- Przejechał po zwierzaku jak po śmieciu, bez żadnych wyrzutów – to fragment jednego z komentarzy pod postem z filmem opublikowanym przez Nadleśnictwo Piotrków. Bulwersujące zdarzenie miało miejsce pod koniec października w Krzeczowie, w gminie Wierzchlas.
W środę 29 października, około godziny 13, na moście nad Wartą w Krzeczowie (gm. Wierzchlas) rozegrały się dramatyczne sceny. Wszystko zarejestrowały kamery monitoringu i nagranie barbarzyńskiego zachowania kierowcy trafiło do sieci.
Na filmie widać jak na drogę wojewódzką nr 486 w Krzeczowie upada łabędź niemy, który prawdopodobnie zahaczył o linię energetyczną. Jadący drogą kierowca Citroena nie próbuje nawet hamować. Po prostu przejeżdża po nieszczęsnym ptaku, wlecze go ze sobą przez około 100 metrów, aż szczęśliwie łabędź wypada spod auta z drugiej strony. Kierowca Citroena nie zatrzymuje się i spokojnie odjeżdża. Większość kierujących innymi samochodami, a jest ich w tym czasie na drodze sporo, również mija oszołomionego ptaka bez większych emocji, nie próbując interweniować czy wzywać pomocy.
Internauci komentujący film nie przebierają w słowach.
- Co za ch..!!! Nawet się nie zatrzymał – dosadnie wyraża opinię o kierowcy Citroena Piter Olówek.
- Co za debil za tą kierownicą, żeby nie zauważyć, że coś mu wleciało pod koła. Jakby było dziecko pewnie też by nie widział – denerwuje się Ewa Weber.
- A ten to ślepy przewlókł łabędzia w cholerę, jechał osioł dalej - dodaje Anna Maria Nemi.
- Przejechał po zwierzaku jak po śmieciu, bez żadnych wyrzutów. Tak dużego ptaka nie da się nie zauważyć, zwłaszcza że spadł przed samochód a nie w połowie pojazdu. Powinien dostać surową karę za nieudzielenie pomocy, już nie mówiąc o tym, że ptak jest objęty ścisłą ochroną gatunkową. Całe szczęście, że biedak miał na tyle szczęścia, że w ogóle przeżył - komentuje Sebastian Przybyła.
- Nikt z kierowców nie zareagował, przykre - zauważa Ania Miechowicz, a Angela Ess dodaje, że znieczulica sięga zenitu.
Na szczęście dla poturbowanego łabędzia przejeżdżała też tamtędy kobieta, której empatia i ludzkie odruchy nie są obce. Zatrzymała się, złapała ogłuszonego ptaka i zaniosła do domu.
- Leciała para łabędzi. Jeden, prawdopodobnie samica, zahacza o druty i uderza o asfalt. Wpada starszemu człowiekowi pod koła. On chyba nie zauważa tego łabędzia, nie wie co się dzieje. Może usłyszał, ale wątpię, żeby go widział. Przeciąga go ze sto metrów pod samochodem. I wszyscy mijają tego łabędzia. Dopiero moja mama jechała i się zatrzymała. Wzięła go i zaniosła do domu do nas - relacjonuje Michał Góra w rozmowie z reporterką portalu kulisy.net.
- Córka go opatrzyła, zdezynfekowała mu rany krwawiące na piersiach i pod skrzydłami. Mama wydzwaniała do różnych instytucji i czekaliśmy aż ktoś się tym zajmie. Trochę to trwało. W końcu gmina wysłała samochód, który zawiózł tego łabędzia do Azylu w Piotrkowie – opowiada Michał Góra.
Łabędź trafił do Leśnego Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Nadleśnictwa Piotrków. Fachowcy zaopiekowali się rannym ptakiem, zrobili prześwietlenie i zajęli jego rekonwalescencją. Reporterka „Kulis…” zapytała specjalistę zajmującego się łabędziem o jego stan zdrowia.
- Już miewa się bardzo dobrze i jest na stawie. Apetyt ma, chodzi, zachowuje się jak normalny łabędź, wszystko jest ok. Dzisiaj (19 listopada – przyp. red.) zaczął latać. Zrobił rundę nad ośrodkiem, latał w lewo, w prawo i wrócił nad staw. Klapnął na wodę cały szczęśliwy – opowiada Paweł Kowalski z Leśnego Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt.
- Myślę, że miał wiele szczęścia. Jestem pod wrażeniem tego cudu – dodaje z uśmiechem.
Jak mówi syn wybawicielki łabędzia, jest jednak jeszcze jeden motyw tej historii, bo w Krzeczowie była para tych łabędzi.
- Jak wiadomo te ptaki łączą się na całe życie, no i ten drugi kręci się teraz przy moście i czeka na swoją ukochaną. Czy ona kiedyś wróci do Krzeczowa? – zastanawia się Michał Góra.
Będziemy śledzić los pary łabędzi i wrócimy do tematu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze