Reklama

Wolą księdza Mirka było spocząć na cmentarzu w Białej

W czwartek 4 lipca, na cmentarzu w Białej, odbył się pogrzeb tragicznie zmarłego księdza kanonika Mirosława Rapci. Od ponad 16 lat był on proboszczem tutejszej parafii pod wezwaniem Świętego Piotra w okowach. W uroczystości pogrzebowej wzięły udziały tłumy wiernych.

 

Posługę duszpasterską pełnił w wielu miejscach, ale spocząć chciał na cmentarzu w Białej

 

Ks. Mirosław Rapcia miał 58 lat. Pochodził z parafii Mstów, w powiecie częstochowskim. Święcenia kapłańskie przyjął w 1992 r. Swoją posługę duszpasterską rozpoczął w Siemkowicach jako wikariusz. A potem przez kilkanaście lat pomagał proboszczom w parafiach w Koziegłowach, Radomsku, Zawierciu, a na koniec w parafii Świętego Judy Tadeusza w Częstochowie. Z tej ostatniej, w czerwcu 2008 r., przeszedł do parafii w Białej, gdzie został proboszczem. Od początku okazała się ona jego wielką miłością.

Reklama

- W pierwszym roku proboszczowania, ksiądz Mirek sporządził testament – mówił podczas czwartkowego kazania biskup Andrzej Przybylski. - A w nim, bez żadnego zachwiania, zastanowienia, napisał: „Proszę, żeby mój pogrzeb urządzić w Białej. Pragnę spocząć w mojej ukochanej parafii Świętego Piotra w okowach”. Takie było jego życzenie. Takie było jego serce proboszczowskie. On chciał tu z wami zostać.

 

Połamane ciało księdza Mirka

 

W dalszej części kazania, które zapewne niejednego skłoniło do refleksji, biskup Andrzej Przybylski porównał ciało ks. Rapci po wypadku do połamanego Jezusa.

Reklama

- Gdy razem z Mirkiem byliśmy w seminarium, wtedy jedną z najpopularniejszych książek wydanych po raz pierwszy w Polsce przez nasze częstochowskie wydawnictwo Regina Poloniae, była książka „Mój Chrystus połamany” - opowiadał. - Zawarta w niej historia nawiązywała do pewnego wydarzenia, gdy hiszpański jezuita, gdzieś w antykwariacie w Sewilli, zobaczył poturbowaną figurkę Jezusa. Była bardzo połamana i zniszczona. Jezus nie miał krzyża, nie miał jednej nogi, a prawa ręka była obcięta. Nie miał też twarzy, jakby ktoś ściął ją z głowy. Taki Chrystus połamany. Z litości wziął ją do siebie. A potem, im bardziej się jej przyglądał, odkrywał sens i odpowiedzi na wiele trudnych pytań. Kiedy w sobotę wieczorem dotarła do mnie informacja o tym strasznym wypadku pod Opatowem, w którym zginął nasz ksiądz proboszcz Mirosław i kiedy następnego dnia można było zobaczyć zdjęcia tego rozwalonego samochodu, przeżyłem olbrzymi ból w sercu. Pomyślałem sobie wtedy o połamanym ciele księdza Mirka. Zacząłem pytać Boga: Panie Boże, dlaczego taki dobry kolega, taki dobry ksiądz, których tak bardzo nam teraz potrzeba? Dlaczego jest taki połamany? Dlaczego na to pozwoliłeś? I wtedy cały roztrzęsiony, w ogniu tych pytań, przypomniałem sobie historię Chrystusa połamanego. Pomyślałem: „A może to nie tylko ksiądz Mirek w tamtym wypadku jest połamany, ale w nim samym połamany jest Chrystus? Jezus czasem nas łamie, aż do takiego połamania, jak księdza Mirka, wtedy w sobotę, nad ranem. Połamany ksiądz, ale tak naprawdę połamany Chrystus. Rozdany do końca, dla wszystkich. I ta chwila wypadku była właśnie tą chwilą, kiedy Pan Jezus poprosił księdza Mirka, żeby tam, na tej drodze, już na zawsze i do końca, połamał siebie dla drugich. Tak jak próbował w swoim człowieczeństwie, kapłaństwie ciągle być dla nas.

 

Reklama

Najtrudniejsza mowa to mowa pożegnalna. Delegacje wygłosiły ją o zmarłym proboszczu

 

Po zakończeniu mszy, którą z biskupem Andrzejem Przybylskim, koncelebrowali również biskupi Antoni Długosz i Jan Wątroba, nastąpił długi ciąg laudacji pożegnalnych wygłaszanych przez obecne na uroczystości osoby i delegacje.

Rozpoczął ksiądz Damian Magiera, wikary parafii w Białej, który podziękował proboszczowi Mirosławowi za jego otwartość, ofiarność i rodzinną atmosferę panującą na plebanii.

- Zawsze, kiedy potrzebowaliśmy pomocy, kiedy pojawiały się jakieś problemy, to pomagałeś je rozwiązywać – mówił. - Nie jako przełożony, ale jako ojciec, brat, przyjaciel.

Reklama

Swojego druha i kapelana żegnali także strażacy. Ksiądz Mirosław od 2009 r. był członkiem Ochotniczej Straży Pożarnej w Białej.

- Współpracowaliśmy na wielu płaszczyznach, rozwiązywaliśmy wiele problemów - mówił Tomasz Niesłony, naczelnik tej jednostki. - A twój stoicki spokój, pokora oraz wyważone słowo, pozostaną z nami - druhami strażakami – na zawsze.

Żegnali go również strażacy z Wiktorowa i Brzozy.

Za swoją długoletnią pracę na rzecz jednostki i całego ruchu strażackiego, ks. Mirosław Rapcia odznaczony został pośmiertnie przez zarząd ZOSP RP województwa łódzkiego złotym medalem „Za zasługi dla pożarnictwa”.

Reklama

W długim szeregu wygłaszających swoje pożegnania byli wójt Grzegorz Mielczarek w imieniu społeczności gminy Biała, delegacje sołectw Brzoza i Wiktorów, Publicznej Szkoły Podstawowej w Białej, Wspólnoty Żywego Różańca, scholi parafialnej, wspólnoty Dzieci Maryi, służby przy ołtarzu i rady parafialnej, motocyklistów.

Mszę św. swoim śpiewem ubogacały chóry z Białej i chór z Mstowa - rodzinnej miejscowości zmarłego kapłana.

Długi kondukt pogrzebowy przeszedł na miejscowy cmentarz parafialny, gdzie tu, zgodnie z wolą ks. Mirosława, spoczęło jego ciało. Orszakowi towarzyszyły orkiestry dęte z Białej i Naramic. Trumnę nieśli strażacy. Za nią szły setki parafian, przyjaciół i znajomych kapłana z różnych miejscowości. Była też liczna grupa wiernych z Mstowa. Grób proboszcza pokryły dziesiątki wieńców i stosy kwiatów.

Reklama

 

Proboszcz zginął, jadąc samochodem

 

Ks. Mirosław Rapcia zginął w wypadku samochodowym w Opatowie, w powiecie kłobuckim, na drodze krajowej nr 43. Do tego tragicznego zdarzenia doszło w sobotę 29 czerwca, około godz. 8.30. Kapłan wracał wtedy z Medziugorie, w Bośni i Hercegowinie.

Z nieustalonych dotychczas przyczyn, zjechał na przeciwległy pas ruchu i wówczas doszło do czołowego zderzenia z ciężarową lawetą iveco. Przybyli na miejsce ratownicy, podjęli reanimację. Niestety, zakończyła się ona niepowodzeniem. Ksiądz Mirosław zmarł na miejscu wypadku.

Reklama

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 08/07/2024 17:27
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości