Reklama

Rodzinne Ogródki Działkowe działają jak prywatna terapia

Lato trwa w najlepsze. Coraz więcej dojrzewa owoców na drzewach. Pogoda dopisuje, dlatego właściciele działek właśnie tam spędzają wolny czas. Działkowcy mają to do siebie, że są grupą pozytywnie nastawioną do świata. Czym jeszcze się zajmują i co daje im posiadanie działki? O tym opowiedziały właścicielki działek w Rodzinnych Ogródkach Działkowych “Borowik” w Działoszynie.

Pierwsza połowa lipca nie rozpieszczała słoneczną pogodą. Przeważały deszcze, czasami dość intensywne. Na szczęście w poniedziałek, 14 lipca, temperatura sięgała prawie 30 stopni. Część osób, korzystając z okienka pogodowego udała się na swoje działki. Przede wszystkim po to, by powyrywać chwasty, które zdążyły ponownie urosnąć. 

- Przez to, że ostatnio były deszcze, trochę zarosło u mnie w ogródku. Ale to nic. Przyda mi się gimnastyka, którą zapewni mi plewienie. To wszystko dla zdrowia. - mówi Iwona Jasińska z Działoszyna, wskazując na chwasty pod płotem. 

Reklama

Stojąc razem ze Stanisławą Curyl żywo dyskutowały na temat nadchodzących zmian na działkach. Okazuje się, że już nie długo na każdej z wewnętrznych dróżek zostaną zamontowane lampy solarne oraz zawisną tabliczki z nazwami ścieżek.  

- Na ten pomysł wpadł zarząd ogródków działkowych. Są w nim młodzi ludzie, którzy prężnie działają i dbają o nasze działki - dodaje Iwona Jasińska. 

Emerytka zdradza przy okazji sprawdzony sposób, aby pozbyć się mrówek i innych uciążliwych owadów, które mogą być uciążliwe, nie tylko na działkach.  

Reklama

- Potrzebny jest kwas albo spirytus mrówkowy. Należy rozrobić go w odpowiednich proporcjach w wodzie i popryskać w miejscach, gdzie się najczęściej przesiaduje. Tylko trzeba uważać, żeby żadnego zwierzaka w tym czasie tam nie było. - podpowiada Iwona, dodając, że u niej na działce to się sprawdziło.  

Stojąca obok Stanisława Curyl mówi, że w tym roku i tak nie ma dużo owadów, w porównaniu z poprzednim latem. Następnie opowiada o tym, że bardziej lubi przebywać na działce, niż w tych “blokowiskach”. 

Reklama

- Tutaj można zawsze kogoś spotkać, porozmawiać, wspólnie kawkę wypić - wylicza emerytka kiwając głową na koleżankę. 

Większość ogródków była pozamykana. Ale nieco dalej, na działce pracuje Elżbieta Chaładyn. Na początku nie chciała zbytnio rozmawiać. Jednak po chwili opowiedziała m.in. o sytuacji, która spotkała ją ostatnio na rynku. Chodziło o to, że emerytka chciała kupić kapustę. I przy okazji wywiązała się między nią a sprzedawczynią rozmowa.  Podczas niej Elżbieta usłyszała, że w obecnych czasach tylko “głupcy” uprawiają warzywa na działce. 

Reklama

- Na co odpowiedziałam, że ja mam działkę, tylko nie mam tam posadzonej kapusty. I w żadnym wypadku nie uważam się za “głupią’- reaguje nerwowo emerytka wspominając tamtą sytuację. 

Jednak szybko się uspokaja i pokazuje dalszą część swojej działki. Właśnie tu przebywa najczęściej. Od śmierci męża, 14 lat temu, to miejsce daje jej siły by dalej żyć.  Przebywanie na działce traktuje jako prywatną formę terapii.  

Nie tylko koszenie traw czy pielenie sprawiają, że działkowicze chętnie przyjeżdżają do ogródków. Jak się okazuje samo przebywanie na działce może być formą terapii i wyciszenia się.  

Reklama

- Każdy z nas potrzebuje swojego miejsce, takiego w którym czuje się szczęśliwy i spokojny. Dla mnie jest to działka. Nie wyobrażam sobie dnia bez przyjścia tutaj – podsumowuje Elżbieta Chaładyn, wskazując na kwiaty i zieleń dookoła.  

Miejsce zdarzenia mapa Wieluń
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 21/07/2025 15:28
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości