Reklama

Psa żywcem zjadało robactwo. Skandal w gminie Czarnożyły, na posesji policjanta wieluńskiej policji

W stanie agonalnym z ciałem zainfekowanym larwami i ropiejącymi ranami Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt odebrał psa z posesji wieluńskiego policjanta. Oficjalnie rzeczniczka policji podała jednak, że czworonóg należał do matki funkcjonariusza, którego od tygodnia nie było w domu – miał przebywać na urlopie. Sprawę prowadzi prokuratura, a komendant wojewódzki już podjął decyzję o cofnięciu udziału policjanta w szkoleniu oficerskim.

Zaniedbany pies konał na posesji policjanta z Komendy Policji w Wieluniu. Interwencja DIOZ w gminie Czarnożyły. Śledztwo trwa…

W niedzielę 13 lipca ok. godz. 19. do Komendy Powiatowej Policji w Wieluniu wpłynęła wiadomość od Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt. Dotyczyła interwencji przeprowadzonej na prywatnej posesji w gminie Czarnożyły, gdzie odebrano psa, znajdującego się w stanie skrajnego zaniedbania. Wskazują na to także filmy zamieszczone w mediach społecznościowych i zdjęcia.

Piesek był w fatalnym stanie. Leżał z otwartymi ranami na ogródku, a jego ciało było zainfekowane przez larwy much. Organizacja DIOZ publikacją zdjęć i filmów z udziałem pokrzywdzonego czworonoga wywołała w Internecie prawdziwą burzę. Pojawiły się tysiące komentarzy, a przeciwko właścicielowi posesji – czynnemu policjantowi, a zarazem cenionemu strażakowi – skierowano wiele gorzkich słów, wśród nich znalazły się także publiczne apele o natychmiastowe konsekwencje dyscyplinarne wobec funkcjonariusza.

Reklama

DIOZ podał na oficjalnym profilu, że to pies wieluńskiego policjanta…

Tak Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt pisał na swoim oficjalnym profilu w mediach społecznościowych:

„SOS! WALKA O PSA POLICJANTA ZŻERANEGO ŻYWCEM PRZEZ LARWY! ALERT! TO JEST AKT OBYWATELSKIEGO SPRZECIWU!

Patrzcie wszyscy — pies Damiana (tu pada pełne nazwisko policjanta – przyp. redakcja) - funkcjonariusza policji z Komendy Powiatowej Policji w Wieluniu konał w kojcu, w gnoju, w syfie, w odchodach, bo nie miał innego wyboru. Srał tam, gdzie spał. Spał tam, gdzie gnił. A kiedy sąsiedzi zaczęli bić na alarm, rodzinka „praworządnych” nagle wypuściła go z kojca — żeby zdychał na wypielęgnowanej trawie, wśród poziomek i pomidorków. Bo tak łatwiej zmyć brud z własnego sumienia!

Reklama

Larwy much żarły go za życia! 30% ciała w stanie zapalnym, ropiejące rany, martwa tkanka, larwy drążące mięśnie. Ten pies konał powoli, bo człowiek, który powinien stać na straży prawa, nie potrafił stanąć na straży życia istoty, którą wziął na swoje sumienie.

Tu mamy przykład wstydu. Upodlenia. Obojętności. Stróża prawa, który ma w dupie zwierzę, bo przecież ono nie ma głosu, żeby o pomoc poprosić.

My nie milczymy! Muszyca zabija. Każda godzina to walka z larwami, z ropą, z sepsą. Ale dopóki tli się iskra, nie ma zgody na to, żeby psiak kończył życie w pomidorach, tak jak wymyślili to sobie jego właściciel. Piszcie, dzwońcie, nagłaśniajcie! Nie pozwólmy zamieść tego gnoju pod dywan. Nie ma zgody na obojętność, kiedy mundur kryje taką hańbę”.

Reklama

Jednak, jak podała asp. sztab. Katarzyna Grela, rzecznik prasowa z Komendy Powiatowej Policji w Wieluniu, formalną właścicielką psa jest 65-letnia kobieta, prywatnie matka policjanta. Według ustaleń służb funkcjonariusz nie był obecny podczas interwencji – przebywał od tygodnia na urlopie poza miejscem zamieszkania.

Zatem informacja podana przez DIOZ co do właściciela psa mogła być nieuprawniona. Jednak nawet jeśli wspomniany funkcjonariusz nie jest właścicielem czworonoga, to powinien zauważyć co dzieje się ze zwierzęciem na jego posesji, gdzie mieszkał razem z matką, która do psa się „przyznała”. Stan pieska wskazywał, że zaniedbanie musiało mieć charakter długotrwały, nie kilkudniowy. Choć w nagraniu kobieta mieszkająca na wspomnianej posesji, twierdzi że piesek rozchorował się w dniu przyjazdu DIOZ.

Reklama

Na miejscu interwencji inni policjanci wykonali oględziny, przesłuchali kolegę po fachu w charakterze świadka, a także jego siostrę. Dalsze czynności z udziałem właścicielki psa zaplanowano na kolejny dzień ze względu na jej stan zdrowia.

Przedstawicielka policji: Zgromadzony materiał dowodowy przesłany zostanie do Prokuratury Rejonowej w Wieluniu, gdzie poddany będzie dalszej ocenie prawnokarnej

Rzeczniczka prasowa Komendy Powiatowej Policji w Wieluniu, asp. sztab. Katarzyna Grela, odniosła się do sprawy w oficjalnym komunikacie. Z uwagi na powagę sprawy cytujemy oficjalny komunikat w całości, oto jego treść:

„Policja stanowczo sprzeciwia się wszelkim przejawom przemocy wobec zwierząt. Ochrona istot bezbronnych, które nie są w stanie same się obronić, stanowi ważny element naszej misji. Każde zgłoszenie dotyczące możliwego znęcania się nad zwierzętami traktujemy z najwyższą powagą – bez względu na status społeczny, zawodowy czy funkcję pełnioną przez osobę, której sprawa dotyczy. Działamy zdecydowanie i zgodnie z przepisami prawa, ponieważ troska o bezpieczeństwo i dobro zwierząt to nasz obowiązek i wartość nadrzędna.

Reklama

13 lipca 2025 roku kilka minut przed godziną 19:00 do Komendy Powiatowej Policji w Wieluniu wpłynęła wiadomość mailowa od Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt, zawierająca informację o przeprowadzonej interwencji na jednej z prywatnych posesji, na terenie powiatu wieluńskiego, gdzie odebrano zaniedbanego czworonoga. Pies miał przebywać w złych warunkach – niehumanitarnych i niezgodnych z przepisami ustawy o ochronie zwierząt.
W związku z otrzymaną informacją policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Wieluniu podjęli czynności mające na celu sprawdzenie, czy doszło do naruszenia przepisów  art. 35 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że właścicielką psa jest 65-letnia kobieta - matka funkcjonariusza Komendy Powiatowej Policji w Wieluniu, która wspólnie z nim mieszka. Policjanci na miejscu przeprowadzili wszystkie niezbędne czynności procesowe m.in. przesłuchali w charakterze świadka funkcjonariusza oraz jego siostrę. Ponadto wykonano oględziny miejsca, gdzie przebywało zwierzę. Na 14 lipca 2025 roku zaplanowano dalsze czynności procesowe z udziałem właścicielki psa, które w dniu interwencji nie były możliwe, z uwagi na jej stan zdrowia. Z posiadanych informacji wynika, że policjant nie był obecny podczas interwencji stowarzyszenia - od tygodnia przebywał na urlopie poza miejscem zamieszkania.
Obecnie trwają dalsze czynności w tej sprawie. Zgromadzony materiał dowodowy przesłany zostanie do Prokuratury Rejonowej w Wieluniu, gdzie poddany będzie dalszej ocenie prawnokarnej. Z uwagi na fakt, że właścicielką psa jest matką funkcjonariusza, w celu zapewnienia pełnej bezstronności, złożymy do prokuratury wniosek o przekazanie sprawy do prowadzenia przez inną jednostkę Policji.
Komendant Powiatowy Policji w Wieluniu wdrożył już czynności wyjaśniające mające na celu zbadanie czy funkcjonariusz wiedział o krzywdzie, która dotyka to zwierzę i czy doszło do naruszenia dyscypliny służbowej. Ponadto do czasu wyjaśnienia sprawy Komendant Wojewódzki Policji w Łodzi podjął decyzję o cofnięciu udziału policjanta w szkoleniu oficerskim.
Polska Policja każdego dnia udowadnia, że ochrona zwierząt jest jednym z naszych priorytetów. Funkcjonariusze często, nawet z narażeniem własnego zdrowia i życia, spieszą na pomoc naszym „braciom mniejszym”, ratując je z opresji, przemocy czy zaniedbania. Zwierzęta, jako istoty bezbronne, zasługują na naszą troskę i ochronę — nie ma i nie będzie zgody na ich krzywdzenie.
Każda sprawa, w której dochodzi do krzywdzenia zwierząt, jest przez Policję traktowana z pełną powagą. Zapewniamy, że ta również zostanie dogłębnie wyjaśniona.

asp.sztab. Katarzyna Grela”

Reklama

Znany w regionie policjant i strażak nie skorzystał z możliwości zabrania głosu w sprawie

Sprawa jest szeroko komentowana przez mieszkańców regionu i media ogólnopolskie. W przestrzeni publicznej powraca pytanie czy osoba, pełniąca służbę w formacji dbającej o porządek i bezpieczeństwo może ponosić odpowiedzialność jedynie jako świadek. Społeczny sprzeciw wobec cierpienia zwierząt nie milknie. Milczy za to policjant, którego sprawa dotyczy…

Reporter portalu kulisy.net zaproponował funkcjonariuszowi możliwość ustosunkowania się do sprawy i przedstawienia jej ze swojej perspektywy. Ten jednak z takiej możliwości nie skorzystał.

Reklama

Do sprawy wrócimy, zarówno w papierowym wydaniu „Kulis …” jak i w portalu kulisy.net

Miejsce zdarzenia mapa Wieluń
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 14/07/2025 18:27
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Jarosław Apoloniusz Giertych - niezalogowany 2025-07-15 14:06:16

    biedne zwierzę, cierpiało raz, a teraz będzie cierpieć drugi... nie powinno się promować działalności organizacji takich jak Dioz, szczególnie w obecnym cieniu oskarżeń bez jakiegokolwiek wytłumaczenia. Sensacja na kliknięcia, a kto wie, może nawet opłacona

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości