W dzień przed Wszystkimi Świętymi w wieluńskich kwiaciarniach zrobiło się tłoczno. Mieszkańcy przygotowują się do odwiedzin grobów bliskich, wybierając znicze oraz kolorowe kwiaty - zarówno sztuczne, jak i doniczkowe. Sprawdziliśmy, jakie produkty cieszą się największym zainteresowaniem i ile kosztują.
Wieluń tuż przed 1 listopada tętni życiem przy kwiaciarniach. Na stoiskach bardzo tłoczno, a oferta bogata - od klasycznych zniczy, przez stroiki, aż po kwiaty doniczkowe.
Znicze można kupić już od 6 zł, a te bardziej artystyczne sięgają nawet do 240 zł za sztukę. W ofercie są zarówno proste, tradycyjne modele, jak i droższe, ozdobne wersje.
Stroiki i wiązanki z kwiatów sztucznych kosztują od 50 do 530 zł za komplet. W zależności od wielkości i rodzaju dekoracji można dopasować je do własnego gustu i budżetu.
Nie brakuje też kwiatów doniczkowych, takich jak chryzantemy, które można kupić już od 13 do 50 zł. Popularne są także wrzosy, które coraz częściej trafiają na groby jako trwała dekoracja, których cena w zależności od rodzaju i wielkości wynosi od 10 do 25 zł.
Dzień przed Wszystkimi Świętymi klienci zdecydowanie częściej kupują żywe kwiaty. Na sztuczne kompozycje decydowali się nawet miesiąc wcześniej.
Jak przyznaje Marta Bator z kwiaciarni „Marta” w Wieluniu, klienci mają różne oczekiwania wobec oferty.
- Jak ktoś chce coś ładnego, to przychodzi do kwiaciarni, a jak ktoś chce coś taniego, to idzie do marketu - stwierdza Marta Bator.
Nie tylko mieszkańcy Wielunia odwiedzają lokalne kwiaciarnie. Sprzedawcy zauważają, że przed 1 listopada pojawia się też wielu przyjezdnych.
- Wśród kupujących dużo jest osób przyjezdnych. Wczoraj mieliśmy sporo klientów, tylko pogoda trochę przeszkadzała. Jak się zepsuła pogoda, to i handel się zepsuł - tłumaczy Gabriela Walczak z kwiaciarni Marianna Skorupa w Wieluniu i dodaje, że dziś od rana jest zdecydowanie inaczej - sprzedawcy nie narzekają, bo ruch jest duży.
Choć przy kwiaciarniach jest tłoczno od kupujących, nie wszyscy właściciele są zadowoleni ze sprzedaży. Wielu z nich zauważa, że klienci coraz częściej oszczędzają, kupując tylko droższe, ozdobne znicze, a wkłady dokupują później w marketach.
- Prawda jest taka, że klienci przychodzą do naszych kwiaciarni tylko po ekskluzywne znicze, a wkłady mają własne. Wybierają te najlepsze, których nie znajdą w markecie - mówi właścicielka jednej z wieluńskich kwiaciarni.
- Zamiast wspierać swoich lokalnych sprzedawców to idą do marketów. Zabijają nasz rodzinny handel. Nie ma patriotyzmu lokalnego. Tacy są właśnie Polacy - podsumowuje z oburzeniem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze