42-latek ukradł samochód, a następnie chciał sprzedać go na części. Na jego trop szybko wpadli policjanci, którzy zatrzymali go w domu. Okazało się, że nie był to jego pierwszy konflikt z prawem...
Do kradzieży Volkswagena Passata doszło w połowie lipca br. na ulicy Fabianiego w Piotrkowie Trybunalskim. W toku prowadzonego postępowania ustalono, że skradziony Volkswagen znajduje się na terenie powiatu łódzkiego wschodniego. Tam do jednej ze stacji demontażu pojazdu zgłosił się sprawca kradzieży, który chciał sprzedać wspomniane auto na części. Właściciel stacji odmówił zakupu, ponieważ sprzedający nie posiadał ze sobą dowodu rejestracyjnego. Szybko udało się jednak ustalić adres, pod którym przebywał złodziej.
Zbliżając się do kamienicy, w której mieszkał 42-letni mieszkaniec Piotrkowa Trybunalskiego, zauważyli w oknie na pierwszym piętrze mężczyznę odpowiadającego ustalonemu rysopisowi. Policjanci zabezpieczyli wszystkie możliwe drogi ucieczki i przystąpili do realizacji zatrzymania.
- Pomimo wielokrotnych wezwań do otwarcia drzwi kobieta znajdująca się w mieszkaniu twierdziła, że nie otworzy, ponieważ jest sama. Funkcjonariusze dostali się do lokalu przez otwarte okno. W mieszkaniu ujawnili ukrywającego się za ścianą 42-latka. Po potwierdzeniu jego tożsamości mężczyzna został zatrzymany - mówi mł. asp. Edyta Daroch, rzecznik prasowa Komendy Miejskiej Policji w Piotrkowie Trybunalskim.
Mieszkaniec Piotrkowa Trybunalskiego usłyszał zarzuty kradzieży samochodu marki Volkswagen Passat o wartości 10 tysięcy złotych oraz ukrycia dokumentu w postaci dowodu rejestracyjnego. Grozi mu kara do pięciu lat pozbawienia wolności. Z uwagi na to, iż przestępstw tych dopuścił się w warunkach recydywy, wymiar kary może wzrosnąć o połowę. Prokurator zastosował wobec podejrzanego środki zapobiegawcze w postaci dozoru policji oraz zakazu opuszczania kraju.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze