Reklama

Rolnicy: Rząd ma nas w dupie!

- Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, co jedzą. My, polscy rolnicy, tworzymy świetną zdrową żywność, tylko że ona jest później przetwarzana i dodają do niej różne świństwa. A chodzi przede wszystkim o zdrowie. Dlatego konsumenci powinni strajkować ramię w ramię z rolnikami, żeby umowa z Mercosur nie weszła w życie. Dla własnego zdrowia i dobra. Nie dajmy się podzielić, trzymajmy się razem – apeluje rolnik z Rososzy w gminie Biała w dniu protestu rolników w Warszawie, 9 stycznia.

Dzień z życia polskiego rolnika – Tomasz Szczepański z m. Rososz w gminie Biała

Niektórym wydaje się, że rolnik nic nie robi, albo niewiele. Leży sobie cały dzień do góry brzuchem, bierze dotacje, dopłaty i jeszcze mu źle. Tymczasem rzeczywistość wygląda inaczej. Tomasz Szczepański, rolnik, hodowca krów z Rososzy w gminie Biała, opowiada reporterom portalu kulisy.net o codziennej pracy rolnika. I wcale nie jest tak różowo jakby się wydawało.

- Mówią, że nam rolnikom jest tak dobrze. A u nas się teraz po prostu dantejskie sceny dzieją. Jak ktoś siedzi w bloku, to tego nie zaobserwuje, ale jakby ktoś zobaczył od środka i naprawdę zgłębił temat, to sam powie: Co tu się do cholery dzieje?! – mówi Tomasz Szczepański.

Reklama

W oborach rolnika jest 170 sztuk bydła, w tym 65 krów mlecznych. Są też jałówki, cielaki, byki i bydło opasowe. A wszystkie wyglądają na zdrowe, zadbane i zadowolone. Rolnik z Rososzy uprawia też ok. 220 hektarów ziemi (z dzierżawami). Płody rolne w większości przeznaczone są na paszę dla krów. Gospodarstwo obrabia „własnoręcznie” razem z dwoma pomocnikami. Zaczynał działalność rolniczą w 2012 roku, najpierw z rodzicami, a od 2020 już samodzielnie.

Dzień pracy Tomasza zaczyna się o 6:30. Na pierwszym miejscu jest uprzątnięcie obornika, ścielenie słomą i podgarnianie paszy. Potem poranna toaleta krów i staranne mycie wymion, a dopiero później udój. Wszystko kończy się około południa. To jednak dopiero obrządek przy krowach mlecznych. Obok czeka cała reszta towarzystwa, czyli jałówki, cielaki, byki, o które też trzeba zadbać i nakarmić.

Reklama

Później czas na „ludzki” obiad i o 17 z powrotem do roboty. Jak wszystko idzie gładko, to fajrant o 20. Co najbardziej istotne: tak jest dzień w dzień. Rolnik nie ma niedzieli, nie ma świąt.  Zwierzę nie zrozumie, że człowiek chce świętować.

- Z krową jest jak z małym dzieckiem. Dziecko też nie zrozumie, że dzisiaj nie dostanie jeść, bo mamy święto i odpoczywamy. Tego mu nie wytłumaczymy. Musimy o nie zadbać, naszykować jedzenie, nakarmić i koniec – akcentuje Tomasz Szczepański.   

A żeby było czym nakarmić, to kolejna praca – przy produkcji roślinnej. Więcej niż połowa przeznaczona jest dla bydła. Pozostała część pszenicy, żyta, pszenżyta i kukurydzy idzie na sprzedaż. Kokosów jednak z tego nie ma.

Reklama

- Przy dzisiejszych kosztach i cenach, za jakie sprzedajemy, to po prostu jeszcze dokładamy do tego – z rozgoryczeniem mówi rolnik.

- A to tylko dokładanie do samej produkcji roślinnej, a jak do tego doliczyć produkcję mleka? Mieliśmy mleko po 2,15 zł za litr. Aktualnie wychodzi po 1,60 – 1,55 zł. Bardzo niska opłacalność. To już jest naprawdę klęska – dodaje.

Rolnik z powiatu wieluńskiego: Nikt  nie słucha rolników

Tomasz Szczepański mówi z oburzeniem, że najgorsza w tym wszystkim jest postawa rządzących.

- Nasz rząd za nami nie stoi. I nie chodzi tylko o rolników. Tak naprawdę wszyscy jesteśmy w tej sytuacji pokrzywdzeni. Rolnicy, przemysł, sklepy, a przede wszystkim konsumenci. Nie słuchają ani rolników, ani innych małych czy średnich przedsiębiorców. Mają nas w dupie. Słuchają tylko tych dużych. A oni przerzucają koszty na konsumenta.

Reklama

- Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, co jedzą. My, polscy rolnicy, tworzymy świetną zdrową żywność, tylko że ona jest później przetwarzana i dodają do niej różne świństwa. A chodzi przede wszystkim o zdrowie. Dlatego konsumenci powinni strajkować ramię w ramię z rolnikami, żeby umowa z Mercosur nie weszła w życie. Dla własnego zdrowia i dobra. Nie dajmy się podzielić, trzymajmy się razem – apeluje Tomasz Szczepański.

Przygnębiająca wizja przyszłości polskiego rolnictwa

Mimo wszystko w marzeniach i zamiarach rolnika z Rososzy jest zwiększenie produkcji. Obecnie krowy hodowane są w systemie uwięziowym.

Reklama

- W planach mam podniesienie dobrostanu krów i wypędzanie na pastwiska. Chcę dać im luz – opowiada Tomasz Szczepański, zaraz jednak dodaje, że przy dzisiejszych cenach mleka to nie jest opłacalne. Bo cena mleka leci na łeb, na szyję. W ciągu trzech miesięcy spadła o 90 groszy na litrze. Coraz więcej rolników zastanawia się nad likwidacją produkcji.

Wizja likwidacji hodowli i obór świecących pustkami jest dla rolnika przerażająca i budzi wzruszenie. Tym bardziej, że produkcja to nie tylko zarabianie na życie, ale wartość sentymentalna.

Reklama

- Ciężko na to patrzeć. Pamiętam jak kiedyś tata mówił, że nie wyobraża sobie, żeby miało tu być pusto i nie byłoby do czego rano wstawać - mówi Tomasz Szczepański wspominając nieżyjącego ojca.

Umowa z Mercosur zarżnie polskie rolnictwo

Rozmawiając o umowie z Mercosur i produktach, które zarżną polskie rolnictwo, Tomasz Szczepański nie kryje irytacji.

- Nie możemy nawet z nimi konkurować. W naszych polskich realiach nie jesteśmy w stanie mieć tak wielkich obszarowo połaci ziemi, na których bydło wypasa się miesiącami, praktycznie bez żadnych nakładów. U nas są też duże wymogi, jeśli chodzi o utrzymanie i dobrostan zwierząt, mocne restrykcje sanitarne, higieniczne i żywieniowe, ograniczenia co do antybiotyków i szczepień, a na dodatek co chwilę kontrole, sam miałem ich osiem w ciągu roku. A tam nie ma żadnej kontroli. Wolna amerykanka.

Reklama

- Środki, które wykorzystywaliśmy dawniej do produkcji roślinnej są już u nas zakazane od 10 lat. Tam są dozwolone i to bez ograniczeń ilości. U nas rolnik może zastosować 2,5 kg środków chemicznych na hektar. Tam dają 15 – 20 kg samej chemii na hektar. O czymś to chyba świadczy…

Rolnik nie ma zamierza się jednak poddawać i przyłącza się do ogólnopolskiego protestu, jednak nie ma złudzeń, że szanse na powodzenie są niewielkie.

- Umowa z Mercosur jest podpisana. Nasz minister rolnictwa twierdzi, że coś można jeszcze zatrzymać czy wynegocjować. A ja twierdzę, że nic nie da się ugrać, bo oni już to mieli wcześniej ułożone. W Europie też są strajki, a rządzący nic sobie z tego nie robią. Dlatego teraz mamy bunt.

Reklama

W rolnictwie mafia od dzierżaw i wyłudzania dopłat

Kolejny problem spędzający sen z powiek rolnikom to machloje na dzierżawach ziem państwowych.

Zdaniem Tomasza Szczepańskiego dopłaty unijne powinny być do produkcji, a nie do hektara. Obecny system dopłat nakręca oszustwa i sprzyja wyłudzeniom przez ludzi, którzy z rolnictwem nie mają nic wspólnego.

- Są ludzie, którzy mają znajomości, w dużej mierze polityczne, przebijają bardzo wysoko dzierżawy, po czym zgłaszają, że mają utrudnione zbiory ze względu na jakieś chronione rośliny czy ptaszki w tym miejscu. Nie mogą zebrać plonów, więc proszą o umorzenie dzierżawy, a dopłata zostaje. Tak sobie kręcą biznes. Można powiedzieć, że to po prostu mafia. Państwo na tym traci duże pieniądze, bo oni nie produkują i nie dodają nic do państwa, tylko pobierają. To nie my rolnicy tak robimy – tłumaczy.

Reklama

Czy coś w polskim rolnictwie się opłaca?

Urszula Szczepańska, mama rolnika z Rososzy, komentuje aktualną sytuację i to co dzieje się w rolnictwie nie przebierając w słowach.

- Masakra. Tyle lat się to prowadziło, a teraz g…. syn ma. Przez lata czasem też różnie bywało, ale żeby taki horror… – denerwuje się kobieta.

Na zakończenie rozmowy reporterów portalu kulisy.net z gospodarzem pojawia się kwestia, czy w rolnictwie jest jakiś segment, który się opłaca, albo będzie się opłacał?

- Chyba jakbyśmy budyń siali, to by się opłacało – kwituje z gorzkim uśmiechem Tomasz Szczepański.

Reklama

{news:2200531]

Miejsce zdarzenia mapa Wieluń
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 09/01/2026 22:34
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości