Tragiczny pożar w Gaszynie (gm. Wieluń) pochłonął cały dobytek młodej rodziny. Szczęście w nieszczęściu, że tej nocy rodzice z dwójką dzieci przebywali poza domem. Stracili wszystko. Spłonął dopiero co wybudowany dom, całe wyposażenie, meble, sprzęty, ubrania. Ogień strawił też garaż i samochód. Nie mają oszczędności, bo każdy grosz przeznaczali na wymarzony dom. Domu już nie ma. Pozostały tylko zgliszcza. Ludzie są poruszeni. Bez wahania zakasali rękawy i pomagają w uprzątnięciu pogorzeliska. Ruszyła zbiórka finansowa i rzeczowa. Liczy się każda złotówka i najmniejszy gest.
Młode małżeństwo: Magda i Michał Osyda oraz ich dwie córeczki: Lenka i Liliana, marzyli o własnym domu. I marzenie to właśnie zrealizowali. Wybudowali swój własny kąt, nie tylko pachnący nowością, przytulny i bezpieczny, ale co najważniejsze przystosowany do potrzeb jednej z córek, która boryka się z niepełnosprawnością ruchową. Radość była ogromna. Nadeszły ferie zimowe i wyjechali całą rodziną na zasłużony wypoczynek.
Los okrutnie pokrzyżował ich plany. W poniedziałek 9 lutego, ok. godz. 1:30 wymarzony dom stanął w płomieniach. Ogień strawił doszczętnie budynek i wszystko, co się w nim znajdowało. Spalił się też garaż z samochodem. Prawdopodobnie pożar zaczął się od spięcia w gniazdku elektrycznym. Celowe podpalenie raczej zostało wykluczone przez biegłych.
- Nic nie mogliśmy zrobić. Byliśmy nad morzem i dostaliśmy ten straszny telefon: Pali się! – opowiada Michał Osyda, właściciel spalonego domu, w rozmowie z reporterką portalu kulisy.net.
- Spłonęło wszystko doszczętnie. Strop był drewniany. Razem ze stropem cały dach runął do środka. Temperatura była ogromna. Wszystko się stopiło. Mury, kominy są popękane. Wszystko będzie chyba do rozbiórki - dodaje.
Dramat młodej rodziny wstrząsnął mieszkańcami regionu. Bez wahania postanowili pomóc. Błyskawicznie ruszyła zbiórka na portalu zrzutka.pl.
- Zebrane środki niezwłocznie zostaną przekazane rodzinie, żeby mogli przetrwać te pierwsze, najtrudniejsze chwile po tragedii i zorganizować podstawowe rzeczy na teraz. Jedna z córek należy do naszej Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej, dlatego tym bardziej prosimy o wsparcie. Dziękujemy za każdą pomoc – mówi Marcin Topór, sołtys i naczelnik OSP Gaszyn.
Liczy się każda pomoc, nie tylko finansowa. Dlatego ludzie zakasali rękawy i we wtorek, 10 lutego, stanęli ramię w ramię z pogorzelcami, żeby od rana sprzątać zgliszcza i usuwać szczątki pozostałe po tragedii. Mile widziane jest wsparcie w każdej formie. Lokalna społeczność wierzy, że dobrego serca i pomysłów na realną pomoc w powrocie rodziny do normalności nie zabraknie.
- Serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy nam pomagają. Dzisiaj sprzątamy i dopiero później będzie można ocenić co dalej, chociaż ciężko nam to sobie wyobrazić. Teraz nic nie mamy. Zostało nam tylko te parę ciuchów, które spakowaliśmy na wyjazd – mówi łamiącym się głosem Michał Osyda.
Link do zbiórki finansowej:
https://zrzutka.pl/xdpzra
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze