Pewien nieostrożny pies zawdzięcza druhom strażakom szczęśliwy finał swojej niefortunnej wyprawy. A wszystko działo się w piątkowy wieczór w Sulmierzycach. Miejscowi strażacy ochotnicy uratowali uwięzionego zwierzaka.
Jest piątkowy wieczór 6 lutego. Weekend zapowiada się obiecująco. Czworonożny futrzasty kawaler raźnym krokiem zmierza na randkę. Spieszy mu się niezmiernie, więc postanawia wybrać drogę na skróty. W okolicach ul. Łąkowej w Sulmierzycach spotyka go niemiła niespodzianka, bo na trasie do ukochanej stoi ogrodzenie, szczerząc żelazne pręty. Ale to nie zniechęca zakochanego kundla. Na myśl przychodzi mu stara, choć nie do końca prawdziwa, ludzka maksyma: „Jak głowa przejdzie, to i reszta przelezie”. Postanawia sforsować ogrodzenie przez ozdobny otwór w bramie. Niestety, okazuje się, że owszem, głowa przeszła, ale „zacny tył” pieska już nie. Utknął nieszczęśnik i ani rusz w żadną stronę.
Na szczęście dla niefortunnego randkowicza, z odsieczą błyskawicznie przybywają strażacy z OSP KSRG Sulmierzyce. Sześciu druhów bierze się do pracy i raz, dwa, przy użyciu nożyc do cięcia drutu, siły mięśni i sprytu, uwalnia spanikowanego psiaka.
Siła namiętności okazuje się jednak mocniejsza niż wdzięczność i oswobodzony pies „rusza z kopyta”, żeby dotrzeć na spóźnioną randkę. Druhowie, którzy go uwolnili, nie mają jednak pretensji i wykazują dużo zrozumienia. Bowiem prędkość, jaką rozwinął pies, pozwala przypuszczać, że jego wybranka jest dość zasadnicza w sprawach punktualności.
Z pomocą wyruszyli też strażacy z JRG PSP Pajęczno, ale gdy przybyli na miejsce zwierzak już cieszył się wolnością.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze