Rozstawione baseny z wodą, pluskający się w nich ludzie i 32 stopnie w cieniu. Czy można chcieć więcej? Jednak nie wszyscy są szczęśliwi z powodu tak wysokich temperatur. Dla działkowców taka pogoda oznacza dodatkowe podlewanie warzyw i kwiatów. A część z nich stara się zabezpieczyć je siatką przed słońcem.
Jest środowe późne popołudnie, 2 lipca, a termometry wskazują ponad 32 stopnie. Większość mieszkańców Wielunia chowa się w cieniu przed słońcem, albo w ogóle nie wychodzi z domu. Jednak dla działkowców wizja zwiędniętych roślin działa motywująco. Nie chcą, aby ich dotychczasowa praca poszła na marne. A jak wiadomo, warzywa, kwiaty czy krzewy owocowe same się nie podleją.
Pomijając aspekt nawadniania roślin, niektóre z osób przebywających na działkach rozstawiło już baseny, by móc schłodzić się w wodzie. W tle gra muzyka, ktoś je ze znajomymi kolację przy stole pod rozłożystą jabłonią. A jeszcze inni właśnie z wężem ogrodowym w dłoni reanimują swoje warzywa.
Przechodząc obok jednej z działek, reporterka portalu kulisy.net, słyszy odgłos stukania młotkiem. Zaciekawiona podchodzi bliżej i zagaduje do znajdującego się za płotem małżeństwa. Są to Monika i Piotr Bakalarczykowie z Wielunia.
- Dzień dobry, ale gorąco dzisiaj, prawda? Bez podlewania chyba się nie obejdzie? – pyta reporterka.
- No chyba tak. Trzeba dbać o te nasze roślinki, bo same tego nie zrobią. A mąż właśnie buduje stelaż, na który nałożymy później siatkę. Bo inaczej nic by nie było z ogórków – mówi Monika.
Działkę mają od 2019 roku, przepisali im ją rodzice Piotra. Urządzili się tam po swojemu, by móc teraz po skończonych pracach usiąść w cieniu na huśtawce.
- Lubimy tu przebywać. I chociaż na zewnątrz temperatura też daje się we znaki, to można się poopalać. Tylko trzeba uważać, by się za bardzo nie opalić – dodaje właścicielka działki.
Po krótkiej rozmowie, reporterka idzie dalej w poszukiwaniu kolejnych działkowiczów. Po drodze widzi jak niektórzy z konewką, a inni z wężem ogrodowym w ręku podlewają rośliny. Wiadomo, że nie wszyscy chcą, albo nie mają czasu na rozmowę. Jednak udaje się znaleźć kolejne osoby, które chcą pochwalić się swoim ogrodem.
Kamil i Florian Skał, to syn i tata, którzy przebywają na swojej rodzinnej działce.
- Upał jest okropny. Właśnie czekamy, aż słońce schowa się za drzewa. Wtedy chcemy podlać rośliny. Teraz to byłoby bez sensu, bo wszystko odparuje – informuje Kamil, który swoją działkę ma nieco dalej.
Dodaje, że chwilę wcześniej przeprowadzał z tatą eksperyment. Jedną z roślin, którą Florian Skał ma u siebie w ogródku jest krzew Mojżesza. Okazało się, że zawarte w jego tkankach olejki eteryczne mogą zapłonąć, nie spalając przy tym rośliny. Poza tym samo jej dotknięcie może powodować reakcje alergiczne, a nawet oparzenia skóry.
- Gdy krzew dojrzeje, gwałtownie otwierają się torebki nasienne, a ich zawartość wyrzucana jest na odległość nawet kilku metrów. Wygląda to tak, jakby setki małych, czarnych perełek wirowało w powietrzu – mówi starszy mężczyzna, dodając, że kwiaty to jego pasja.
Następnie Kamil Skał zaprowadza reporterkę do siebie na działkę, po drodze opowiadając, że należy do zarządu tych ogródków.
- Jak widać zaczynają się już owoce na krzewach. Tam pod płotem mam czerwoną i czarną porzeczkę, a dalej ciemny agrest i borówkę amerykańską –podsumowuje Kamil, wskazując ręką tamto miejsce.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze