W niedzielę, 6 lipca, podczas XXIV Międzynarodowych Zawodów Drwali w Bobrowie, odbył się wyjątkowy pokaz kulinarny. Znany i lubiany kucharz Remigiusz Rączka, gospodarz programu „Rączka gotuje”, przygotowywał na żywo potrawy z dziczyzny. Publiczność była zachwycona smakiem, aromatem i cennymi wskazówkami kulinarnymi.
6 lipca, Bobrowa gościła nie tylko najlepszych drwali z różnych krajów, ale także wyjątkowego gościa – Remigiusza Rączkę. Znany kucharz, który od lat prowadzi popularny program kulinarny „Rączka gotuje”, przeprowadził pokaz kulinarny, który rozpoczął się punktualnie o godzinie 15 na placu Ochotniczej Straży Pożarnej w Bobrowie.
Warto podkreślić, że dziczyznę do przygotowania dań przekazało koło łowieckie „Dzik” z Wielunia. Dzięki temu uczestnicy mogli nie tylko zobaczyć proces przygotowania potraw, ale również skosztować ich wyjątkowego smaku.
Podczas rozpoczęcia pokazu kulinarnego Remigiusz Rączka z charakterystycznym dla siebie humorem i entuzjazmem zwrócił się do publiczności: - Jest mi bardzo miło, że mogę być dzisiaj na tej imprezie. Dzięki kołu łowieckiemu „Dzik” z Wielunia będzie możliwość spróbowania fajnych rzeczy. W czwartek przyjechała do mnie dostawa. Jak zobaczyłem to wszystko, to pomyślałem sobie, ale masz chłopie roboty! Była sarenka, dwa potężne kita z jelenia, polędwica z jelenia, schab z dzika i udźce z dzika. Także dzisiaj dziczyzna w pięciu smakach – mówił kucharz, wzbudzając aplauz i zaciekawienie zgromadzonej publiczności.
W trakcie pokazu Remigiusz Rączka dzielił się swoimi sprawdzonymi przepisami oraz praktycznymi poradami kulinarnymi. Pierwszym przygotowanym daniem były medaliony ze schabu z dzika w sosie z podgrzybków.
- Dzisiaj zaczynamy od klasyki. Jeżeli ktoś nigdy nie jadł dziczyzny, to nie powinien zaczynać od sarny. Sarna jest dla konesera. Do sarny trzeba się przekonać. Jeśli ktoś nigdy nie jadł dziczyzny powinien zacząć od najprostszego produktu jakim jest dzik - podkreśla Rączka.
Medaliony z dzika to klasyczna propozycja kuchni myśliwskiej, w której dziczyzna łączy się z aromatem leśnych grzybów, śmietany i białego wina. Przygotowanie tego dania zaczyna się od odpowiedniego opracowania mięsa.
Schab z dzika kroimy na plastry o grubości około jednego centymetra. Następnie delikatnie rozbijamy je pięścią – nie młotkiem, by nie zniszczyć struktury, lecz tylko ją nieco zmiękczyć. Każdy kawałek przyprawiamy solą, pieprzem, wędzoną papryką oraz odrobiną czosnku. Chodzi o to, by podkreślić smak dziczyzny, ale go nie przytłoczyć.
Na rozgrzanym oleju rzepakowym obsmażamy medaliony bardzo krótko – tylko z jednej i drugiej strony, dosłownie po kilkanaście sekund. Mięso nie powinno być przesmażone, bo stanie się suche i straci swoją soczystość. W tym daniu chodzi o to, by dzik „doszedł” później w sosie, nabierając aromatu grzybów i wina.
- Przyprawione medaliony obsmażamy na oleju rzepakowym krótko z obu stron. Medaliony z dzika to krótkie smażenie- prawo, lewo. Jak przeciągniecie medaliony z dzika to będą suche - tłumaczy kucharz Remigiusz.
- Warto wspomnieć, że żadne mięso nie lubi szoku termicznego. Przed przygotowaniem musi mieć temperaturę pokojową. Nigdy nie używamy mięsa prosto z lodówki - dodaje.
Równolegle na osobnej patelni rozpuszczamy masło i szklimy na nim drobno posiekaną cebulę. Gdy stanie się miękka i szklista, dodajemy podgrzybki. Po chwili wlewamy śmietankę 30% oraz odrobinę wytrawnego, białego wina. Sos gotujemy, aż zacznie gęstnieć i ładnie się połączy.
Do tak przygotowanego sosu wkładamy wcześniej podsmażone medaliony z dzika. Całość dusimy na wolnym ogniu przez kilkanaście minut, aby mięso stało się miękkie, a wszystkie smaki dobrze się połączyły.
Danie najlepiej podawać z kaszą pęczak i odrobiną kwaśniej śmietany.
W sprzedaży dostępny był gulasz z dzika oraz gulasz z jelenia. Potrawy te również zostały wcześniej przygotowane przez szefa kuchni.
- Aby zamarynować mięso, udźca z dzika pokroiłem w kostkę. Następnie do marynaty dodałem kolendrę, ale tylko nasiona, kminek, piwo, musztardę francuską, gorczycę, paprykę wędzoną i czosnek. Wszystko wymieszałem i zostawiłem na noc - relacjonuje Remigiusz i dodaje: - Jak to poleży to powoduje, że mięso kruszeje. Do dzika zawsze pasuje piwo, a do jelenia wino. Gulasz duszony był w sosie własnym. Do duszenia doszło trochę włoszczyzny: marchewka, seler, pietruszka i dużo cebuli. Do dzika nie daje się jałowca, do jelenia jak najbardziej. Na koniec dodałem szczyptę chili, aby dodać trochę pikanterii.
Oprócz medalionów z dzika, kucharz podczas pokazu przygotował również comber z sarny. Pokaz kulinarny Remigiusza Rączki z pewnością na długo pozostanie w pamięci uczestników.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze