W naszym cyklu „Co niedziela gra kapela” prezentowaliśmy już zespoły z różną „metryką”. Jedne miały zaledwie kilka lat, inne tradycje ludowego śpiewu kultywowały od lat kilkudziesięciu. Dzisiaj chcemy przedstawić jeden z najdłużej już istniejących, mianowicie Zespół Śpiewaczy „Biała”, którego wiek w tym roku można pisać mickiewiczowską liczbą „czterdzieści i cztery”.
Pomysł utworzenia zespołu zrodził się w 1978 r, chociaż tradycja wspólnego śpiewania trwała w Białej już od dawna. Wcześniej bowiem działało tu Koło Gospodyń Wiejskich, a jego członkinie kultywowały z pokolenia na pokolenie tradycję, kulturę i sztukę ludową regionu wieluńskiego.
- Na jednym z zebrań koła gospodyń padła propozycja, że może zawiązałybyśmy jakiś zespół śpiewaczy, chórek, czy coś podobnego – rozpoczyna Janina Jamrozik, obecna kierowniczka zespołu śpiewająca w nim od początku.
- Rzuciła ją ówczesna przewodnicząca KGW Honorata Bednarek. Znalazło się nas sześć – siedem chętnych i tak się zaczęło. Potem dochodziły inne i wkrótce było nas już chyba osiemnastu.
Założycielką i pierwszym kierownikiem zespołu była Zdzisława Niciejewska, a instruktorem Ireneusz Mieszkalski, którego wkrótce zastąpił Jan Andrzejewski.
- Pierwsze nasze próby odbywały się w dawnym klubie – kawiarence, która znajdowała się obok kuźni przy drodze do Wiktorowa – tłumaczy Janina Jambrozik.
- Prowadziła tę kawiarenkę pani Helena Niciejewska. Stamtąd przeszłyśmy tu, do Gminnego Ośrodka Kultury, bo był już wybudowany. Dziś jest on naszym drugim domem.
Od początku wielki wpływ na zespół, jego repertuar i sposób śpiewania, miał wspomniany Jan Andrzejewski z Wielunia.
- Grał on na skrzypcach – kontynuuje pani Janina.
- Przyjeżdżał do nas autobusem, bo nie miał samochodu. Próby trwały do 22.30, a o 23.00 szedł on na autobus, którym wracał do Wielunia. To był taki oddany instruktor. Żeby mieć piosenki do naszego repertuaru, to chodził do ludzi po tych dróżkach, miedzkach i zbierał utwory, aby je nam dać. Jak nas uczył, to wymagał, abyśmy wszystko robiły dokładnie, dobrze. Najgorzej było z nutami, bo my jesteśmy samoukami i na nutach nie znałyśmy się. Powiedziałyśmy więc panu Andrzejewskiemu, żeby grał, jak chce, a my będziemy śpiewać, jak będziemy uważać. On się tylko uśmiechnął i odpowiedział: „Będzie dobrze”.
Praca instruktora i wielkie zaangażowanie członków zespołu przynosiły efekty. „Biała” stała się znana w województwie sieradzkim i występowała na licznych imprezach folklorystycznych, w tym również o zasięgu krajowym. W 1996 r. zespół wyśpiewał 3. nagrodę na Ogólnopolskim Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu nad Wisłą.
- Prawie od początku miałyśmy wieluńskie stroje ludowe, więc mogłyśmy w Kazimierzu wystąpić – mówią członkinie zespołu.
- Załatwiła nam je jeszcze pani Daniela Baranowska, kiedy była dyrektorką ośrodka kultury. I służą nam do dziś.
Zwieńczeniem pierwszych dwóch dekad istnienia „Białej”, a zarazem pracy instruktora Jana Andrzejewskiego była Nagroda Specjalna Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego „Za zasługi dla polskiej kultury ludowej” przyznana w 1999 r.
W tym też roku współpracę z zespołem rozpoczął Marek Dera, chociaż jeszcze przed nim krótko instruktorami byli Bogdan Mieszkalski z Wielunia i Andrzej Wajner z Czastar.
- Marek Dera był bardzo wymagającym instruktorem, w pełni profesjonalistą – ocenia Janina Jamrozik.
- Miał takie ucho, że wychwycił każdy fałsz, wszystko, co było źle zaśpiewane. I rzadko nas chwalił.
- Panowie Dera i Andrzejewski to byli pasjonaci folkloru – dodaje Katarzyna Pichlińska, dyrektorka GOK-u w Białej.
- Zebrali mnóstwo piosenek ludowych, które teraz zamieszczone są w książkach. Dzisiaj ziemia wieluńska może się nimi szczycić, bo dzięki temu one nie zaginą.
Marek Dera sprawił, że zespół stał się jeszcze bardziej aktywny. „Biała” kilkakrotnie brała udział w Ogólnopolskim Festiwalu Grup Śpiewaczych „Ziemia i Pieśń” w Szprotawie. Śpiewała też na Przeglądzie Folkloru i Śpiewaków Ludowych „Siedlisko” w Aleksandrowie Łódzkim. Ponieważ w większości tworzą ją seniorzy, dlatego występowała również na Artystycznych Spotkaniach Seniorów w Głownie. Oczywiście nie mogło jej zabraknąć na różnych przeglądach i festynach organizowanych w powiecie wieluńskim i okolicach. W 2000 r. zespół po raz drugi wystąpił na festiwalu w Kazimierzu.
- Takich imprez można by było jeszcze wymienić wiele – zauważa Katarzyna Pichlińska.
- Panie prawie zawsze wracały z nich z nagrodami. Rzadko zdarzało się, że powrót był z pustymi rękami.
Bardzo ciekawą formą, która pojawiła się wtedy w działalności zespołu, były lekcje folkloru i historii urządzane dla przedszkolaków i uczniów szkół podstawowych.
Po śmierci Marka Dery w 2015 r. instruktorem został Tomasz Majtyka z Ożarowa, który kontynuuje owocną działalność swoich poprzedników.
- Traktujemy go jak syna, bo jest taki młody – uśmiechają się jego podopieczne.
- Jest bardzo cierpliwy, punktualny, ale i wymagający.
Zespół w dalszym ciągu święci tryumfy. Najnowsze to 1. miejsca w 2018 i 2019 r. na Przeglądzie Zespołów Ludowych „Biskupicki Złoty Kłos” w Biskupicach Oławskich oraz zwycięstwo w Wojewódzkim Przeglądzie Twórczości Dojrzałej „Przystanek 60 +” Kolędy i Pastorałki w Łodzi.
Teraz wyjazdy ograniczone są przez epidemię.
Zdarza się, że nagrody mają formę pieniężną. Wówczas panie przeznaczają je na zakup różnych elementów swojego stroju.
- Ponieważ byłyśmy członkiniami Koła Gospodyń Wiejskich, więc na początku miałyśmy stroje z Koła – relacjonują.
- A teraz za wypracowane pieniądze kupujemy sobie, a to spódniczki, a to bluzeczki, czy chustki.
Dziesiątki wyjazdów, które zespół ma za sobą, to również wiele wspomnień. Niektóre wręcz o charakterze anegdotycznym.
- Kiedyś wracałyśmy z występów w Aleksandrowie – śmieją się panie.
- Młoda para jechała właśnie do ślubu. Więc zrobiłyśmy szlaban, trochę zaśpiewałyśmy i dostałyśmy za to gorzałkę. Potem miałyśmy swoją balangę.
44 lata działalności, spowodowały, że „Biała” stała się elementem miejscowej kultury. Uczestniczy prawie we wszystkich imprezach organizowanych w gminie.
- Mamy tu taką tradycję, że co roku organizujemy gminne wieczerze wigilijne – relacjonuje dyrektor Pichlińska.
- I panie na nich są. A na drugi dzień robimy spotkanie opłatkowe kombatantów i panie też wtedy występują. Przez ostatnie dwa lata tradycja ta trochę się zachwiała, ale liczymy, że niebawem znów wszystko wróci do normy.
Dzisiaj największym problemem zespołu jest jego mały skład. Dlatego marzeniem członkiń jest to, aby jak najdłużej trwał.
- Bo jesteśmy z nim bardzo związane – przyznaje Teresa Szkop, która śpiewa tu od początku.
- Przyciąga nas do siebie, jak magnes.
- Przez kilka miesięcy chorowałam i nie przychodziłam na próby – dodaje Krystyna Szymanek.
- Bardzo mi tego brakowało. Teraz czuje się już lepiej i jestem szczęśliwa, że mogę spotkać się z koleżankami i razem z nimi pośpiewać. Jak tu przyszłam, to aż ożyłam.
- Każda z nas miała kiedyś gospodarstwo – kończy Janina Jambrozik.
- I żeby przyjść na próbę, trzeba było wszystko zrobić w domu wcześniej, bo niemożliwością było, aby tu nie przyjść. Czasem się słyszało jakąś małą wiązankę z życzeniami, ale to się odebrało i szło dalej.
***
Skład zespołu:
Janina Jamrozik, Teresa Szkop, Irena Super, Jadwiga Szczupak, Bernadetta Pichlak, Krystyna Szymanek i Tomasz Majtyka (instruktor)
Ela Wodecka
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze