Reklama

Skandal w gminie Skomlin: porzucony szczeniak z połamanym kręgosłupem. Trwa walka o jego życie

W szczerym polu w gminie Skomlin, w powiecie wieluńskim, leżał pies. Dziesięciomiesięczny szczeniak. Nie błąkał się, nie szukał jedzenia, nie próbował uciec. Leżał nieruchomo, ułożony na czymś w rodzaju prowizorycznego legowiska, jakby ktoś zadbał o to, by było mu „wygodniej” w miejscu, w którym zostawiono go bez żadnych szans. To nie był bezdomny pies, który się zgubił. To było psie dziecko, które ktoś przywiózł, położył na polu i odjechał.

Kiedy dotarła pomoc, okazało się, że szczeniak ma połamany kręgosłup i miednicę. Nie oddaje samodzielnie moczu. Ma zmiany i zwyrodnienia w łapach, które wskazują, że uraz nie powstał w jednej chwili. To nie jest przypadek, który można określić jako „lekki”. To dramatyczny stan wymagający natychmiastowej, specjalistycznej diagnostyki, intensywnej opieki i długiej rehabilitacji. Pies trafił pod opiekę Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt, którego wolontariusze nie mają wątpliwości, że doszło do celowego porzucenia.

Szczeniak nie mógł sam dotrzeć w to miejsce. Ktoś musiał go tam przynieść lub przywieźć. Ktoś musiał wiedzieć, że nie wstanie, że nie ucieknie, że nie przeżyje bez pomocy. A mimo to zostawił go na otwartym polu, w bólu, w zimnie, z pełną świadomością konsekwencji. To właśnie dlatego inspektorat szuka sprawcy i apeluje do mieszkańców regionu o pomoc. Każda informacja, nawet ta z pozoru nieistotna, może mieć znaczenie. Każdy, kto rozpoznaje psa, widział go wcześniej w okolicy, wie, do kogo mógł należeć albo ma jakąkolwiek wiedzę o okolicznościach porzucenia, może skontaktować się z DIOZ. Informacje przyjmowane są anonimowo pod adresem: [email protected].

Reklama

Równolegle trwa walka o zdrowie zwierzęcia. Na pilnie zaplanowano rezonans magnetyczny, bo tylko to badanie pozwoli ocenić, czy możliwa jest operacja neurochirurgiczna i jak duże są szanse na poprawę jego stanu. Bez rezonansu nie da się podejmować odpowiedzialnych decyzji. Samo badanie to koszt około dwóch tysięcy złotych, a to dopiero początek. Dochodzą badania krwi, konsultacja neurologiczna, echo serca, a być może również skomplikowana operacja i wielomiesięczna rehabilitacja. To ogromne obciążenie finansowe, ale wolontariusze podkreślają, że mają do czynienia z młodym, kontaktowym, bardzo łagodnym psem, który reaguje na człowieka i chce żyć.

DIOZ przypomina, że wcześniej prowadził podobne sprawy. Psy po ciężkich urazach kręgosłupa, które dziś chodzą, funkcjonują i mają nowe domy. Ten szczeniak również ma szansę, jeśli pomoc nadejdzie na czas. Dlatego uruchomiono publiczną zbiórkę na leczenie zwierzęcia, dostępną pod adresem https://pomagam.pl/z-pola. Pomóc można także poprzez wpłaty bezpośrednie: BLIK 690 104 520, PayPal [email protected], mBank PL49 1140 2004 0000 3802 7654 3761, z tytułem „połamany szczeniak”. Organizacja przypomina również o możliwości przekazania 1,5 procent podatku, KRS 0000645982.

Reklama

Ta sprawa ma jednak nie tylko wymiar pomocowy, ale także prawny. Porzucenie zwierzęcia w stanie zagrażającym jego życiu jest przestępstwem. Inspektorat zapowiada, że będzie dążyć do ustalenia osoby odpowiedzialnej i pociągnięcia jej do odpowiedzialności karnej. To nie jest historia wyłącznie o jednym psie. To historia o decyzji człowieka, który wybrał pole zamiast pomocy, i o innych ludziach, którzy dziś mogą wybrać inaczej: nie milczeć, zareagować, przerwać anonimowość sprawcy.

Ten szczeniak został znaleziony, bo ktoś spojrzał uważniej. Teraz jego los zależy od tego, czy ktoś zdecyduje się zrobić kolejny krok.

Miejsce zdarzenia mapa Wieluń
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 17/01/2026 12:58
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości