Reklama

Protest rolników także w wieluńskim. Stanisław Pęcherz: rolników wykańczają unijne przepisy i polski rząd

Stanisław Pęcherz, rolnik z Dzietrznik w gminie Pątnów, czuje się przegrany. W oborze, w której jeszcze niedawno stało 60 krów mlecznych dziś hula wiatr. – Nie mogłem dłużej dokładać do tego interesu z emerytury. Mnie i innych hodowców wykończyły durnowate przepisy Unii Europejskiej i nasz rząd z PSL-em na czele, co zamiast bronić, chce dobić polskiego rolnika – diagnozuje sytuację i szykuje się do protestu, który jutro (we wtorek, 30 grudnia) ma ogarnąć całą Polskę.

Jolanta Mitka: Chcą wykończyć polskich i europejskich rolników

W ostatnim roku, zdaniem rolników, nastąpiło drastyczne załamanie opłacalności produkcji w każdym kierunku. Rozgoryczeni gospodarze uważają, że nie ma ani jednej dziedziny, która przynosiłaby dochód w rolnictwie. Producenci zbóż dostali mocno „po kieszeni”. Hodowcy trzody są już kompletnie wykończeni. Ostatnim bastionem była produkcja mleka, ale i to przestaje się opłacać. Ceny skupu poleciały w dół. Wielu producentów poddaje się, rezygnując z hodowli była mlecznego.

- I chyba o to chodzi, to jest podtekst całego tego działania. Chcą wykończyć polskich i europejskich rolników - mówi Jolanta Mitka, przewodnicząca rolniczego Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych (OPZZ) województwa łódzkiego, w rozmowie z reporterem portalu kulisy.net.

Reklama

Przyczyn tej sytuacji rolnicy upatrują w nieograniczonym, strzeżonym czy niestrzeżonym, zalewającym polski rynek imporcie. Wszystkiego jest za dużo. A najbardziej obawiają się nadciągającej umowy z krajami Mercosur.

- To znacznie wpłynie na dochodowość naszych gospodarstw – kontynuuje Jolanta Mitka.

- My, w Unii Europejskiej, mamy bardzo wysokie normy, jeśli chodzi o produkcję rolniczą, a tam nie ma żadnych norm, ani przestrzegania przepisów. Dlatego dużo taniej produkują i są dla nas wielkim zagrożeniem. Dla nas jako rolników, ale przede wszystkim dla konsumentów. Wszyscy będziemy kupować żywność niewiadomego pochodzenia, z jakimiś pestycydami czy antybiotykami – przestrzega.

Reklama

Mitka podkreśla, że polscy rolnicy domagają się przede wszystkim, aby rząd był przeciwny podpisaniu umowy z Mercosurem.

Rolnik z Dzietrznik: U władzy mamy reprezentantów rolników, ludzi z PSL. Z wierzchu zieloni, w środku czerwoni. To właśnie oni

Stanisław Pęcherz prowadzi gospodarstwo o areale 50 ha. Rolnik z Dzietrznik w gminie Pątnów do tej pory zajmował się głównie produkcją mleka. Gospodarstwo tętniło życiem. Niestety, w grudniu tego roku sytuacja uległa zmianie. Krów nie ma, a po pustych oborach hula wiatr.

- Sytuacja, jaką stworzyli nam nasi włodarze i Komisja Europejska, zmusiła mnie do całkowitego zlikwidowania hodowli. Od 3 grudnia obory stoją puste. Przez 45 lat stały tu krowy – mówi ze łzami w oczach, wprowadzając reporterów do pustej obory.

Reklama

- Jak tyle lat gospodarzę, to nigdy nie widziałem, żeby o tej porze roku mleko taniało. To pierwszy raz, kiedy mleko schodzi poniżej opłacalności. Niektóre mleczarnie płacą po 1,35zł, przecież to jest - kręci głową Stanisław, szukając odpowiedniego słowa.

- Rozbój w biały dzień – dopowiada Iwona Pęcherz, żona rolnika z Dzietrznik.

I chociaż Stanisław Pęcherz jest już na zasłużonej emeryturze, to daleko mu od odcinania kuponów z wieloletniej ciężkiej pracy. Wręcz przeciwnie, przez ostatnie dwa lata część emerytury szła na utrzymanie hodowli. W końcu rolnik uznał, że to nie ma sensu.

Reklama

- Z roku na rok sytuacja się pogarsza decyzjami unii i naszego rządu. Te zielone łady, te ekoschematy to są wariackie pomysły. Tak nas po kolei wszystkich wykańczają – nie kryje wzburzenia rolnik z Dzietrznik.

Stanisław Pęcherz przyznaje, że tak się właśnie czuje – wykończony. Gospodarstwo prowadził unikając kredytów, więc przynajmniej nie musi ich spłacać.

- Zachodni oligarchowie poprzejmowali areały na wschodzie i w Polsce chcą zrobić to samo. To jest oszukańcza robota w białych rękawiczkach. Wykańczają nas, żeby zrobić tak jak na Ukrainie: za paczkę fajek czy miskę ryżu będziemy u nich na ciągnikach jeździć całe dnie i noce, a oni się będą śmiali – irytuje się Stanisław Pęcherz.

Reklama

- A najgorsze jest to, że niby u władzy mamy reprezentantów rolników, ludzi z PSL. Z wierzchu zieloni, w środku czerwoni. To właśnie oni. Najwięksi szkodnicy dla polskiej wsi i rolnictwa – nie przebiera w słowach i dodaje, że kiedyś na wsi myśleli: „PSL u władzy - znaczy będzie dobrze”.

- No i widać jak nas oszukali – kwituje.

Rolnik z gminy Pątnów przypuszcza, że to początek końca polskiego rolnictwa.

- Szansa jest jedna. Zamknąć import spoza granic unii i stworzyć rząd, który będzie dbał o interesy polskich rolników, a nie zachodnich oligarchów – podsumowuje, akcentując że aktualny rząd nadaje się tylko do jednego – do szybkiej wymiany.

Reklama

Protest rolników w całej Polsce, także w województwie łódzkim

We wtorek, 30 grudnia, w całej Polsce planowane są akcje protestacyjne rolników. Mają mieć formę nieagresywną, informacyjną. Organizatorzy zapewniają, że nie przewidują żadnych blokad i utrudnień na drogach. W powiecie wieluńskim oflagowane ciągniki i maszyny rolnicze pojawią się też o godzinie 10 w Dzietrznikach (gm. Pątnów), przy drodze krajowej 43.

Akcja zorganizowana jest w ramach Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników. To wyraz sprzeciwu wobec planów zawarcia umowy handlowej UE - Mercosur, zdaniem rolników zagrażającej polskiej wsi i bezpieczeństwu żywnościowemu. W ich opinii, podpisanie umowy Mercosur otworzy europejski rynek na zalewający import taniej żywności z krajów Ameryki Południowej (głównie Argentyny, Boliwii, Brazylii, Paragwaju, Urugwaju i Wenezueli), gdzie nie obowiązują unijne normy środowiskowe i sanitarne, a dobrostan zwierząt nikogo nie obchodzi.

Reklama

Miejsce zdarzenia mapa Wieluń
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 30/12/2025 12:43
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości