w oddzielnym budyneczku, w odległości może jednego metra od pomieszczeń mieszkalnych - relacjonuje bryg. Dariusz Górecki, oficer prasowy Państwowej Straży Pożarnej w Wieruszowie. - W pomieszczeniach tych przebywały dwie osoby dorosłe i dwoje dzieci w wieku trzech i dwunastu lat.
Płomienie widoczne były z daleka. Zauważyli je sąsiedzi, którzy szczęśliwym trafem jeszcze nie spali. Szybko obudzili domowników, a sami zadzwonili pod numer 112.
Na miejsce skierowano strażaków z Jednostki Ratowniczo – Gaśniczej w Wieruszowie (trzy zastępy) oraz z Ochotniczych Straży Pożarnych w Czastarach i Krajance.
- Po dotarciu pierwszego zastępu okazało się, że płomienie rozprzestrzeniły się już na tyle, iż wychodziły na zewnątrz budynku – mówi dalej Dariusz Górecki. - Domownicy opuścili swoje pomieszczenia jeszcze przed przybyciem strażaków.
Gaszenie ognia trwało około 2,5 godziny.
- Druhowie dość długo dogaszali pożar, ponieważ w kotłowni i obok niej nagromadzonych było sporo materiałów palnych - wyjaśnia oficer prasowy. - Panowało tam duże zadymienie. Pracowali oni w aparatach ochrony dróg oddechowych.
Prawdopodobną przyczyną pożaru było wypadnięcie żaru z pieca. Straty oszacowano na 40 tysięcy złotych.
