Od kilku miesięcy strażacy z gminy Czarnożyły mają podwyższony ekwiwalent za udział w akcjach i szkoleniach. Za uczestniczenie w tych pierwszych, godzinna stawka wynosi teraz dla nich 20 zł, a za szkolenie 10 zł. Przed podwyżką były one o połowę niższe i obowiązywały od kilku lat.
Obecna podwyżka jest pokłosiem nowej ustawy o ochotniczych strażach pożarnych, która weszła w życie 1 stycznia 2022 r. Zgodnie z nią rada gminy co najmniej raz na dwa lata ustala wysokość ekwiwalentu pieniężnego. Dlatego też kwoty przyjęte w poszczególnych gminach, różnią się od siebie. Te w Czarnożyłach są jednymi z najwyższych w powiecie wieluńskim. Pieniądze te są własnością druhów i oni decydują na co je przeznaczą.
- U nas w żadnej jednostce druhowie strażacy nie biorą ich osobiście dla siebie – podkreśla Andrzej Modrzejewski, wójt gminy Czarnożyły i I wiceprezes Zarządu Oddziału Gminnego ZOSP RP.
- Przekazują je na rzecz jednostki, a później przeznaczają na różne szczytne cele, które sobie wspólnie wyznaczają.
- Odbywa się to w ten sposób, że po zakończeniu prowadzonych działań, sporządzana jest dokumentacja celem otrzymania ekwiwalentu – wyjaśniają Dariusz Marciniak, prezes Zarządu Oddziału Gminnego OSP w Czarnożyłach i Damian Grobelny, komendant gminny.
- Strażak odpowiedzialny w jednostce za fundusze pobiera ten ekwiwalent i rozlicza z wszystkimi druhami. Robiona jest lista, na której każdy się podpisuje, a następnie druh rozliczający wkłada pieniądze do puszki. Strażak jest ochotnikiem i nie wyobrażamy sobie, żeby brał dla siebie wynagrodzenie za wyjazdy, za udział w akcjach. Później te pieniądze wykorzystywane są najczęściej jako wkład własny przy zakupie sprzętu, na który uzyskujemy dofinansowanie. Ale nie tylko. Gdy był pożar w Kluskach pewną kwotę z tych pieniędzy przeznaczyliśmy dla pogorzelców. Innym razem przekazaliśmy pieniądze na rehabilitację jednego z druhów, który miał wypadek w domu.
Zwiększone ekwiwalenty oznaczają jednak dla samorządów większe wydatki na straże. W gminie Czarnożyły aktualnie działa osiem jednostek OSP. Władze i radni nie szczędzą jednak grosza, aby były należycie wyposażone i w każdej sytuacji mogły nieść ludziom pomoc. W tym roku nowy lekki samochód otrzymała jednostka ze Stawu. Druhowie pozyskali na niego dofinansowanie w wysokości 167 tys. zł. Gmina dołożyła natomiast 213 tys. zł. Ochotnicy już nim jeżdżą do akcji. W tym roku planuje się jeszcze zakup podobnego samochodu dla Wydrzyna.
- Cieszę się niezmiernie, że mamy tyle tych jednostek i że one działają – mówi Andrzej Modrzejewski.
- Na pewno to kosztuje, ale są sytuacje, w których bez druhów strażaków byśmy sobie nie poradzili. Wczesną wiosną był silny wiatr i uszkodził około 60 dachów. Strażacy od godziny piątej rano przez jedenaście godzin non stop byli w akcji i nieśli poszkodowanym mieszkańcom pomoc. Teraz w żniwa w Stawie zapaliło się zboże. W akcji ratowniczej uczestniczyło jedenaście jednostek, nie tylko z naszej gminy. Gdy się widzi, jak ten ogień dynamicznie się zachowuje, jakie przynosi straty, to wtedy jesteśmy jeszcze bardziej przekonani, że musimy o te straże dbać. Więc chwała druhom za to, że są, że pracują i jeszcze po gospodarsku myślą. A swoje pieniądze przeznaczają na to, by mieć szerszą możliwość niesienia pomocy. W moich oczach to cisi bohaterzy.
Większe wydatki na ekwiwalenty oznaczają równocześnie większy dopływ pieniędzy do jednostek.
- Ale to już zależy od ilości wyjazdów – tłumaczy Dariusz Marciniak.
- Jedni uzbierają więcej, inni mniej.
- Zamysł jest taki, żeby jednostki, które są bardziej mobilne i częściej dysponowane do akcji, tych funduszy posiadały więcej – dodaje Damian Grobelny.
- By miały większą możliwość dołożenia środków własnych przy pozyskiwaniu nowego sprzętu. Bo przy częstych wyjazdach sprzęt szybko zużywa się i trzeba go ciągle naprawiać, konserwować lub nawet wymieniać. Są to najczęściej jednostki będące w Krajowym Systemie Ratowniczo - Gaśniczym.
Elżbieta Wodecka
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze