Reklama

W naszym regionie już szczepią

4 stycznia, w poniedziałek, w wieluńskim szpitalu zaszczepiono medyków przeciw COVID-19. Pierwszego dnia 30 osób, a końca tygodnia około 90. Docelowo, jak podaje dyrektor medyczny placówki, Wojciech Ordon, w tygodniu chcą aplikować preparat 270 ludziom. On sam zaszczepił się jako pierwszy.

Na całym świecie, również i w naszym kraju, ścierają się zwolennicy i przeciwnicy szczepień na koronawirusa. Jedni cieszą się, że preparaty są dostępne tak szybko, podkreślając dobrodziejstwa, jakie z tego faktu mogą wyniknąć. Drudzy wskazują, że medykamenty były badane krótko i nie sposób zbadać ich długofalowego wpływu na organizm. Nie wiadomo też, jak długo utrzymywała się będzie odporność. Prawdopodobnie nie dłużej niż dwa, trzy lata. 
Dwie szczepionki, które obecnie dopuszczone są do użytku w Polsce powstały w ekspresowym wręcz tempie. Mają chronić ludzi przed skutkami COVID-19, choroby wywoływanej przez SARS-CoV-2, nowym typem koronawirusa, który od roku utrudnia życie społeczne i gospodarcze na całym świecie. Nad opracowaniem skutecznej ochrony równocześnie pracowało kilkanaście zespołów z wielu krajów. Od paru miesięcy swoimi preparatami szczepią obywateli Chińczycy i Rosjanie. Zachodni świat naukowy podkreśla, że te szczepionki zostały wdrożone z pominięciem kolejnych faz testowych.
Zupełnie inaczej ma być z preparatami, które zostały dopuszczone do użytku w USA i Europie, w tym w Polsce. Pomimo tego, że tempo prac było niezwykle szybkie, żaden etap badań klinicznych miał nie zostać pominięty. A szybkie efekty uzyskano maksymalizując siły naukowców oraz przeprowadzając kolejne fazy równocześnie, a nie jedna po drugiej. Nie było również problemu z naborem ochotników. 
Jako pierwszy dostępny był w Polsce preparat opracowany przez konsorcjum Pfizera i Biontech. W ostatnich dniach wydano zgodę na dystrybucję specyfiku Moderny. Oba opierają się na tej samej metodzie mRNA, do tej pory jeszcze nie wykorzystywanej. Mają się cechować wysoką skutecznością. Różnią się sposobem przechowywania. Ta pierwsza musi być zamrożona w temperaturze -70 stopni C, a rozmrożoną należy zużyć w ciągu paru dni. To sprawia, że jej dystrybucja jest dość skomplikowana. Druga ma mniejsze wymagania. 
Tymczasem nie wszyscy medycy są przekonani co do bezpieczeństwa preparatów. Do poniedziałku, 4 stycznia, na szczepionkę zapisała się około połowa medyków z wieluńskiego szpitala. Ten SPZOZ jest placówką węzłową. Oznacza to, że będzie szczepił wszystkich chętnych z tzw. grupy „0”, którzy wyrażą taką chęć. 
- W pierwszej kolejności szczepimy pracowników szpitala a następnie osoby z grupy „0” czyli zdrowych pracowników MOPS-ów, GOPS-ów, także cały personel biały, który się zgłosił. W tej chwili to jest około trzysta osób – relacjonował Ordon pierwszego dnia szczepień.
- W tej chwili około 50 procent pracowników szpitala zgłosiło chęć zaszczepienia się. Do 14 stycznia jest możliwość dopisania się do listy. Ministerstwo kilkukrotnie wydłużało termin zapisu. Jeszcze mogą się deklarować. Sądzę, że jeśli pierwsze szczepienia przebiegną bez problemu, to część niezdecydowanych się zgłosi.
Zgodnie z przewidywaniami po kilku dniach lista osób chętnych na przyjęcie preparatu znacznie się wydłużyła. 
- Wśród osób, które do tej pory się zaszczepiły, nie było zgłoszeń poważnych dolegliwości po szczepieniu. Niektórzy odczuwali ból w miejscu wkłucia, od 24 do 48 godzin po podaniu preparatu. Osoby do listy się jeszcze dopisują, w tej chwili to jest na pewno ponad 50 procent personelu. Od połowy tygodnia zaczynamy wyszczepiać osoby nie będące naszymi pracownikami – mówił w piątek, 8 stycznia lekarz, który nie ukrywa, że sam przechorował COVID-19 dość ciężko.
W wieluńskim szpitalu jako drugi zaszczepił się Janusz Kuśnierz, kierownik oddziału chirurgii.
- Nie miałem żadnych wątpliwości przed przyjęciem szczepionki – podkreślał.
- Jestem w grupie ryzyka, więc cieszę się, że jest możliwość, aby się przed chorobą zabezpieczyć. Technika oparta na mRNA jest bardzo nowoczesna. Sama szczepionka nie ma wielu składników, one w zasadzie po kilku dniach się neutralizują i zostaje sama odporność- skomentował swoją decyzję. 
Przed szczepieniem każdy wypełnia kwestionariusz, składający się z ośmiu podstawowych pytań i dodatkowych 10 dla ciężarnych.
- Pacjent musi się ocenić, czy ma choroby przewlekłe czy nie - mówi Ordon. Kwalifikacja do szczepienia odbywa się tak, jak przed każdym innym, a dokonuje jej lekarz.
W wieluńskim szpitalu z jednej ampułki przygotowywane jest sześć dawek szczepionki.
- Ministerstwo Zdrowia wydało rekomendację, że jest dopuszczalne zaszczepienie sześciu osób z jednej dawki. Szczepionki przyjeżdżają do nas rozmrożone i w ciągu pięciu dób muszą zostać zużyte. Do tej pory nie mieliśmy przypadku, aby jakaś dawka się zmarnowała – zapewnia doktor Wojciech Ordon.

Magdalena Lizurej
[email protected]

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości