W Skomlinie przy ul. Wrocławskiej kot wpadł do 10-metrowej studni. Do ratowania zwierzęcia pojechały dwa wozy strażackie - ze Skomlina i Wielunia. Na szczęście cała historia zakończyła się happy endem.
Do tej niecodziennej akcji ratunkowej doszło w środę, 5 lipca. Tuż przed godz. 17. druhowie otrzymali wezwanie do uwięzionego na dnie studni kota.
- A zgłosił to właściciel zwierzaka – mówi Mateusz Preś z Ochotniczej Straży Pożarnej w Skomlinie. - Stało się to na prywatnej posesji. Studnia była zabezpieczona, ale kotu przez jakiś otwór udało się wpełznąć do środka.
Na ratunek ruszyli skomlińscy druhowie i strażacy zawodowi.
- Po zabezpieczeniu miejsca zdarzenia wspólnie ze strażakami z Jednostki Ratowniczo – Gaśniczej w Wieluniu przystąpiliśmy do budowy stanowiska wysokościowego przy użyciu trójnogu ratowniczego – mówią ochotnicy ze Skomlina.
Reklama
Jeden z ratowników wyposażony w aparat ochrony dróg oddechowych oraz szelki bezpieczeństwa, zjechał na dno studni i bezpiecznie wyciągnął kota na powierzchnię.
Zwierzęciu nic się nie stało. Całe i zdrowe przekazane zostało właścicielowi.
Akcja trwała blisko godzinę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze